W roznych zakątkach kraju, Niemcy
i sowieci wzieli do niewoli po 06
pazdziernika 1939 roku od 30 do 50 tysiecy
zolnierzy polskich, licząc
do 14 pazdziernika lub pozniej. Tak
wiec podsumujmy: dnia 20 września
1939 r. komunikat sowieckiego
Sztabu Generalnego podawal, że od 17 do 20 września 1939 roku Armia Czerwona
rozbroiła trzy polskie dywizje piechoty, dwie brygady kawalerii i inne grupy
Wojska Polskiego, a wzięto do niewoli
ponad 60.000 żołnierzy i oficerów polskich. Lacznie w Polsce sowieci
wzięli do niewoli 466 tysiecy
Polakow, sami tracac do 10.000
zabitych i rannych. Wg innego zrodla, Armia Czerwona zarejestrowala jako
jencow 453 tysiace
zolnierzy, w tym Front
Bialoruski 60 tys., a Front Ukrainski az 388 / 392 / 394 tysiace jencow, w tym
lącznie oba fronty - 18.789 oficerow polskich; kolejne zrodlo
o sowietach: (przykladowo) zagarneli 3 pociagi pancerne, a
"bezpośrednio
wziętych podczas działań" zbrojnych bylo okolo 181.000 Polakow
lub 240 do 250 tysiecy
polskich zolnierzy nie liczac
innych jencow mundurowych. Niemcy do
wieczora 16 wrzesnia wzieli do niewoli tylko 124 do 150 tysiecy, a
lacznie podczas tej kampanii 587 / 588 tysiecy
zgodnie z danymi OKH z 05 pazdziernika 1939 roku, ale wg Manstein'a tylko niemiecka Grupa Armii
"Poludnie" wziela 523 tysiace
polskich jencow; zrodlo hitlerowskie z 1941 roku wydane w Gotha
podaje 694 tysiace jencow,
wliczajac roznice powstala podczas wymiany jencow z sowietami, a nawet
internowanych w krajach nadbaltyckich, ktorych repatriowano pod okupacje
niemiecka. Dodac trzeba Polakow - ponad 1
tys. - idacych do niewoli slowackiej. Armia Czerwona wziela do
niewoli 18.789 oficerow. Sposrod
nich wieziono w Sowietach: Kozielsk - 4594, Starobielsk - 3894, Ostaszkow - 6364
polskich oficerow i innych jencow wojennych. Razem: 14.852 oficerow i innych jencow.
Z nich wymordowano zapewne 200 kaplanow w dniu 24 grudnia 1939 roku. Stan obozow
specjalnych z dnia 05 marca 1940
roku: 14.736
polskich jencow. Wg danych z 05 marca 1940 lacznie Sowieci
przeznaczyli do wymordowania: 14736 jencow, w tym oficerowie i inni, a
takze 18632 wiezniow w tym 1207 oficerow,
ktorym nie przyznano statusu jenca.
Razem: 33.368 do rozstrzelania.
Z tej liczby Beria zalecil rozstrzelac pilnie: okolo 25700 polskich wiezniow i jencow
wojennych. Z tego zabito: 4410 - Katyn, 3739 - Charkow, 6314 - Twer / Kalinin,
3435 - Kijow, 3870 - Minsk, ? - Tawda na Uralu, Cherson. Mordu uniknelo 395 jencow. Rozstrzelano wiec
lacznie 21.768
obywateli polskich w znanych obecnie miejscach kazni. "Zbrodnia
Katynska" zostala zakwalifikowana jako zbrodnia ludobojstwa przez polski IPN, na czele
z prezesem Januszem Kurtyką
(zginal na Smolenszczyznie dnia
10 kwietnia 2010 roku). Pierwszymi, ktorzy otrzymali
informacje o grobach polskich oficerow w Katyniu, byli przedstawiciele
warszawskiego podziemia w czerwcu 1940
roku; publicznie podali informacje o "Zbrodni Katynskiej" Niemcy, w
dniu 13 kwietnia 1943 roku, przez
radio berlinskie; nastepnie poinformowano o tym w trakcie Procesu Norymberskiego
i dane te powielono w londynskiej gazecie emigracyjnej; w 1948 roku wydano o tej zbrodni dokument
w USA. Dodatkowo wywieziono do Sowietow z Litwy i Lotwy w 1940 roku: 4380 polskich jencow, z zaplanowanych
pierwotnie do transportu 4767 z
krajow nadbaltyckich.
Dodac do powyzszych liczb nalezy zabitych w
walce na obu frontach (66 tys.
+ ok. 7 do 15
tys.) i zamordowanych
polskich zolnierzy (szczegolnie
na Lubelszczyznie po 20 wrzesnia, Mazowszu, Polesiu i Wolyniu
- takze z rąk dywersantow nacjonalistttycznych i komunistycznych; na Wolyniu
we wrzesniu 1939 roku zamordowano 4.500 Polakow z rąk nacjonalistow, wg p.
Szawlowskiego; Armia Czerwona zamordowala
2.500 zoln. i policjantow w trakcie agresji oraz wielokrotnie wiecej w 1940
sposrod jencow wojennych, m.in. spod
Lublina, Chelma Lubelskiego i
z rejonu Tomaszowa
Lubelskiego - np. z 31 pulku Strzelcow
Kaniowskich) przed ich
zarejestrowaniem oraz oczywiscie doliczyc internowanych na
Wegrzech (wg profesora Madajczyka "na
Węgrzech znalazło się 5.400 polskich oficerów, w tym 12 generałów i 762 oficerów
sztabowych ..., w Rumunii znajdowało się w tym czasie 5.000 oficerów, z których
2.186 wyjechało na zachód ..."; lacznie na Wegrzech nieco ponad 45.000 zolnierzy polskich
wraz z innymi formacjami mundurowymi; w tym Brygada Maczka rozbrojona przez Wegrow dopiero w
dniach 21 i 22 wrzesnia 1939 roku, z obawy sowieckiego przedarcia sie przez
granice wegierska w poscigu za Polakami; caloscia obrony na Przeleczy Tatarskiej
w dniu 19 wrzesnia dowodzil general Juliusz Kleeberg, w porozumieniu z
przyjaznie nastawionymi do nas Wegrami, ktorzy naszych zolnierzy witali polskimi
flagami, bowiem dla rzadu wegierskiego bylismy "przedstawicielami narodu
zaprzyjaznionego" - panowala plotka, ze Wegrzy z naszymi wojskami zaatakuja
Armie Czerwona, a na Przeleczy Beskid wojska wegierskie i polskie w dniu 28
wrzesnia 1939 roku wspolnie odparly atak Armii Czerwonej na nasze ariergardy; w
dniach 15 i 16 wrzesnia polskie Naczelne Wladze braly pod uwage internowanie sie
na Wegrzech, w razie odciecia drog na Rumunie przez Armie Czerwona; jencow
niemieckich odsylalismy z granicy wegierskiej do najblizszych ich
jednostek), w Rumunii (20 / 22 lub
nawet 30 tys.
zoln. i policjantow - lącznie
do Rumunii i na Wegry przeszlo ok. 120 -
140 tys. zoln., policjantow i cywilow; wojskowe wladze rumunskie
pozwalaly, aby polskie czolgi i samoloty robily wypady z ich terytorium na
Przedmoscie Czeremosz), na Litwie
(14
lub 15
tys. zolnierzy i
policjantow - wladze litewskie praktycznie pozwalaly, aby polscy zolnierze mogli
z obozow internowania swobodnie przedostawac sie na Zachod -
oraz niewielkie grupy przechodzące aż do 20
pazdziernika), na Lotwie
(do
maksymalnie 4
tys.) i nawet w
Szwecji (do
maksymalnie 1
tys.); byla
tez znikoma grupa, ktora uniknela wszelkiej rejestracji: niewoli lub
internowania; i lącznie to ok. 1 milion 330
tysiecy do
1 miliona
350 tysiecy zmobilizowanych w
Polsce obywateli, co odpowiada zalozeniom polskiego planu mobilizacyjnego
"Zachod". Porownaj!
© Instytut Pamieci Narodowej o Zbrodni Katynskiej w jej 70
rocznice
Władze bolszewickie i
sowieckie uznały Polske za sztandarowego wroga w 1920 roku i juz w trakcie Wielkiego
Terroru w Sowietach w latach 1937 -
1938, tępily z "wyjątkową zaciekłością polskie
środowiska na swym terenie. Zabito wówczas strzałem w tył głowy ponad 70 tysięcy
Polaków, obywateli sowieckich. Co dziesiąta ofiara Wielkiego
Terroru związana była z Polską". Inne zrodlo
podaje: "Szczątkowe dane z początku lat
20-ych pochodzące od sowieckich wojsk pogranicznych ... mówią o kilkunastu tysiącach Polaków ... i ich
poplecznikach rozstrzelanych bez sądu. W latach 1937 - 1938 miała miejsce tzw. polska
operacja NKWD. W jej wyniku rozstrzelano 111 tys.
osób".
W 70 rocznice "Zbrodni Katynskiej", dnia
10 kwietnia 2010 roku o godz.
08.25 / 08.56 rano, kolo Smolenska, ulegl katastrofie polski samolot z
Prezydentem RP na pokladzie, calym najwyzszym dowodztwem Wojska
Polskiego oraz ponad 90 innymi osobami, ktore udawaly sie na
uroczystosci związane z tą rocznicą. Pierwszy
zapis, wedlug rosyjskiego portalu internetowego www.smolensk-auto.ru/,
to godz. 08.25 czasu polskiego, co
sugerowalo pierwotnie godzine 08.24 dla upadku samolotu. Godz. 08.22
"Tu 154 opuszcza terytorium Białorusi", a wg agencji Interfax: "Tu-154
opuścił obszar odpowiedzialności białoruskiej o 09.22 czasu lokalnego,
tj. 10.22 czasu moskiewskiego". Wg mnie od granicy bialoruskiej do
lotniska wojskowego pod Smolenskiem jest okolo 60 km, a wiec nad
lotniskiem samolot z Prezydentem RP powinien byc po okolo 4 / 5
minutach, tj. o godz. 08.26 (a o tej godzinie mgla - widocznosc 8 km -
dopiero sie pojawiala, osiagajac kulminacje po 30 minutach, jakoby
okolo 09 rano, z widocznoscia do 800 / 400 metrow). Godz. 08.50 - są
poinformowane zagraniczne stacje telewizyjne. O godz. 08.40 - + 11
minut - czasu polskiego kanal Россия 24 podal juz o 87 zabitych, o
godz. - + 11 minut z powodu bledu taktowania serwera w Smolensku -
08.47 podano, ze samolot upadl kolo czolgu; o godz. 08.47 - + 11 minut
- naszego czasu jeszcze w Smolensku nie wiedziano czy Lech
Kaczynski zginal, jednoczesnie potwierdzano liczbe zabitych!;
o godz. 08.49 - + 11 minut - w sieci telewizyjnej канал Вести - Россия
24 potwierdzono liczbe 87 zabitych w katastrofie; o godz. 08.59 - tj.
faktycznie 09.10 po uwzglednieniu zlego taktowania serwera - MARIKA
napisala, ze jej znajomi widzieli wypadek, a Szpital nr 1 Miejski w
Smolensku postawiono w stan gotowosci; o godz. 09.03 Wiesti podaja, o
132 osobach na pokladzie; o godz. 09.08 potwierdzono 130 osob na
pokladzie! wg www.rian.ru wypadek to godz. 08.37 lub
o godzinie 08.36 tj. przed 08.40,
wedlug polskich dziennikarzy, ktorzy 10 kwietnia byli w Moskwie (pan
Bater otrzymal telefon o 08.40 o czym poinformowal cala Polske w TV
wieczorem dnia 10 kwietnia 2010, a pokazano rowniez widzom 'billing' z
rozmow). O godzinie 08.47 informację otrzymuje Antoni Macierewicz w
Katyniu. Wedlug oficjalnej wersji rządu Rosji (wersja ta mogla powstac
okolo godziny 09 rano dnia 10 kwietnia 2010) samolot spadl o godzinie 08.56.
Godz. 08.55 Agencja Reuters "otrzymuje od strony rosyjskiej
potwierdzenie, że samolot spadł". Dnia 10 kwietnia o godz.
09.26 polskie MSZ podaje inf. o katastrofie, z bledna
godzina, mimo danych jakie powyzej przedstawiono. "Gazeta Wspolczesna"
tego dnia o 09.49 podaje o katastrofie, a o godz. 13.12 dodaje, ze 3 osoby
moze sie uratowaly.
Godz. 08.56 podaje
TVP24, twierdzi tez, ze samolot wystartowal z Warszawy o godz. 06.50; godz. 08.56 katastrofy
podaje "pl.Wikipedia.org", z czego sie wycofala po 24 kwietnia sugerując
08.40. Jednak 23 kwietnia firma
FDS OPS opublikowala obliczenie, ze "Tu-154M
powinien lecieć z Warszawy do Smoleńska 62 minuty, a zatem wylądować
około 8.25 polskiego
czasu". Tak
wiec co sie dzieje z polskim samolotem, ktory o godzinie 08.25 lub
08.26 jest nad lotniskiem wojskowym pod Smolenskiem, a ulega
katastrofie dopiero o godzinie 08.36 / 08.39 / 08.41, chociaz wykonuje
tylko jedno podejscie do ladowania. Co dzieje sie z samolotem, zaloga i
pasazerami od 08.36 / 08.41 do 08.56, kiedy na lotnisku wojskowym
ogloszono alarm? "Gazeta Prawna" wlasnie rano 23 kwietnia zasugerowala
godzine
08.41 polskiego czasu. Tak wiec po 24 kwietnia zaczeto
tworzyc "legende", ze o godz. 10.56 czasu
lokalnego zawyly na lotnisku syreny i dlatego dwa rządy,
Polski i Rosji, podaly bledny czas katastrofy! Ostatecznie
zweryfikowano bląd zegara smolenskiego serwera i dnia 25 kwietnia 2010
wieczorem po 21.00
podano godzine katastrofy - 08.36
czasu polskiego, tj. 07.36 czasu letniego londynskiego! Dnia 26 kwietnia okolo 22.00
wieczorem smolenski
portal zasugerowal godzine 10 minut 36 sekund 32 czasu
rosyjskiego dla upadku samolotu rzadowego, wiec polska prokuratura
wojskowa dnia 27 kwietnia wydala
komunikat, w ktorym m.in. stwierdza, ze nie moze jeszcze dokladnie
podac czasu katastrofy; dnia 29 kwietnia powtorzono to samo przed
Komisja Obrony! Dnia 29 kwietnia 2010 centrum
dyspozycyjne sieci energetycznej podalo 10.39.35 czasu
rosyjskiego dla momentu odebrania sygnalu o zerwaniu
polaczen, co ostatecznie zaprzecza informacjom rzadow Rosji i Polski, ktore dnia 10 kwietnia 2010 roku po
godz. 09 rano podaly, ze godzina katastrofy to 08.56 czasu polskiego, mimo ze
o godzinie 08.51
- uwzgledniajac blad zegara smolenskiego serwera - rosyjska telewizja
informowala juz o 87 zabitych! Tydzien po katastrofie w calej Polsce o
godz. 08.56 rano dnia 17 kwietnia zabrzmialy dzwieki dzwonow
koscielnych dla uczczenia pamieci ofiar katastrofy, o ktorej Radoslaw
Sikorski powiedzial w USA dnia 02 maja 2010 rano naszego
czasu, w sieci CNN, ze: "Moim zdaniem była to kombinacja nadzwyczaj
złej pogody, dość prymitywnego lotniska oraz błędu pilota", zgodnie z
oficjalna wersja wladz rosyjskich z przedpoludnia 10 kwietnia 2010
roku. Ta wersja tez ulega zmianie i dnia 04 maja 2010 roku wieczorem
"Gazeta Wspolczesna" podala: "Jak powiedzial Polskiemu Radiu gubernator
obwodu smolenskiego Siergiej Antufiew, samolot spadl na ziemie o
godzinie 08.38 czasu obowiazujacego w Polsce". Powstaje wiec celowy
chaos dotyczacy czasu upadku samolotu: 08.25
/ 08.36 / 08.37 / 08.38 / 08.39 / 08.40 / 08.41 / 08.56 / 08.58 -
ostatnia godzina z tu wymienionych pojawila sie w rosyjskich mediach
tylko jeden raz.
Zas Bronislaw Komorowski zauwazyl dnia
05 maja 2010 po poludniu: "Sugerowałbym zachowanie umiaru w tworzeniu
atmosfery, że oto gdzieś znaleziono kawałek ubrania. To nie jest wielki
problem, trzeba z szacunkiem sprawę zakończyć...", bowiem wlasnie
uczestnicy polskiej wycieczki - wg TVN24 - do Smoleńska alarmowali, że
"na miejscu katastrofy wciąż można znaleźć rzeczy osobiste ofiar...".
Odpowiedz padla dnia 06 maja 2010 w polskim parlamencie: "... choć
katastrofa miała miejsce 10 kwietnia, ... nadal nie mamy pewności nawet
co do dokładnej godziny, o której spadł
polski samolot ... teren katastrofy pozostał niezabezpieczony i ciągle
jeszcze można znaleźć tam leżące fragmenty rzeczy osobistych ofiar.
Problemy są także z właściwym zabezpieczeniem części z rozbitego
samolotu. Nadal istnieje w związku z tym ryzyko utraty
dowodów". Dnia 10 maja 2010 roku po miesiacu od katastrofy,
wciąż tajemnica pozostaje film trwający 1 minutę i 24
sekundy, a nagrany w 3 minuty po katastrofie, tj. o godz. 08.44, bowiem
dnia 07 maja polskie wladze podaly nowy czas upadku samolotu - 08.41
dnia 10 kwietnia 2010 roku.
Antoni Maciarewicz dnia 10
maja 2010 napisal: "Była to w istocie
gigantyczna pułapka, która zatrzasnęła się wraz ze startem
Tu-154 10 kwietnia". Tak jak zamach stanu generala
Wladyslawa Sikorskiego we wrzesniu 1939 roku, mozna bylo
skomentowac slowami pana
Baliszewskiego z 2006 roku, tak i cytat ten pasuje do
wydarzen zwiazanych z katastrofa polskiego samolotu rzadowego pod
Smolenskiem w dniu 10 kwietnia 2010 roku: "...
Polska historia rożni się od polskiej rzeczywistości
zapamiętanej przez Polaka, tak jak noc różni się od dnia. ...
Tym samym jednak polska historia niczego nie tłumaczy,
niczego nie uczy, nie wyjaśnia i niczego nie pomaga zrozumieć. ...
Zadaniem głównym naszej historii jest, jak się zdaje,
budzenie narodowej dumy z tego powodu, że mamy właśnie wspaniałą
historię...". A calkiem podobna opinia na temat najnowszej historii
Polski zawarta jest w rewelacyjnym wywiadzie Piotra Zychowicza ze
Śp. (zm. 23 marca 2009) prof.
Pawłem Wieczorkiewiczem, z 2007 roku, z ktorego publikacja
"Rzeczpospolita" czekała 2 lata, do 27 marca 2009 roku: "Najnowsza
historia Polski przyzwoicie nie została opisana w ogóle... Wiele poglądów i teorii, w
które wszyscy głęboko wierzymy, nie ma nic
wspólnego z prawdą. W dużej mierze to wina
polskich historyków, o których... mam bardzo złe
zdanie... To grupa osób o bardzo zachowawczym sposobie
myślenia. Nie są w stanie wyobrazić sobie, że w rzeczywistości mogło
być inaczej, niż im się wydaje. ... Polscy historycy to grupa
skostniała intelektualnie. Oskarżam polskich historyków o
brak wyobraźni i elastyczności, o niemożność oderwania się od
schematów. Sikorski. Rzeczywiscie nie był to mąż stanu. Sytuacja, w
której się znalazł, znacznie go przerosła. Abstrahując od
tego, kto i dlaczego go zabił, jako
premier i naczelny wódz nie zdał egzaminu. Ale i wcześniej miał poważne grzechy na sumieniu. Mam
o nim bardzo negatywne zdanie. Myślę, że w okresie międzywojennym był agentem francuskim... Działał na szkodę
państwa polskiego i jako taki powinien zostać prawomocnie
skazany. ... Historyk, który mówi
krytycznie o tak zwanej spiskowej teorii dziejów, jest
historykiem niepoważnym, hołdującym
historii dla idiotów lub prostaczków,
którzy wierzą w to, co widzą w telewizji i czytają w
gazetach. Jest bowiem historia prawdziwa i historia
medialna, fasadowa. Ta prawdziwa w dużej mierze toczy się za
kulisami...". Polska historia bedzie miala jeszcze jedna zagadke,
bowiem dnia 10
maja 2010 stwierdzono, ze: "Konwencja chicagowska nie
pozwala na ujawnianie opinii publicznej dokumentacji z wypadku
lotniczego...".
Chaos
informacyjny wokol katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku wzmaga sie wraz z
uplywem czasu od tego wydarzenia: dnia 11 maja 2010
roku Jerzy Miller,
szef MSWiA, stwierdzil, ze "Szczegółowa analiza ostatnich
minut lotu, ma dać odpowiedź na pytanie, co było przyczyną
katastrofy... zapisy rozmów nie dają wyraźnie do
zrozumienia, jakie były przyczyny tragedii... Nie zostałem zapoznany z
żadnym materiałem, który by mi przybliżył odpowiedź na to
jedno z podstawowych pytań"; w tym samym dniu internetowy "dziennik.pl"
twierdzi: "Każda część kokpitu rozbitego TU-154M jest bardzo ważna przy
ustalaniu przyczyn katastrofy... Reporterzy ... znaleźli radiokompas z kokpitu, dzięki
któremu nawigator określał położenie samolotu
względem radiolatarni umieszczonej
przy lotnisku. To może być kluczowym znaleziskiem... To skandal, że
rosyjscy śledczy tego wcześniej nie znaleźli - nie krył oburzenia jeden
z polskich prokuratorów... śledczy (rosyjscy) zabrali
znalezisko. ... To niezbędne urządzenie, zwłaszcza przy kiepskiej
widoczności". Tak wiec coraz bardziej aktualny jest list
prof. dr hab.
Jacka Trznadla: "...zwracam się do Pana, Panie Premierze,
o powołanie niezależnej, Międzynarodowej Komisji Technicznej dla
zbadania przyczyn katastrofy. Wnioski takiej Komisji, z udziałem
najlepszych światowych ekspertów, miałyby podstawowe
znaczenie dla opinii publicznej i dla historii". Zwlaszcza, ze
niezalezne sledztwa tygodnika "Gazeta Polska"
doprowadzily dnia
11 maja 2010 do rewelacyjnych wnioskow: "Według
ekspertów od budowy płatowców, z
którymi rozmawialiśmy, kadłub prezydenckiego Tu-154
rozerwała potężna eksplozja. Wiele wskazuje, że mogła to być bomba
paliwowo-powietrzna. Na tym pułapie, przy ziemi, takie
rozczłonkowanie kadłuba mogła spowodować tylko świadoma ingerencja
człowieka...".
Odpowiedz padla nastepnego dnia, 12 maja 2010
roku, z ust prokuratora generalnego RP Andrzeja Seremeta,
ktory poinformował, ze przyczyną katastrofy mogly byc wlączone na
pokladzie telefony komorkowe! Seremet w środę, 12 maja 2010
roku, poinformował, że "otrzymanie przez polską prokuraturę
zapisu czarnych skrzynek jako dowodu rzeczowego to kwestia kilku
miesięcy". Jednak polskiemu sledztwu zarzucono tego dnia w artykule
prasowym 12 maja,
ze: "Nikt z nas po dzień dzisiejszy nie ma wątpliwości, że mimo
zapewnień i zaklinania się przedstawicieli rządu RP w smoleńskiej
glinie pozostały szczątki ofiar... (bowiem dnia 03 maja)
Zobaczyłam kilka żółtych pokręconych kabli. ... wydobyłam z
ziemi duży fragment
urządzenia odpowiedzialnego za sterowanie wypuszczaniem podwozia, wraz
z kontrolkami i
tabliczką informacyjną z napisem w języku polskim... Wśród
nas był ksiądz- sanitariusz. Również on nie miał
wątpliwości, że odnaleźliśmy fragment zwłok. Rozkopaliśmy ziemię
nieopodal rowu, z boku miejsca katastrofy. Pogrzebaliśmy szczątek..." -
tak wspominali uczestnicy polskiej wycieczki bedacej na miejscu
katastrofy w Smolensku. Prokurator wojskowy wciąż powtarza, że "nie
znamy godziny wypadku i tu być może leży klucz do rozwikłania tajemnicy
tej tragedii...", wg wypowiedzi prof. Jadwigi Staniszkis w
dniu 12 maja.
Dnia 13 maja
sledztwo nie posunelo sie do przodu, bowiem na podstawie
zarejestrowanej rozmowy w kabinie wiadomo tylko, ze piloci:
"... prawie
do końca nie wiedzieli, że podeszli do lądowania po złym kursie, zbyt
nisko i zbyt wcześnie. Prawie do końca nie zdawali sobie
sprawy,
co im grozi... Z rozmowy w kabinie wynika, że załoga prezydenckiego
tupolewa nie miała żadnych kłopotów technicznych... w czasie
uderzenia o ziemię nie doszło do wybuchu, paliwo miało temperaturę
poniżej zera...".
Jak powiedział w TVN24 szef szkoleń w lotnictwie
wojskowym gen.
Anatol Czaban:
"... wyglądało to - wg przeprowadzonej symulacji -
nie jak lądowanie, ale jak nagłe tracenie wysokości -
spadanie..."!
W dniu 13 maja 2010
roku "The
Washington Times"
zamieścił artykuł:
"Katastrofa polskiego samolotu ... pozwoliła Moskwie
wejść w posiadanie wielu nieoczekiwanych tajemnic... Na
pokładzie
samolotu znajdowały się najprawdopodobniej ściśle tajne dane,
które jeśli dostały się w ręce Moskwy, mogą okazać się
wyjątkowo
niebezpieczne dla członków Paktu
Północnoatlantyckiego...
istnieje uzasadnione podejrzenie, że po katastrofie w ręce Rosjan mogły
dostać się m.in. ultratajne kody wykorzystywane przez NATO do
zabezpieczania komunikacji satelitarnej."
Zachodni eksperci, ktorzy
obserwują polskie i rosyjskie sledztwa wyrazili calkowitą dezaprobate w
dniu 13 maja 2010
roku:
"Warunki, w jakich prowadzone jest śledztwo po katastrofie 10 kwietnia,
nie odpowiadają zachodnim standardom - sugeruje znany francuski ekspert
ds. katastrof samolotowych
Gerard Feldzer ... szef Muzeum Lotnictwa w Le Bourget koło
Paryża ... fakt, iż miejsce
katastrofy nie zostało odpowiednio zabezpieczone,
może przekreślić szanse na odkrycie przyczyn tragedii. Według
niego
najbardziej zaskakujące jest to, że na teren, na którym
doszło
do katastrofy, mogli wchodzić przypadkowi
ludzie...".
Natychmiastowa odpowiedz padla z Rosji w dniu kolejnym 14 maja 2010
roku:
"Sądzę, że jeśli załodze wystarczyłoby cierpliwości, to katastrofa w
Smoleńsku nie miałaby miejsca - twierdzi Wasilij Jerszow,
rosyjski instruktor i autor książek o pilotażu Tu-154... Jak twierdzi
parametry zniżania lotu przed lądowaniem były niewłaściwe.
Zawiniła też pogoda. Lotnisko w Smoleńsku ma przestarzały
system
naprowadzania".
Sekunduje mu były szef szkolenia dowództwa sił
powietrznych, pulkownik
Piotr Łukaszewicz:
"Piloci TU-154 nie zdawali sobie sprawy, że wykonują manewr na dnie
niecki... To był błąd pilotażu...", wg "dziennikwschodni.pl", z dnia 14 maja 2010
rano, cyt.: pismo "Polska".
Dnia 14 maja zaczeto
wyjasniac film nakrecony zaraz po katastrofie i okazuje sie, ze:
"Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, którzy czekali 10
kwietnia
na płycie lotniska Siewiernyj w Smoleńsku na przylot prezydenta RP
Lecha Kaczyńskiego i delegacji udającej się do Katynia, byli jednymi z
pierwszych na miejscu katastrofy Tu-154M. Oficerowie nie chcieli wydać
ciała prezydenta Rosjanom...".
Tego dnia minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller "zbagatelizował
to, że do naszego kraju nie powróciły trzy
telefony
satelitarne, które znajdowały się na pokładzie Tu-154M... Do
dzisiaj nie została też wyjaśniona sprawa laptopa Aleksandra
Szczygły...".
Według "Washington
Times", z dnia 14
maja 2010
roku, Rosjanie przejeli "... nie tylko ...twarde dyski
komputerów czy karty pamięci, ale także ... tajne kody,
których NATO używa do szyfrowania komunikacji satelitarnej".
Ponadto w piątek, 14
maja 2010 z generalem dyw. Anatolem
Czabanem,
szefem Szkolenia Sił Powietrznych rozmawiala Anna Ambroziak i m.in.
stwierdzono:
"Każdy samolot posiada nie jeden, a kilka systemów
sterowania. Tupolew posiada dwa
niezależne systemy. To znaczy, że kiedy
jeden się uszkodzi, drugi, sprawny, pozwala w pełni na sterowanie
samolotem".
Brak
oficjalnego raportu powoduje utrzymywanie sie 16 maja dyskusji
"celem uściślenia / obalenia hipotezy
o fałszywej radiolatarni/ach na
podejściu do lądowania prezydenckiego tu154 w Smoleńsku tragicznego 10
kwietnia...".
Dnia 16 maja
ponadto napisano o lacznosci rzadowej z samolotow:
"W 2008 roku
...Rosja, jako konstruktor tupolewów takie systemy
zainstalowała. Gdy Tu-154M, z nowymi urządzeniami wrócił do
Polski, okazało się, że rosyjscy specjaliści źle podłączyli
końcówki modułu łączności i cała operacja
zakłóciła
nawigację tupolewa. W związku z tym moduł został odłączony...".
Tak
wiec dnia 16 maja
"...
prawdopodobny wydaje się wpływ źle zamontowanego systemu łączności
satelitarnej, który mógł zakłócić
nawigację
tupolewa. Potwierdza to, prócz wcześniejszego błędu w
montażu
modułu łączności, także przebieg i przerwanie rozmowy telefonicznej
Izabeli Tomaszewskiej ... o 8.19 (dnia 10
kwietnia)...".
Dnia 17 maja 2010,
kontratakuje "Gazeta
Wyborcza":
"... lądując w Briańsku, samolot prezydencki byłby tam bezpieczny.
Rosjanie nie chcieli pozwolić na lądowanie w Smoleńsku."
Cios odparowal
tego samego dnia
17 maja zastępca dowódcy 36 pułku specjalnego
podpułkownik
Grzegorz Kułakowski:
"... załoga była w pełni przygotowana do wykonywania ról na
pokładzie. Jak podkreślił proces szkolenia załogi był zgodny z
obowiązującym prawem".
Dodatkowo Edmund
Klich dnia
17 maja rano
powiedzial:
"Polska może nie przyjąć od Rosji raportu ws. katastrofy 10
kwietnia..., jeśli uwagi polskich ekspertów nie zostaną
uwzględnione. W tej sytuacji Polacy zostaną zwolnieni z tajemnicy i
będą mogli ujawnić w Polsce to, co wiedzą. ...i to wszystko może
znaleźć się w raporcie ministra Millera, ta wiedza, którą
posiadamy."
Odpowiedz tym razem pada z Zachodu juz w nocy 17 na 18 maja 2010
roku:
"Brytyjski pisarz
David Vaughan Icke o katastrofie w Smoleńsku
mówi: Najbardziej oczywisty
masowy zamach, jaki kiedykolwiek mogliście zobaczyć. Nie ma mowy żeby
to był wypadek."
David Vaughan Icke jest byłym rzecznikiem brytyjskiej partii Zielonych
i autorem ponad 20 książek wyjaśniających jego 'spiskowe' poglądy.
Dziennik "Fakt" dnia 18 maja 2010
wpadl w przerazenie, bo:
"Na pokładzie tupolewa były telefony z
dostępem do tajnej bazy danych Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Telefon prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie miał zabezpieczeń. ...NATO na
wieść o katastrofie w Smoleńsku podniosła alarm. Zmieniono kody i
szyfry. ...szyfry w polskich starych telefonach zostały złamane. ...
Dlatego Polska wymienia cały system telefonicznej łączności. Wymaga
tego bezpieczeństwo NATO".
Mimo wszystko 18
maja 2010
wieczorem ogloszono tylko, ze "Międzypaństwowy Komitet Lotniczy ogłosi
jutro wstępne wyniki badania okoliczności katastrofy polskiego samolotu
Tu-154M pod Smoleńskiem... Przed wyborami nie będzie raportu końcowego
ws. katastrofy pod Smoleńskiem, ponieważ tego typu raport buduje się
miesiącami...". Odpowiedz ze strony polskiej na ewentualny komunikat
rosyjski padla juz dnia 18 maja i rano 19 maja.
W poludnie dnia
19 maja 2010
roku zakończyła się konferencja prasowana na temat wstępnych przyczyn
katastrofy prezydenckiego TU 154. Na konferencji w Moskwie
zaprezentowali je przedstawiciele rosyjskiego Międzypaństwowego
Komitetu Lotniczego:
"Nie było ataku terroru, pożaru, wybuchu (mimo
polskich informacji o zniszczeniach kadlubu samolotu) ani
awarii silników (mimo
pojawiajacych sie na ten temat watpliwosci w oparciu o fotografie)...
Międzypaństwowa Komisja Lotnicza nie określiła winnych katastrofy. ...
Głosy (dwa glosy
obce)
w kabinie słychać 16 - 20 minut przed katastrofą. Jak ocenił
przewodniczący polskiej Państwowej Komisji Badania Wypadków
Lotniczych Edmund
Klich, nie miało
to 'decydującego wpływu na zdarzenie'. ...
Prezydencki Tupolew rozbił się o godz. 10.41 czasu
moskiewskiego (mimo, ze
polski dziennikarz o godz.
08.40 czasu poskiego mial telefon o tej katastrofie;
pozniej przerabiano godzine billingu na 08.49). ...
Lotnisko w Smoleńsku było dobrze przygotowane
(polskie
informacje mowia o prymitywizmie 'wiezy' kontroli lotow, zmianie lamp i
kabla zaraz po katastrofie, watpliwosciach co do radiolatarnii),
a załoga na bieżąco była informowana o warunkach pogodowych. Cztery
minuty przed katastrofą widoczność była na
200 metrów -
mówi
Aleksiej Morozow... (polskie
dane mowia o mgle ograniczajacej widocznosc na 8 km, 800 lub 500 / 400
metrow; swiadkowie rosyjscy z blokow mieszkalnych widzieli polski
samolot z odleglosci 1 km). ... Wszystkie fragmenty urządzeń i
wyposażenia samolotu zostały złożone w specjalnej chronionej strefie -
poinformowala też
Tatiana Anodina (co
jest absolutnym klamstwem, bo Polacy znalezli radiokompas i urzadzenie
do opuszczania podwozia, a Rosjanie handlowali czesciami obudowy
samolotu). System
TARS oraz system nawigacyjny GSS również działały
bezbłędnie. ... Na
18 sekund przed uderzeniem w przeszkodę, które
doprowadziło do uszkodzenia samolotu, system TAWS wydał pierwszy
komunikat "pull up"...
samolot nie rozpadł się w powietrzu i uderzył o ziemię w całości".
Tyle podaje rosyjska komisja w dniu 19 maja 2010
roku.
Ale polska reakcja byla juz na to przygotowana 18 maja,
gdy z Bogdanem
Święczkowskim,
byłym szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratorem
Prokuratury Krajowej w stanie spoczynku, rozmawial Mariusz Bober:
"Uważam, że zabezpieczenie niedoszłej wizyty prezydenta Lecha
Kaczyńskiego w Katyniu było dalece niewystarczające. ... Biuro Ochrony
Rządu ... nie zapewniło zapasowego transportu lądowego ani obecności
polskich funkcjonariuszy na wieży kontroli lotów. ...
Chodziłoby
po prostu o profesjonalne i sprawne zabezpieczenie dowodów w
śledztwie. Tymczasem z tego, co pokazano w mediach, metodologia oraz
środki techniczne wykorzystywane przez stronę rosyjską są dość
archaiczne. ... W związku z tym istnieje obawa, że pewne dowody zostaną utracone z
powodu takiego, a nie innego sprzętu wykorzystywanego do ich analizy.
Wystarczy popatrzeć na to, jak zabezpieczono szczątki samolotu,
układając je nie w hangarze, ale na otwartej przestrzeni, co mogło
doprowadzić do utraty niektórych dowodów. ...
pewne ślady
biologiczne mogłyby zostać utracone. ... Albo jest to przykład
kompletnej niekompetencji połączonej ze złymi procedurami
obowiązującymi w Rosji, których nie znamy. Albo była to świadoma decyzja - aby nie zabezpieczyć całego
materiału dowodowego. Dlatego
uważam, że należy wszcząć śledztwo w sprawie zaniedbań w zabezpieczeniu
miejsca katastrofy ze strony polskiej oraz rosyjskiej. ... Uważam, że doszło już do utraty szeregu śladów,
które mogłyby się stać dowodami. Co najgorsze - tego nie da
się
już naprawić powtórnymi oględzinami miejsca zdarzenia z
udziałem
polskich prokuratorów i specjalistów z zakresu
szeroko
pojętej kryminalistyki. ... Poza tym
jako były
szef ABW wiem, jak służby specjalne mogą próbować wpływać na
różnego rodzaju urządzenia, chcąc nawet zmienić treść
zapisów. Dlatego istnieje pewna
obawa, że osoby
nieuprawnione z kręgu jakichś służb specjalnych mogłyby
próbować
wpływać na zawartość tych urządzeń. ... za dotychczasowe działania
Naczelnej Prokuratury Wojskowej, które mogły doprowadzić do
znacznego utrudnienia śledztwa, ponosi odpowiedzialność ... jej obecny
zwierzchnik, pułkownik
Krzysztof Parulski".
Tego samego dnia
18 maja wieczorem formulowane
sa dalsze zaprzeczenia oficjalnym wynikom sledztwa:
"Jedynym logicznym
wytłumaczeniem zachowania załogi jest wprowadzenie jej w błąd poprzez
atak elektroniczny (meaconing).
Tego typu zabieg nie jest wykrywany, gdy odchylenie od osi lotu maszyny
wynosi do 150 metrow. ... Tak więc pilot lądował precyzyjnie według
przyrządów. O tym, iż załoga Tu-154 mogła zostać zmylona
przez
celowe zakłócenie odbioru GPS, mówił dwa tygodnie
temu "Gazecie
Polskiej" również Hans Dodel,
niemiecki ekspert, autor książki "Satellitennavigation". Niemiecki
oficer podważa też teorię Łukaszewicza ..., że kpt. Arkadiusz Protasiuk został
wprowadzony w błąd wskutek nietypowego ukształtowania terenu przed
pasem startowym. ... Gdyby załoga leciała 'po profilu' ziemi,
kierując się radiowysokościomierzem, to 1,5 km od pasa samolot powinien
się znajdować na wysokości 75 metrow, więc biorąc pod uwagę rzeźbę
terenu, w tym miejscu 15 metrow poniżej poziomu lotniska, samolot
znajdowałby się na 60 metrow od poziomu lotniska, a nie na poziomie
ziemi. ... dziennikarze..., którzy na początku maja byli w
Smoleńsku, odkryli, że 'głęboki wąwóz', opisywany tak
szeroko
przez polskie i rosyjskie media, to rozległa i dość płytka dolina."
Ale
i rano dnia 19
maja 2010 roku z Polski pada dodatkowa odpowiedz:
"...zona
Przemysława Gosiewskiego zamierza
wystąpić o ekshumację zwłok męża. ... jest to jedyna możliwość
uzyskania dostępu do jakichkolwiek informacji i dokumentów.
...
nurtującą sprawą ...jest brak informacji o dokładnej przyczynie zgonu.
Rodzina dostała informacje o rozległych obrażeniach, jako przyczynie
zgonu... Zwątpiłam w to, że ta władza doprowadzi do wyjaśnienia
czegokolwiek w sprawie katastrofy. ... Ta
katastrofa obnażyła słabość państwa. ... tak
naprawdę to był wielki bałagan i dezinformacja. ... to jakby próba ukrycia
przed rodzinami prawdy".
Jaka jest prawda, tego - dnia
20 maja 2010 roku - nie wiemy, chociaz "Informacja, że
Tu-1554 podchodził do lądowania prawie do końca na autopilocie, w 100 proc. potwierdza tezę, że załogę
wprowadzono w błąd przy użyciu tzw. meaconingu - twierdzą Marek Strassenburg
Kleciak, specjalista ds. systemów
trójwymiarowej nawigacji, i Hans Dodel,
ekspert od systemów nawigacji i wojny elektronicznej...
Atak na przyrządy nawigacyjne można stwierdzić po analizie czarnych
skrzynek. Niestety, rejestratory lotu to nośniki magnetyczne i usunięcie
śladów meaconingu ... nie jest trudnym zadaniem. ...".
Dnia 22 maja
strona polska calkowicie zdementowala falszywe tezy, ze obecnosc w
kokpicie dwoch osob spoza zalogi samolotu miala jakikolwiek wplyw na
przebieg lądowania samolotu z Prezydentem Lechem Kaczynskim w Smolensku
dnia 10 kwietnia 2010 roku:
"Edmund Klich, przedstawiciel Polski
akredytowany przy rosyjskiej Międzynarodowej Komisji Lotniczej (MAK)
badającej przyczyny katastrofy, przywiózł w piątek do Polski
stenogramy rozmów zarejestrowanych w kabinie
pilotów
prezydenckiego tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem.
Wynika z nich, że nikt nie wydał pilotom
polecenia lądowania".
Skoro polski przedstawiciel w rosyjskiej Międzynarodowej Komisji
Lotniczej wyraznie zaprzeczyl dotychczasowym dezinformacjom plynacym z
kilku stron, to dnia
24 maja 2010 roku czytamy na to odpowiedz:
"Jerszow,
były pilot Tu-154 ... twierdzi, że doświadczenie załogi prezydenckiego
samolotu było 'niewystarczające' i 'ekstremalnie niewystarczające'...
próbuje wyjaśnić, dlaczego prawie do końca Tu-154 leciał na
autopilocie... 'Kapitan nie miał takiego mistrzostwa. Dlatego
postanowił użyć autopilota ... liczył, że autopilot utrzyma zadany kurs
i pochylenie dziobu...' 'dziennik.pl' wraca do sprawy tego, kto
mógł być w kabinie prezydenckiego tupolewa ... kilkadziesiąt
sekund przed katastrofą... To mógł być jakiś czynnik, że
załoga
chciała wylądować znając zadanie i pewien rodzaj presji...".
Jednak dnia 25 maja nadeszla
zdecydowana riposta:
"Nikt rozsądny nie przypuści tego, że do jaru na
poziom kilkanaście metrów poniżej pasa do lądowania piloci
sprowadzili samolot świadomie. E. Klich mówi o świadomym
zejściu
poniżej 80 metrów, ale nie zainteresował się, że zderzenie z
ziemią nastąpiło na wysokości poniżej poziomu pasa... Nikt
dotąd nie
upublicznił zasadniczych danych, które musiały zostać
zarejestrowane przez czarną skrzynkę. Nie znamy ani podanego przez
wieżę ciśnienia na lotnisku, ani nastawy tego ciśnienia określającego
poziom lotniska na wysokościomierzach barycznych samolotu przez załogę
samolotu. ... Rządowy Tu-154M wyposażony był w radiokompasy ARK-15M,
radiowysokościomierze RW-5M, systemy nawigacji lądowania Kurs-MP-70,
radiodalmierze SD-75, a także w odbiornik nawigacyjny GPS Bendix/King
KLN-89. Najbardziej rozbudowanym urządzeniem nawigacyjnym był system
FMS UNS-1D firmy Universal Avionics. Sercem tego systemu był komputer
nawigacyjny NCU. Z systemem UNS-1D współpracowały: system
sterowania samolotem ABSU-154-2, system kursowy TKS-P2, system
antykolizyjny TAWS, radar pogodowy RDR-4B i wyświetlacz wielofunkcyjny
MFD-640. W dziobowej części kadłuba zainstalowano stację radiolokacyjną
Bedix/King RDR-4B przeznaczoną do wykrywania niebezpiecznych zjawisk
pogodowych i obrazowania powierzchni ziemi podczas lotów w
trudnych warunkach atmosferycznych", wedlug "bibula.com" tj. "Serwis
Informacyjny BIBUŁA", pod adresem http://www.bibula.com/?p=22033
aktualizowanym 2010-05-25 9:36 am.
Ale dnia 26 maja
"Klich
ujawnił, że na zapisach z czarnych skrzynek słychać odczytywanie
wysokości: '90 metrów, 80 metrów...'. Jego
zdaniem
przyrządy nie zmyliły załogi prezydenckiego samolotu. Jednak nie
reagowali na sygnały o tym, że są zbyt nisko ...". W kokpicie "był w
chwili katastrofy generał Andrzej Błasik
... Nie wiadomo, czy wywierał presję na pilotów... Chciał
się
zorientować w sytuacji...".
Dyskusja o katastrofie zaczyna sie
powtarzac regularnie, bowiem dnia 26 maja powrocono
do stwierdzen z dnia 26 kwietnia, chociaz nieco je zmieniono; juz 26 kwietnia
napisano:
"Najnowsza hipoteza mówi, że prezydent Lech Kaczyński
... zginął, bo przed pasem startowym lotniska Siewiernyj jest
niestandardowy rozkład radiolatarni naprowadzających"; a dnia 26 maja wieczorem:
"Radiolatarnia to radiostacja nadawcza lub nadawczo - odbiorcza
wysyłająca sygnał radiowy dla radionawigacji. Sygnał jest nadawany w
stałych odstępach czasu i zawiera kod radiolatarni... Jeżeli taka
radiolatarnia przestanie funkcjonować, może spowodować, że ... systemy
samolotu będą się namierzały na zupełnie inne źródło
impulsów. Potem -
jeśli radiolatarnia powróci do pracy - system będzie ją
ignorował - tłumaczy telewizji Krzysztof Zalewski...".
"10 kwietnia radiolatarnia bliższa mogła 'przerywać'. Jest ona położona
około 1 kilometra od płyty lotniska. Eksperci pytani przez tvp.info o
sprawę awarii mówili, że mogła ona wpłynąć na ostatnią fazę
lotu".
Autor tej strony internetowej nie komentuje cytowanych
wypowiedzi czy przedstawionej faktografii, jak np. zdania o polskich
pilotach: "Jednak nie reagowali na sygnały o tym, że są zbyt nisko...",
poniewaz dnia 27 maja 2010 roku z pewnoscią ktos to zrobi...
Tak wiec
dnia 27 maja
wywiazala sie polemika Jaroslawa Kaczynskiego, Edmunda Klicha i dwoch
rosyjskich gazet.
"Szef Państwowej Komisji Badania Wypadków
Lotniczych Edmund
Klich
powiedział, że piloci za wcześnie podchodzili do lądowania... Kiedy
samolot był na wysokości 80 metrów, pilot zasugerował
przerwanie
podchodzenia do lądowania, jednak maszyna dalej zbliżała się do
ziemi...", wedlug
TVN24.
"Piloci prezydenckiego tupolewa świadomie
zeszli poniżej tak
zwanej wysokości decyzji, czyli 100 metrów", dodal
E.
Klich.
"Mecenas reprezentujący rodziny ofiar katastrofy powiedział, że 'pan Klich ujawnia
informacje nieprawdziwe' i
dodaje: 'Zrzucanie winy wyłącznie na pilotów jest
niedorzeczne i szkodliwe dla śledztwa'...".
Tego dnia wlasnie
27 maja "Rosyjskie
media twierdzą, że przyczyną tragedii pod Smoleńskiem był błąd polskich
pilotów. Gazety, radio i telewizja powołują się na wypowiedź
Edmunda Klicha... Gazeta 'Kommiersant'
pisze, że polski ekspert Edmund Klich, udzielając gazecie
wywiadu, 'faktycznie ogłosił uzgodnioną
opinię wszystkich uczestników śledztwa, że winnymi
katastrofy są tylko piloci'...
takie wnioski będą zapewne zawarte w treści oficjalnego sprawozdania
komisji ... 'Taka pozycja najwyraźniej zadowoli obie zainteresowane
strony'. ... 'Izwiestia'
piszą: '... piloci wielokrotnie nie reagowali na sygnały z
automatyki...'."
Zas Jarosław
Kaczyński
"ocenił w wywiadzie dla hiszpańskiej agencji prasowej EFE, że jeśli
chodzi o tragedię pod Smoleńskiem, to obecnie najważniejsze jest
poznanie prawdy na ten temat. Jego zdaniem prawdziwym problem jest to,
że 'rząd niewiele wie o tym, co się stało'...
'Każde niepodległe państwo, które straciło swego prezydenta
i
dziesiątki osób z najwyższego szczebla politycznego,
chciałoby
przeprowadzić własne śledztwo, i są po temu podstawy prawne'...".
Dnia 27 maja 2010
roku mecenas "Rafał
Rogalski ocenia, że wstępny
raport MAK jest nierzetelny i zawiera wiele nieprawdziwych stwierdzeń...
Próba obarczania pilotów winą za katastrofę
prezydenckiego tupolewa i obciążanie generała Andrzeja Błasika,
dowódcy Sił Powietrznych, nie ma oparcia w materiale
dowodowym i jest niedorzeczna", pisze z kolei "Nasz Dziennik".
"Gazeta powołuje się na opinię pełnomocnika rodzin ofiar mecenasa
Rafała Rogalskiego, który od kilku dni zapoznaje się w
prokuraturze z przetłumaczonymi protokołami przesłuchań
swiadków".
Dnia 28 maja liczba
hipotez co do przyczyn katastrofy z dnia 10 kwietnia 2010 roku wzrosla
do pieciu dziennie:
1. "Rosyjski specjalista do spraw bezpieczeństwa
lotów skomentował w dzienniku 'Komsomolskaja Prawda'
informację, że w kabinie pilotów tupolewa przed katastrofą
był ... generał Andrzej Błasik. Wiktor Timoszkin
stwierdził: 'My już od dawna mówiliśmy, że ktoś z
osób
postronnych mógł nie tylko znajdować się w kabinie
pilotów, ale i usiąść za sterami... Nie wiemy, czy polski
generał miał prawo do latania... wiarygodna jest wersja, że to osoba
postronna spowodowała katastrofę, a nie członkowie załogi...'."
2. Klich:
"... przyrządy
nie zmyliły załogi prezydenckiego
samolotu. Jednak nie reagowali na sygnały o tym, że są zbyt nisko...
Gdy prezydencki samolot był 80 metrów nad ziemią, drugi z
pilotów nakazał przerwanie lądowania... Było ponad 20 komend
"Pull up"... Na żadną z nich piloci nie reagowali...".
3. "Z
raportu rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego wynika, że
samolot prezydencki podchodził do lądowania na autopilocie,
który sterował zarówno wysokością, ciągiem, jak i
kursem
rządowej maszyny. Wyłączenie autopilota
nastąpiło 5,4 sekundy przed
uderzeniem w pierwszą przeszkodę. Z kolei 'polscy
uczestnicy badań są
zdania, że komisja nie doceniła roli smoleńskiego kontrolera,
którego polecenia były nieco spóźnione'... szef
zmiany
kontrolerów lotów z wieży na lotnisku Siewiernyj,
który 10 kwietnia sprowadzał prezydencki samolot, trzy dni
później przeszedł na emeryturę... To bardzo tajemnicza
sprawa -
mówi poseł
Jerzy Polaczek... szef zmiany po prostu zniknął".
4. "Kierownik
lotów rekomendował lot na lotnisko zapasowe. Pilot
postanowił
kontynuować procedurę lądowania... Lądowanie odbywało się zgodnie z
procedurami do wysokości 100 metrów, samolot przyspieszył
opadanie i obniżanie wysokości lotu około 1,5 kilometra przed terenem
lotniska... Samolot leciał około 150
metrów od osi pasa i był
70-80 metrów niżej niż przewiduje procedura lądowania,
zaledwie
kilka metrów nad ziemią... Część pasażerska
TU-154M uległa
całkowitemu spaleniu... autopilot opierał się na błędnych danych
satelitarnych. Najprostszą metodą takiej agresji jest meaconing,
polegający na nagraniu sygnału satelity i ponownym nadaniu go ... na
tej samej częstotliwości w celu zmylenia odbiornika GPS...".
5. "Nawet w ostatniej chwili życia mjr Arkadiusz Protasiuk
próbował ratować maszynę... Świadczy o tym fakt przekręcenia
na
prawo płaszczyzny steru kierunku... Próbował sterować
samolotem,
ale kluczowy ster wysokości dawno już nie działał... według Naszego
Dziennika. Kapitan
Arkadiusz Protasiuk doskonale
zdaje sobie sprawę z warunków pogodowych i zna smoleńskie
lotnisko. Postępuje bardzo rozważnie... Piloci rozpoczynają ścieżkę
zniżania 10 km od progu pasa startowego, na wysokości 500
metrów... Po wyrzuceniu podwozia dochodzi do usterki steru
wysokości, czyli 'płetwy' z tyłu samolotu. Mogło to być spowodowane
awarią hydrauliki samolotu lub bloku sterowania... Autopilot i załoga o
tym nie wiedzą. Schodzą nieco za szybko, pod zbyt dużym kątem. Kapitan
Protasiuk nie może wiedzieć, dlaczego tak się dzieje... Już na 3 km
przed progiem pasa decyduje się zrezygnować z lądowania. Kapitan
przekręca gałki sterowania autopilotem, ustawiając maksymalną prędkość
i wysokość. Autopilot sterujący ciągiem silników ustawia je
na
moc startową, a więc maksymalną... Wszyscy świadkowie potwierdzają, że
dźwięk silnika był dziwny... Był to odgłos maksymalnych
obrotów
silników... nie będą się wznosić. Nie działa ster
wysokości...
System 'mówi' wbrew wersji Rosjan: 'Don't sink! Don't sink!'
...Nie przepadaj!... gdy samolot nie wznosi się ... na maksymalnej mocy
silników. Nie jest prawdą, że komunikat systemu brzmiał:
'Terrain ahead! Pull up!' ... Ziemia przed tobą! Ciągnij w
górę!, jak twierdzą Rosjanie. Smoleńskiego lotniska nie ma w
bazie danych systemu, ten tryb ostrzegania był po prostu wyłączony...
piloci przelatują nad wąwozem, zatem wskazówka
radiowysokościomierza zdaje się iść w górę... Tymczasem
samolot
powoli opada, przez 8-9 sekund. Czarna skrzynka nagrywa pytania pilota
o wysokość i pozycję. Piloci dostrzegają ziemię... Kapitan Protasiuk
próbuje przejąć ręczną kontrolę nad maszyną 5,4 sek przed
uderzeniem... Uderzając w zbocze, gwałtownie przechylony samolot obraca
się na grzbiet... Stąd większe od normalnych zniszczenia samolotu...".
Wreszcie po 48 dniach Wojsko Polskie
kontratakuje: "Grupa
kilkudziesięciu pilotów cywilnych i wojskowych dokonała
samodzielnej analizy ostatniej fazy lotu prezydenckiego
Tu-154. W ich opinii, załoga nie
próbowała lądować na lotnisku w Smoleńsku, a
do tragedii doszło z powodu awarii steru
wysokości. Takiego zdania jest reprezentujący
lotników
dr Tadeusz Augustynowicz,
oficer Wojsk Lotniczych, koordynator lotnisk wojskowych, wieloletni
pracownik LOT. W ocenie dr. Augustynowicza poznane dotąd okoliczności
katastrofy samolotu Tu-154M oraz wzbudzający kontrowersje przebieg
śledztwa wskazują, że winnymi wypadku z 10 kwietnia br. nie są polscy
piloci. Zawiodła rosyjska maszyna, a konkretnie jej
blok sterowania.
Niestety, kluczowe informacje na ten temat nie są ujawniane opinii
publicznej... Wśród ważnych informacji ze strony MAK brakuje
tej
o konfiguracji samolotu: o stopniu otwarcia podwozia, pozycji klap,
slotów, lotek, płaszczyzny steru wysokości i kierunku, a
także
hamulców aerodynamicznych, prędkości samolotu. Wiele z tych
danych zarejestrowała czarna skrzynka znajdująca się w rękach Rosjan.
Czy przemilczenie pewnych informacji świadczy o tym, że są one dla
Rosjan niewygodne? Jak to możliwe, że śledczym udało się dość dokładnie
opisać trajektorię lotu, skoro prędkość samolotu nie była znana...".
Ale przeciez juz 05
maja 2010 roku
Edmund Klich mowil:
"Na obecnym etapie badań wiadomo, że nie zawiodła technika, o czym
świadczą zapisy z rejestratorów parametrów lotu i
odsłuchane rozmowy załogi, z których nie wynika, by była ona
zaniepokojona jakimś problemem technicznym...".
Pamietajmy tez co
powiedzial Anatol Czaban w rozmowie z Anna Ambroziak: "... Każdy
samolot posiada nie jeden, a kilka systemów sterowania.
Tupolew
posiada dwa niezależne systemy. To znaczy, że kiedy jeden się uszkodzi,
drugi, sprawny, pozwala w pełni na sterowanie samolotem".
Dzien 28 maja udowodnil,
ze Polakom i Wojsku Polskiemu nie wolno dluzej dac sie osmieszac, co
zauwazyl
wieczorem 28 maja Jarosław
Kaczyński, ktory "był w piątek w programie 'Z refleksem' w TVP
1 proszony o opinię na temat sposobu wyjaśniania katastrofy
prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. 'Moim najgłębszym przekonaniem
- o ile mi wiadomo jest to tez przekonanie zdecydowanej większości
Polaków - powinniśmy
wystąpić do Rosji o przejęcie tego śledztwa... Sądzę,
że naszym świętym obowiązkiem...
powinniśmy to zrobić' - powiedział Kaczyński."
Na
odpowiedz nie trzeba bylo czekac; dnia 30 maja 2010
powstaly nowe hipotezy co do przyczyn katastrofy, jak i dwa rządy,
Polski i Rosji, wyrazily odmienna opinie niz J. Kaczynski; poinformował
o tym przedstawiciel komitetu Dumy ds. międzynarodowych Konstantin Kosaczow po
spotkaniu w Warszawie z ministrem spraw zagranicznych Polski Radosławem Sikorskim;
"minister równie otwarcie odpowiedział, że ani o żadnych
problemach, ani o żadnych
pretensjach pod adresem Rosji od
swoich kolegów z rządu, zajmujących się badaniem, ani razu
nie
słyszał...", przekazał Kosaczow, a dalej dodano: "... 31 maja Rosja
przekaże Polsce kopie nagrań z czarnych skrzynek samolotu
prezydenckiego. Według wstępnych danych, przyczyną tragedii, w
której zginęło 96 osób, było uderzenie w drzewa
we mgle
podczas lądowania. Piloci
zignorowali ostrzeżenia o niebezpieczeństwie,
które dawały urządzenia automatyczne samolotu i zdecydowali
się na nadmierne ryzyko";
ponadto Marszałek Senatu
Bogdan Borusewicz oświadczył: "...
U nas w Polsce nie ma żadnych pretensji, żadnych uwag
dotyczących tego, jak prowadzone jest śledztwo".
A co do hipotez z dnia
30 maja,
to mamy taką:
"Zawiniła prawdopodobnie awaria trybu automatycznego
odejścia na drugi krąg w autopilocie... Rejestrator rozmów
zarejestrował komendę 2 pilota
"odchodzimy" na wysokości 80 m...
zatem 2 pilot musiał włączyć tryb automatycznego odejścia w autopilocie
przez naciśnięcie guzika "Odejście"... lub przestawienie przełącznika
trybu lotu na "Wznoszenie"... spowodowało 2-krotny wzrost szybkości
opadania samolotu... być może autopilot zmniejszył ciąg
silników
zamiast zwiększyć ...".
W Moskwie podpisano w poniedziałek 31 maja 2010
roku "... memorandum o przekazaniu Polsce nagrań z kokpitu
prezydenckiego Tu-154... Oparte jest ono o Konwencję Chicagowską,
według której m.in. nie można ich upubliczniać bez zgody
państwa, na terenie którego toczy się śledztwo. ...".
Dzien
wczesniej "Sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa Tomasz Hypki watpi,
czy uzyskamy wglad w calosc zapisu rozmów w kokpicie...",
a Andriej
Illarionow,
byly doradca Wladimira Putina, twierdzi:
"Wbrew obietnicom sledztwo w
sprawie katastrofy nie jest ani transparentne, ani dynamiczne. Polska strona nie ma pelnego i swobodnego dostepu
do dokumentów i zgromadzonych dowodów. Polakom
pózno udostepnia sie czarne skrzynki."
Aby nie czekac na ujawnienie danych z czarnych skrzynek, dnia 01 czerwca 2010
pojawia sie nastepna hipoteza:
"Kapitan Protasiuk 3 km przed progiem pasa
rezygnuje z lądowania. Moc silników ustawiona
jest na maksymalną moc. Piloci nie widzieli ziemi... ster
wysokości nie działał,
jednak załoga nie wiedziała o tym. Maszyna zbyt szybko
schodziła do lądowania, była nachylona pod dużym kątem.
Półtorej minuty przed katastrofą pojawiła
się komenda continue
aproach / possible go around, czyli kontynuujcie schodzenie. Komenda
wydawana jest np. wtedy, gdy pas jest
zajęty, ale w niedługim czasie powinien się zwolnić.
... Załoga miała świadomość, że schodzi poniżej 100 metrów,
nawigator odczytywał wysokość z radiowysokościomierza, co 10
metrów, do 20 metrów nad ziemią. ... Drugi z
pilotów polskiego samolotu nakazał przerwanie lądowania ...
jednak polski samolot dalej zbliżał się ku ziemi. Na 18 sekund przed
katastrofą system ostrzegający przed zderzeniem zadziałał i dwukrotnie
wydał sygnał "ziemia przed tobą", aż w końcu rozkazał "pull up"...
załoga nie zareagowała"
(przypomnijmy
slowa pana Klicha z dnia 28 maja:
"... przyrządy nie zmyliły załogi
prezydenckiego samolotu. Jednak nie reagowali na sygnały o tym, że są
zbyt nisko... Gdy prezydencki samolot był 80
metrów nad ziemią, drugi z pilotów nakazał
przerwanie lądowania... Było
ponad 20 komend 'Pull up'... Na żadną z nich piloci nie reagowali...").
Wg TVN24 z dnia
01 czerwca:
"Polski samolot powinien znajdować się: w odległości 10,41 km na
wysokości 500 metrów, w odległości 6,10 km - na wysokości
300
metrów, w odległości 1,1 km -
70 metrów".
Zas zastępca prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej, Aleksander Bastrykin dodaje 01 czerwca:
"na chwilę przed katastrofą w kokpicie padały wykrzykiwane pytania:
'Ustawienie?', 'Wysokość?'...".
Pamietajmy jednak co juz stwierdzili
lotnicy:
"... dane o pułapie pilot czerpie z wysokościomierzy, a nie z
radiolatarni. W czasie podchodzenia do lądowania autopilot korzystał z
2 źródeł danych o pozycji: GPS i NDB (2 radiolatarnie
niekierunkowe). Do pułapu decyzji można zniżać się na samym GPS.
Instrukcja obsługi sytemu zarządzania lotem na to pozwala. Nie można
zniżać się na samym NDB, instrukcja to wyklucza. Tak więc podstawa to
GPS, radiolatarnia ma znaczenie drugorzędne... Artur Wosztyl,
kapitan jaka, który lądował na godzinę przed samolotem
prezydenckim, wspomina, że
kontroler opuścił stanowisko pracy w
przeświadczeniu, że tupolew odleciał na lotnisko zapasowe!
Sam kontroler zeznaje, że jego komenda padła tak późno, bo
wszystko działo się za szybko. Trzeba
też pamiętać, że nie miał on możliwości śledzenia samolotu od pewnej
wysokości ze względu na brak Radaru Precyzyjnego Zniżania PAR. Z
pewnością nie widział tupolewa w wąwozie... - twierdzą eksperci.
Zaprzeczają też rewelacjom "Gazety
Wyborczej",
jakoby samolot podejmował "próbne lądowanie"... Oceniają, że
nie
było możliwości, by załoga nie wiedziała o ewentualnej awarii silnika.
Powinni zostać poinformowani o ewentualnym oblodzeniu wlotu powietrza
do silnika i o usterce hydrauliki układu sterowania przez specjalne
kontrolki znajdujące się na pulpicie samolotu".
Oczywiscie strona
rosyjska podsumowala, wedlug "Dziennik Gazeta Prawna",
wszystkie rewelacje z dnia
01 czerwca 2010 roku:
"Główny konstruktor samolotu Tu-154 Aleksandr Szengardt oświadczył
we wtorek w wywiadzie dla dziennika 'Izwiestija',
że winę za katastrofę polskiej maszyny prezydenckiej pod Smoleńskiem
ponoszą piloci... Szengardt odpowiedział: 'A dlaczego (takie maszyny)
mają nie spadać, jeśli ludzie siedzący za sterami nie wiedzą, kogo
słuchać: komend z ziemi czy wysokiego naczalstwa, które stoi
za
plecami, choć nie ma do tego prawa?'... ".
Dnia 01 czerwca 2010
roku rozpoczeto w Polsce, za zgoda rzadu Rosji, publikowanie fragmentow
stenogramow z czarnych skrzynek:
"Piloci kilka razy mówią, że w niekorzystnych warunkach
odejdą na drugie lotnisko. O godz. 8.32 kpt.
Arkadiusz Protasiuk oznajmia: 'Podchodzimy
do lądowania. W przypadku nieudanego podejścia, odchodzimy w automacie' ...",
wedlug 'Tygodnika
Ostroleckiego' i portalu 'Niezalezna.pl'.
"Najbardziej zagadkowy moment występuje przy pierwszym i ostatnim
podejściu do lądowania.
Wysokość decyzyjna, na której piloci powinni przerwać
podejście, to 70 metrów.
Następuje odliczanie: '100 metrów', '90'. Gdy pada '80', drugi
pilot mówi: 'Odchodzimy',
po czym samolot dalej się zniża na autopilocie, na którym -
przypomnijmy - samolot miał odejść, a
załoga ani słowem nie komentuje tego niezrozumiałego zachowania...
Szybkość obniżania się Tu-154 jest na tym etapie ogromna: ok. 14
metrów na sekundę; samolot,
lądując, powinien zniżać się dwa razy wolniej.
Gdy maszyna jest na wysokości 20 metrów, kontroler z wieży
krzyczy 'Odejście na drugi krąg', w tym momencie Tupolew zahacza o
drzewa, a piloci
(drugi pilot? nawigator?) krzyczą 'K...'. Zapis się urywa. ...
załoga otrzymała od Rosjan zgodę na lądowanie. ... Nie
wiemy m.in. dlaczego załoga zignorowała własną komendę 'odchodzimy!',
dlaczego
kpt. Protasiuk po wypowiedzeniu słowa 'Włączone', w odniesieniu do
reflektorów, zamilkł i po zejściu poniżej 150
metrów nie
odezwał się już do samego końca ani słowem...
dlaczego samolot obniżał się z tak dużą szybkością...".
Zas "Rzeczpospolita" dodaje tego dnia 01 czerwca swoj
opis katastrofy w oparciu takze o stenogramy; cytuje obszerny fragment:
"Na
niecałe sześć minut przed katastrofą z wieży pada pozwolenie, by pilot
zszedł na wysokość 100 metrów i był gotowy do poderwania
maszyny, gdyby lądowanie się nie udawało. ... Manewry, które
kapitan Protasiuk wykonywał na minutę przed wypadkiem, nie wywoływały
zaniepokojenia na wieży lotniska.
Cztery kilometry przed pasem kontroler
mówił, że Tu154 jest na właściwym kursie i
ścieżce schodzenia. A
Protasiuk odpowiadał wieży. Działo się to tuż po pierwszym ostrzeżeniu
TAWS - systemu, który informuje o niebezpiecznym zbliżaniu
się
do ziemi. Od tej chwili samolot szybko się zniża. Nawigator podaje
wysokości: 300, 250, 200, 150 metrów. Wszystko w ciągu
siedmiu
sekund. Na dwa kilometry przed lotniskiem
rosyjski kontroler podaje, że Tu154 jest nadal na właściwej ścieżce schodzenia.
Tym razem kapitan już nie odpowiada. Do wieży nie odezwie się już ani
razu.
W
kokpicie systemy ostrzegawcze krzyczą: 'Ziemia przed tobą, do
góry!' Mimo to rozpędzony samolot idzie w dół.
Ktoś w
kokpicie ... mówi: 'W normie'. Nawigator podaje kolegom, że
samolot schodzi do 80 metrów. Drugi pilot mówi:
'Odchodzimy'. ... Nawigator: '60, 50 metrów'. Dopiero wtedy
reaguje wieża: 'Horyzont, 101'. To wezwanie, by samolot
wyrównał
lot. Do katastrofy pozostało raptem 12 sekund. Samolot ciągle obniża
lot. Działają już wszystkie systemy ostrzegawcze. Kontroler ponownie
wzywa do wyrównania. W kabinie dźwięk ścinanych
skrzydłami
samolotu drzew. Wieża rozkazuje, by załoga przerwała lądowanie i
odeszła 'na drugi krąg'. W kokpicie słychać przekleństwo. Zapis się
urywa".
I juz dnia 02
czerwca pojawia
sie kolejna analiza czarnych skrzynek:
"Dowódca samolotu steruje
sterem wysokości i kierunku, wspierany autopilotem, oraz lotkami. Drugi
pilot steruje ciągiem silnika... nawigator - odczytuje wysokość. ...
Operator wieży przez caly czas zejścia
podawał, że samolot jest na
ścieżce zejścia. Potwierdzal tę informację dowodca,
nawigator
odczytywal wysokość. Nie zauważyłem aby kiedykolwiek odczytywano
wysokość z przyrządu radiowego. Przeciwnie,
wedlug danych wieży ustawiono i potwierdzono ustawienie
wysokościomierza barycznego. Drugi pilot o godz. 10.40.50,5 podał
informację 'odchodzimy!' Nie jest to propozycja dla pilota, ale
stwierdzenie, że własnie on odpowiedzialny za sterowanie manetką gazu
zwiększa obroty i ciąg silnika. Było to 8,8 sekundy przed kontaktem z
pierwszym drzewem o godz.
10.40.59,3. Samolot pomimo zwiększenia ciągu przez
drugiego pilota, słyszała to załoga Jaka, dalej opadał. Dlaczego?"
Pan Hypki skomentował
dnia 01 czerwca opublikowany
zapis rozmów:
"... załoga realizowała podejście do lądowania, wszystko wskazuje, że samolot był sprawny,
prawidłowo pracowały wysokościomierz i TAWS... kontrola
lotów
widziała samolot na radarze. ... wypuszczenie klap, podwozia i
reflektorów potwierdza ... iż załoga podchodziła do
lądowania".
Dnia 02 czerwca,
szef szkolenia Sił Powietrznych gen. Anatol Czaban:
"... dla mnie kluczowym jest zapis z rejestratora parametrów
lotu... Dopiero nałożenie rozmów na trajektorię lotu daje
jakiś
pełen obraz. ...
(Czaban) nie rozumie zakończenia stenogramu, 'bo tam w bardzo szybkim
czasie następują po sobie informacje nt. zmniejszania wysokości'... nie
wiadomo, według czego ta wysokość była mierzona. 'Pytanie, czy to był
wysokościomierz barometryczny, i w ogóle
dlaczego załoga schodziła na 20 m. Dla mnie to jest niezrozumiałe, bo przecież sama wysokość drzew to jest ok. 20
m, czy
może więcej'... stenogram potwierdza, że załoga nie miała
problemów z językiem rosyjskim, ponieważ nawet żartowała w
tym
języku. Udowadnia też, że była przygotowana do lotu, bo jeszcze przed
porozumieniem się z kierownikiem lotów na wieży w Smoleńsku
ustawiała wstępne parametry do lądowania, w tym kurs pasa. Jego
zdaniem, załoga wiedziała też 'o tej rzeźbie terenu przed lotniskiem z
tego kierunku'...".
I jeszcze jedna hipoteza, jak zawsze wiarygodna, z dnia 02 czerwca:
"... pilot Janusz
Wieckowski, ... stwierdzil w TVN24, ze przyczyna
katastrofy byla awaria jednego z silników. Zdaniem eksperta,
silnik ten
oderwal sie od samolotu jeszcze w powietrzu,
na co wskazuje jego wyglad zewnetrzny po znalezieniu na miejscu
katastrofy. Awaria silnika uniemozliwila pilotom poderwanie samolotu i
nabranie wysokosci. Samolot nie znizal sie ku ziemi, a po prostu spadal,
z czego piloci prawdopodobnie nie zdawali sobie sprawy...
ale ten silnik tez mógl sie im rozpasc uszkadzajac
instalacje
hydrauliczną".
Wypowiedzial sie rowniez o stenogramie general Jan Rejchel,
rektor Szkoly Orlat w Deblinie:
"... duzo komend nieczytelnych.
Prawdopodobnie istnieja kolejne wersje, które sa bardziej
szczególowe. ... wysokosc
decyzji, która
byla ustawiona na okolo 100 metrów byla zachowana. Lot na
tych
100 metrów odbywal sie przez okolo 7 sekund. Czy
to byla rzeczywiscie wysokosc 100 metrów to juz jest sprawa
watpliwa. Ja osobiscie mysle, ze nie bylo to swiadome ich dzialanie.
Tutaj musial sie wkrasc jakis blad ...".
Cos dodal takze
Pawel Gras,
który byl gosciem 'Sygnalów Dnia' w Programie
Pierwszym
Polskiego Radia:
"... Koncowy raport ma byc gotowy najblizej za kilka
tygodni, a najdalej za kilka miesiecy. ... zapewnil, ze ujawnione
wczoraj materialy pochodza z oryginalnych czarnych skrzynek i ze nie
byly one zamieniane na inne egzemplarze. Jak podkreslil, strona polska
od poczatku miala te nosniki. Zostaly one wydobyte z katastrofy, a
nastepnie czekaly na przybycie polskich ekspertów i
prokuratorów. Przy ich udziale zostaly wyciagniete,
odplombowane
i przekopiowane, bez ingerencji i zamiany skrzynek".
Jednak dzien 02
czerwca zakonczyl
sie najciekawszą uwagą:
"Wystarczy pobiezna analiza tzw. 'stenogramu',
aby stwierdzic dziwne rozbieznosci z poprzednimi informacjami.
Wczesniej podawano mianowicie dokladna godzine
zerwania kabla energetycznego przez nasz samolot: 10-39-54 s.
To ci dopiero, w 'stenogramie' o czasie 10-39-57 s. pada
komenda podająca zdaje sie wysokosc 400
metrów...".
Dzien 03 czerwca 2010 przyniosl
komentarz pana
Maciarewicza na tematy powyzej poruszane.
Ponadto Bernard Margueritte powiedzial
wreszcie:
"Zrozumieliśmy,
że zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez dużą
część polskiego establishmentu i mediów. Jako
prezes międzynarodowej organizacji mediów, The International
Communications Forum,
... chciałbym więc wyrazić przede wszystkim głęboki wstyd za zachowanie
się ogromnej części polskich mediów w stosunku do Prezydenta
Kaczyńskiego".
Jarosław Kowalik dnia 03 czerwca
- w Sadkowie był na początku lat osiemdziesiątych dowódcą
radiopelengatora, urządzenia służącego do sprowadzania
samolotów
na oś pasa startowego - zauwazyl:
"Na lotnisku to kierownik lotów ma wszystkie
informacje. Wie czy samolot jest w dobrym położeniu, wie wszystko. ... ślad katastrofy samolotu jest odchylony
na kilometr od pasa o 30 stopni od jego osi.
Gdyby służby prawidłowo prowadziły tupolewa, to nawet w razie wielkiego
nieszczęścia, byłby on w osi pasa startowego. Zastanawiające
jest to, że nikt nie ma kontaktu z kierownikiem lotu, który
od razu poszedł na emeryturę.
... Żaden pilot nie jest samobójcą, więc zawsze
opiera się
na tym, co mówi ziemia. ... Dla pilota może być
tylko
informacja, że lotnisko jest otwarte lub zamknięte. Nie ma żadnych
określeń pośrednich... Samolot nie miał prawa się znaleźć w tym
miejscu, gdzie się znalazł, gdyby miał wszystkie prawidłowe dane...
Przed podejściem do lądowania samolot jest prowadzony przez dalekie
radary... Przy bliższym podejściu do lotniska, kierowanie
przestrzenią odbywa się za pomocą Radiolokacyjnego Systemu Lądowania.
Jego zasięg to 50 - 60 kilometrów... Załoga
samolotu,
podchodząca do lądowania, pyta radionamiernika ... pod jakim
kątem
wykonać manewr, aby znaleźć się na osi pasa startowego. Potem
samolot wchodzi w oś pasa startowego. Dalej ma obowiązek
przelecieć nad radiolatarniami. Dalsza radiolatarnia znajduje się
miedzy 6 a 8 kilometrów od początku pasa
startowego... Otrzymuje wtedy komunikat, że jest w osi. Lecąc
dalej przelatuje nad bliższą radiolatarnią, która jest w
odległości około 2 kilometrów przed początkiem pasa
startowego.
Tutaj również dostaje potwierdzenie. Potem jest
świetlna
droga lądowania. Dyżurny kierownik lotów obserwuje lądowanie
i
podpowiada pilotowi, czy samolot jest na dobrej drodze ...".
Tego dnia przypomniano rowniez, ze
"19
października 1986 r. na terytorium RPA rozbił się
Tu-134... Podobnie jak w przypadku katastrofy pod Smoleńskiem,
maszyna roztrzaskała się, odchyliwszy się wcześniej o
37 stopni od
właściwego toru lotu, a piloci obniżali samolot, zachowując się tak,
jakby nie mieli świadomości, na jakiej wysokości się znajdują...".
Ciagle wraca sprawa
radiolatarni:
"Załoga
wiedziała o charakterystycznym ukształtowaniu terenu. W stenogramach o 10.30.45 z
ust drugiego pilota pada stwierdzenie: 'Najgorsze tam jest, że jest
dziura tam'. To jasno udowadnia, że
piloci brali poprawkę na ukształtowanie terenu... Wyjaśnieniem
byłaby fałszywa 'bliższa' radiolatarnia po drugiej stronie wąwozu -
włączona, gdy samolot jest mniej więcej w połowie drogi między 'dalszą'
..., a 'bliższą'. W tym momencie autopilot przestawia się na
fałszywą radiolatarnię, którą mija na założonej wysokości
100 m
wg barycznego. Załoga jest pewna, że jest nad lotniskiem i nawigator
zaczyna podawać wysokość wg radiowysokościomierza, a piloci schodzą do
80 m nad dnem wąwozu...".
Dnia 04 czerwca 2010 polskie
media przypomnialy sobie niespodziewanie
o sprawie kontrolera, ktora byla wiadoma od chwili
wypadku.
Wczesniej podawano takze, ze jakoby tenze
kontroler to obywatel Bialorusi.
"... relacjonuje
dla 'Fakt'
osoba z załogi polskiego jaka-40, który 10 kwietnia lądował
w
Smoleńsku tuż przed maszyną z prezydencką delegacją. Nasz
rozmówca był już przesłuchany przez polską prokuraturę...
'Po
wylądowaniu cześć z nas stanęła przy pasie lotniska i czekała na
tupolewa... Piloci wrócili do samolotu i przez
radio
rozmawiali z załogą prezydenckiej maszyny... nie
byli spanikowani... Po
kilkunastu minutach usłyszeli dźwięk nadlatującego
Tu-154. Początkowo odgłos był całkowicie normalny, silnik
pracował
spokojnie. W pewnej chwili jednak dobiegł nas
huk silnika, taki jak przy starcie, więc wiedzieliśmy od
razu, że dzieje się coś złego. Po chwili
usłyszeliśmy odgłos dwóch
eksplozji, po nich jakieś głuche trzaski.
I zapadła cisza. Byliśmy przerażeni, bo zdaliśmy sobie sprawę, że
doszło do katastrofy. Członkowie załogi Jaka ruszyli do stojących przy
płycie Rosjan z obsługi lotniska... Rosjanie jakby niczego nie
rozumieli... po chwili zawracali, bo tam było coś zagrodzone.
Musieli jechać inną stroną. Gdy nas mijali, pytaliśmy, czy coś wiedzą,
co z tupolewem? Jeden z nich przez otwarte drzwi auta rzucił nam: 'Odlecieli'... Gdy
auta rosyjskiej obsługi w końcu odjechały, z wieży wybiegł kontroler,
głośno przeklinając. Krzyczał, że będzie miał straszne
kłopoty,
wielkie problemy. Łapał się za głowę, zakrywał rękami twarz, biegał w
kółko i powtarzał... 'Job twoju
mać, co teraz ze mną będzie?! Boże, będę mieć kłopoty, wielkie kłopoty!'... Kontrolera
dobrze zapamiętał, bo wyglądał na bardzo starego człowieka, ze
zniszczoną, nalaną, mocno czerwoną twarzą. Po chwili przez
okno
wieży wyjrzał człowiek w zielonym mundurze. Wybiegł i zabrał tego
kontrolera. Wojskowi zamknęli zaraz wieżę, a nam kazali
wrócić
do jaka... Zamknęli nas na kilka godzin w
samolocie... Nie
pozwolono im wyjść, nikt nie chciał niczego im powiedzieć o losie
załogi i pasażerów prezydenckiego
samolotu... Dopiero jak
go (tj. nowego kontrolera)
sprowadzili, dostaliśmy pozwolenie na wylot...'.
Polska
prokuratura wystąpiła do Rosjan już dwukrotnie z wnioskami o pomoc
prawną, bo nasi śledczy chcą przesłuchać kontrolerów ze
Smoleńska i obsługę lotniska... na razie nie ma rosyjskiej
odpowiedzi. Nie wiadomo też, gdzie jest szef zmiany
kontrolerów,
który zaledwie 3 dni po katastrofie oficjalnie odszedł na
emeryturę. I zniknął...".
Dzien 04 czerwca potwierdzil,
ze racje mial pan
J. Kaczynski, gdy komentowal rosyjskie sledztwo; "... wyniki
sondażu przeprowadzonego na zlecenie 'Super Expressu'
nie pozostawiają żadnych wątpliwości: aż
70 proc. badanych
uważa, że nigdy nie poznamy prawdy o katastrofie. ... Brak zaufania do
Rosjan pokazują też odpowiedzi na inne pytanie naszego sondażu. Aż 73 proc. badanych
stwierdziło, że polski rząd powinien był walczyć o pełną kontrolę nad
śledztwem w sprawie tragedii. ...".
Z dnia 04 na 05
czerwca dyskusja o katastrofie weszla w nowa faze, bowiem
zadano pytanie:
"A może zapis stenogramu jest jednak sfałszowany? ... na
jakiej podstawie z założenia, że piloci ustawiali wcześniej
wysokościomierze ciśnieniowe wyciągany jest jednoznaczny wniosek, że to
właśnie z nich odczytywali wysokość przynajmniej w końcowej fazie lotu?
... jego przyjęcie prowadzi do wniosku, że tuż przed
osiągnięciem
100 m samolot opadał z prędkością ok. 11-12 m/s, potem nagle przez 6-7
sekund leciał poziomo, a potem znów zaczął opadać z
prędkością
11 m/s, a chwilę później nawet większą (25 m/s)... czy
Tu-154M ważący ok. 65-70 ton może realnie w np. sekundę wyhamować
prędkość opadania z 11-12 m/s do zera? Dlatego (przyjmując oczywiście
wiarygodność stenogramu) bardziej pasuje tu jednak
stwierdzenie, że przynajmniej od 100 m posługiwano się
wysokościomierzem radiowym...".
A oto inne
watpliwosci:
"... stało się to na wysokości 100
metrów. Musiało
coś poważnego nastąpić po
10.40.49,6 albo błąd któregoś z
pilotów albo awaria czegoś w
samolocie. Nonsensem
było świadome zniżanie się wtedy... Pilot wyraźnie stwierdził,
że może spokojnie latać nad tym lotniskiem przez 30 minut
i dopiero potem zdecydować na odlot na zapasowe... I jeszcze jedna
ciekawostka: w stenogramie brak jest
odczytu wysokości 350 metrów... pominięto
go celowo, bo jasno wskazałby, że
odczyty wysokości, na tym odcinku toru lotu, były jednak według
wysokościomierza ciśnieniowego...".
Ktos inny podal: "Samolot odszedł od linii
na ok. 370 metrach".
Wedlug 'Super Express'
z dnia 04 czerwca
2010 roku nawet Radio Echo Moskwy
"zdecydowało
się przepytać kilku rosyjskich
pilotów i nawigatorów latających na
Tu-154M... Nikołaj, doświadczony
pilot tupolewa, stwierdził: 'Błąd kontrolera polegał
również na tym, że nie wymusił odejścia na drugi krąg.
Widać było, że ludzie się zabiją. Zbyt długo milczał'...".
Zdaniem
ekspertów, z którymi rozmawiało TVP Info,
"kpt.
Protasiuk miał prawo wierzyć, że dolatuje do pasa... To, że uderzyli w drzewo w
odległości 1100 metrów, może sugerować, że byli
przekonani, iż w tym miejscu powinien być pas lotniska.
Pytanie, jak przebiegało naprowadzanie ze strony
kontrolera rosyjskiego?...".
"Sledztwo internetowe" dnia
04 czerwca dostrzeglo w stenogramie
informacje, ze:
"w momencie
10.40.41,3 samolot osiąga wysość decyzji 100 metrow powyżej
(nastawionej przez wszystkich członków załogi na ich
wysokościomierach barycznych) wysokości pasa do lądowania. Tuż przed
momentem osiągnięcia wysokości decyzji dyspozytor wieży o 10.40.39,9
zgłasza "*2 na
kursie i ścieżce{2}".
Oznacza to, że 2 km przed początkiem pasa samolot jest dokładnie na
kursie i na ścieżce zejścia. Samolot leci na wysokości decyzji 100 m w
poziomie około 600 metrów do momentu 10.40.48,7.
10.40.48,7 - początek katastrofy na wysokości
100 m... W momencie 10.40.48,7 samolot nagle rozpoczyna spadanie... To
nie było kontrolowane przez pilota podejście do lądowania... Samolot
prawdopodobnie wpadł w korkociąg... Drugi pilot odpowiedzialny za
sterowanie silnikiem krzyknął 'odchodzimy!' 10.40.50,5... Odczytywanie
wysokości dokonywał... patrzący tylko w pilnowany przez siebie
wysokościomierz, nawigator samolotu... Wysokościomierze
baryczne wszyscy członkowie załogi mieli ustawione jednakowo i
prawidłowo... Od 10.24.51,1 nastawiali wszyscy członkowie załogi na
wysokościomierzach barycznych poziom lotniska 745 mm Hg, co drugi pilot
o 10.29.58,3 podał również jako 993 hektopaskale.
Wszyscy
członkowie załogi tak swoje wysokościomierze baryczne ustawili i
potwierdzili ustawienia. Nikt do samego końca nie
wspomniał
nawet o radiowysokościomierzu lub innej metodzie określania
wysokości... O 10.30.14,2 i 10.30.21,9 dyspozytor wieży i
dowódca samolotu uzgodnili, że wysokość mierzona jest na
przyrządzie barycznym ustawionym na poziom lotniska 745... O
10.35.22,6 dyspozytor Smoleńska ustalił wysokość 100
metrów jako minimum zejścia. Samolot ustawiony do lotu
poziomego
na wysokości stałej 100 metrów, jak było między 10.40.41,3 i
10.40.49,2 bez specjalnego manewrowania nie będzie leciał wznosząc się
i opadając nad pagórkami utrzymując od nich stałą
odległość 100 metrów... Na wysokości 100
metrów coś
się stało i samolot spadł w okolice bliższej radiolatarni 1,1
km
od pasa, przechylony na skrzydło ... potem przekoziołkował i ślizgał
kilkaset metrów... 10.40.56 "*sygnał dźwiękowy
400Hz wysokość niebezpieczna",
10.40.56 "*sygnał
dźwiękowy 800 Hz bliższa prowadząca"
... akurat wtedy będąc w ślizgu na lewe skrzydło
... mieli
końcem skrzydła kontakt z drzewami. Cudem z tego wyszli, ale
wkrótce wykonali ćwierć beczki w lewo i się zaryli w
pagórku. Istotne powody katastrofy są przed kontaktem z
bliższą
prowadzącą".
Dzien 05 czerwca przynosi
dalsze rewelacje - pisze portal efakt.pl - związane z rosyjskim
kontrolerem lotow:
" ...
10 kwietnia w wieży ruchu lotniczego w Smoleńsku oprócz
dwóch kontrolerów, którzy prowadzili
prezydenckiego tupolewa, był ktoś jeszcze... był to
prawdopodobnie
wysoki rangą oficer rosyjskich służb specjalnych ... oficer ten był w stałym telefonicznym kontakcie ze
zwierzchnikami w Moskwie i decydował o poczynaniach
kontrolerów... zeznali
rosyjskim śledczym przesłuchiwani tuż po katastrofie sami
kontrolerzy... kontrolerzy nawet podali nazwisko tej osoby.
Jednak
do dziś tym człowiekiem nie zainteresowała się rosyjska prokuratura.
Treść zeznań kontrolerów mają już nasi
śledczy... badamy
ten wątek - mówi nam pułkownik Zbigniew Rzepa
z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie...".
Atak na kontrolerow jest juz nieustepliwy - dnia 05 czerwca 2010 w TVP1 o godz. 19.30 w
Wiadomościach,
"powiedziano iż naziemni
kontrolerzy, na lotnisku w Smoleńsku,
specjalnie podawali naszym pilotom błędne
dane o pułapie
chmur, aby ich zniechęcić do lądowania...". Ponadto "... z
przedstawionych wyliczeń wynika, że wieża podała, iż samolot jest bliżej pasa
startowego, niż to było w rzeczywistości. Okazało
się to po obliczeniu prędkości samolotu. Ze stenogramów
wynika,
że każde ostatnie dwa kilometry samolot pokonuje średnio w 22
sekundy... Tymczasem po 20,6 sekundach rozbija się prawie kilometr
przed nim. Oznaczałoby to, że samolot ostatnie dwadzieścia sekund
leciał z prędkością 173 km/h... Jest druga możliwość - błędne wskazania
z wieży. ... To, że uderzyli w drzewo w odległości 1100 m może
sugerować, że byli przekonani, że w tym miejscu powinien być pas
lotniska...".
Dnia 07 czerwca dr Daniel Alain Korona
stwierdzil:
"Na 25 sekund przed
katastrofą Tupolewa wieża w Smoleńsku nie powinna była podawać
komunikatu '2
na kursie i ścieżce'. Podano
samolotowi prezydenckiemu nieprawidłowe informacje i
komunikaty.
Nieświadoma tego załoga była pewna, iż jest
na właściwej ścieżce i że zaraz wyląduje...".
Opinia
publiczna zostala tego dnia zawiadomiona, ze "... ujawnienie
zapisów z rejestratora dźwięku MARS-BM, czyli jednej z
czarnych
skrzynek..." jest
podpisane przez sześć osób
sporządzających: "eksperci
- Bartosz Stroiński, Sławomir Michalak i
Waldemar Targalski... Znajduje się tam jednak tylko pięć
odręcznych podpisów. Brak podpisu ppłk Bartosza
Stroińskiego,
który ujawnił w TVN-24, że podpisywał dokument zawierający
stenogram z rozmów, a został opublikowany inny dokument...".
Powrocono tez do rewelacji publikowanych w 'Wiadomościach' TVP1:
"... Kontrolerzy
na lotnisku w Smoleńsku chcieli zniechęcić załogę prezydenckiego
Tu-154M do lądowania. Dlatego podali jej zaniżone dane o widoczności -
wynika z zeznań pracowników lotniska... Zeznań, w
których jest sporo nieścisłości... Starszy
kierownik Paweł Pliusnin zeznał milicjantom, że
podał załodze nieprawdziwe dane o widoczności na lotnisku.
Mówił o 400 m, gdy wynosiła ona jeszcze 800
m... Drugi przesłuchiwany
kontroler Wiktor Ryżenko przyznał, że poza nim i
Pliusninem, na wieży była jeszcze trzecia osoba
o nazwisku Krasnokutskij. Jak powiedział milicjantom Ryżenko,
nie
wykonywał on jednak żadnych czynności. Do tej pory nie został
przesłuchany.
'... Samopoczucie
moje w dniu 10 kwietnia 2010 r. było dobre... tego dnia ja i
Pliusnin odbyliśmy badanie lekarskie w punkcie zdrowia Jednostki
Wojskowej 06755, w wyniku którego stwierdzono, że jestem
zdrowy... ponieważ w punkcie zdrowia nikogo nie było...'. "
Dnia 08 czerwca nieustajaca
dyskusja o przyczynach katastrofy trwa. Ciągle przewazają pytania:
"Jeżeli jest gdzieś niepodważalny dowód na to,
że
PLF101 podchodził do lądowania torem równoległym do osi pasa
startowego w Smoleńsku i przesuniętym w stosunku do tej
osi o
kilkadziesiąt metrów na południe,
to w połączeniu ze
stenogramem jest to także dowód na działanie w tym czasie
mobilnych radiolatarń NDB, podających linię podejścia na nieistniejący
pas startowy. Jest to także
dowód na świadome, przestępcze
działanie kontroli naziemnej na lotnisku...". Jarosław Kowalik
juz dnia 03
czerwca
podal, ze "... ślad
katastrofy samolotu jest odchylony na kilometr od
pasa o 30 stopni od jego osi. Gdyby
służby prawidłowo prowadziły tupolewa, to nawet w razie
wielkiego
nieszczęścia, byłby on w osi pasa startowego... Samolot
nie miał prawa się znaleźć w tym
miejscu, gdzie się znalazł, gdyby miał wszystkie prawidłowe dane...
Przed podejściem do lądowania samolot jest prowadzony przez dalekie
radary... Przy bliższym podejściu do lotniska, kierowanie
przestrzenią odbywa się za pomocą Radiolokacyjnego Systemu Lądowania.
Jego zasięg to 50 - 60 kilometrów... Załoga
samolotu,
podchodząca do lądowania, pyta radionamiernika ... pod jakim
kątem
wykonać manewr, aby znaleźć się na osi pasa startowego. Potem
samolot wchodzi w oś pasa startowego. Dalej ma obowiązek
przelecieć nad radiolatarniami. Dalsza radiolatarnia znajduje się
miedzy 6 a 8 kilometrów od początku pasa
startowego... Otrzymuje wtedy komunikat, że
jest w osi. Lecąc
dalej przelatuje nad bliższą radiolatarnią, która jest w
odległości około 2 kilometrów przed początkiem pasa
startowego.
Tutaj również dostaje potwierdzenie. Potem jest świetlna
droga lądowania. Dyżurny kierownik lotów
obserwuje lądowanie i
podpowiada pilotowi, czy samolot jest na dobrej drodze ...".
Niedoinformowanym wyjasniono zas 08 czerwca 2010
roku, ze
"Gen.
Błasik nie siedział za sterami - taką wiadomość
podała PAP powołując
się na swoje 'moskiewskie źródło'...";
RMF FM: "... Konrad
Piasecki: Czy wie pan już albo czy Polska wie, czy piloci
próbowali poderwać maszynę w tych ostatnich sekundach lotu? Jerzy Miller:
Zapisy pracy silnika wskazują, że rzeczywiście ta ostatnia faza była
fazą chęci wznoszenia...".
Niektorzy piszą dnia 08 czerwca o 'tragicznej grotesce':
"...Jak pisze Fakt, wieża
kontroli lotów (na
wojskowym lotnisku w Smolensku)
korzysta z danych stacji oddalonej o 10 km i położonej na
innej
wysokości. Oznacza to, że rosyjscy kontrolerzy nie mieli dokładnych
danych o pogodzie. Potwierdził to Jerzy Polaczek,
były minister infrastruktury i członek sejmowej podkomisji ds.
lotnictwa wyjaśniającej przyczyny katastrofy".
A dla fachowcow taki cytat:
"TAWS
miał mapy Smoleńska, bo wgrane zostały do niego mapy stworzone przez
NASA w 2000 roku... za drugim razem TAWS odezwał się jak
znaleźli
się w dolinie i byli na kolizyjnym ze wzniesieniem. Czyli spełniły
swoją rolę... Samolot
nie mógł być jednocześnie na minus17m i +10m względem pasa,
czyli albo wysokość była podawana (przynajmniej od jakiegoś
momentu) z RW, albo to nie nasz TU-154 ściął brzozę oznaczoną
numerem 1 na zdjęciach
S. Amelina...".
Dzien 09 czerwca 2010 roku
przyniosl zapis wypowiedzi
Rafala Rogalskiego z dnia poprzedniego 08 czerwca w Radio
Maryja:
"... 27
stycznia, zostało wysłane pismo właściwie jednobrzmiące do
pana
ministra Radosława Sikorskiego, ministra Andrzeja Przewoźnika i do
ambasadora Rosji. Z informacją, że prezydent pragnie wziąć udział w
uroczystościach 70 rocznicy zbrodni w Katyniu... 15
marca Władimir Grinin, ambasador Rosji w Polsce, oświadcza, że
nadal nie można rozpocząć przygotowania wizyty prezydenta Lecha
Kaczyńskiego w Katyniu, ponieważ do tej pory do Moskwy nie dotarły
żadne oficjalne informacje na ten temat... 6
kwietnia Janusz
Kurtyka, prezes IPN, ogłasza podczas zorganizowanej konferencji, że do
tej pory na wniosek polskich prokuratorów Rosjanie
udostępnili
zaledwie ok. 30
proc. akt prowadzonego
przez nich śledztwa katyńskiego... Media spekulują, czy w trakcie
uroczystości w Katyniu Putin przekaże szefowi polskiego rządu tzw.
białoruską listę katyńską z nazwiskami 3870 Polaków
zamordowanych w 1940 roku... 10 kwietnia
2010 tragedia
prezydenckiego samolotu Tu-154M w Smoleńsku. Jako jedni z pierwszych na
miejscu wypadku pojawiają się dwaj oficerowie Biura Ochrony Rządu,
którzy ochraniają ciało prezydenta. Teren zabezpiecza
następnie
180 funkcjonariuszy departamentu spraw wewnętrznych obwodu smoleńskiego
i rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Tego samego dnia rząd RP wyraża kontrowersyjną zgodę na badanie
katastrofy przez stronę rosyjską na
podstawie konwencji chicagowskiej z 1944 r. o lotnictwie
cywilnym... 24 kwietnia - Edmund Klich, przewodniczący Komisji
Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego powołanej
przez Ministerstwo Obrony Narodowej, będący jednocześnie
przedstawicielem Polski akredytowanym przy rosyjskim Międzypaństwowym
Komitecie Lotniczym (MAK), krytykuje
dotychczasowy przebieg śledztwa,
zwracając uwagę m.in. na to, że śledczy chcą całą winą obarczyć
pilotów maszyny... 11
maja dziennikarze znajdują
radiokompas z kokpitu samolotu, dzięki któremu
nawigator określał położenie samolotu względem radiolatarni
umieszczonej przy lotnisku... 25
maja Edmund Klich, akredytowany przez władze RP przy rosyjskim
MAK, obarcza pilotów odpowiedzialnością za spowodowanie
katastrofy. Jego wypowiedzi wzbudzają sprzeciw prokuratorów
polskich, którzy twierdzą, że za wcześnie jest wyrokować o
winie
na obecnym etapie śledztwa... oprac. JAC."
Dzien 09 czerwca konczy
sie wykresem katastrofy smolenskiej
wedlug Zbigniewa Charnasa: "... Samolot schodził łagodnie
z 500 metrów i jego przyziemiający es zaczyna się na około 7,5
km przed progiem pasa startowego, na wysokości trochę
większej niż 400 m powyżej poziomu płyty lotniska.
Około godziny 8.40.15 na
wysokości bliskiej 330 m samolot znalazł się
dokładnie na kursie prowadzącym
wprost na próg pasa startowego. Znajdował się
wówczas w odległości około 5 km od niego. W idealnym układzie
osiągnąłby go dokładnie po minucie lotu, zrealizowanego jednakże w
90-procentowej wiekszości w chmurach. Dalej
jednak trajektoria lotu tupolewa dość gwałtownie obniża się w
kierunku
linii naprowadzania wieży kontrolnej i jednocześnie w kierunku
lotniskowej krawędzi porośniętego drzewami jaru... kiedy do
pilotów dociera informacja, że samolot jest 6 km przed
progiem pasa, to
faktycznie znajduje się on 7,3 km przed nim. A kiedy pada stwierdzenie
o 2 km, to jest to faktycznie 3,1 km...". Pamietajmy
jednak, ze kluczem
jest informacja podana przez Jarosława Kowalika
juz dnia 03
czerwca, ze "... ślad
katastrofy samolotu jest odchylony
na kilometr od pasa o 30 stopni od
jego osi. Gdyby służby prawidłowo prowadziły
tupolewa, to nawet w razie wielkiego nieszczęścia, byłby on w osi pasa
startowego...". Historia
katastrof lotniczych przypomina rowniez, ze "19
października 1986 r. na terytorium RPA rozbił się
Tu-134... Podobnie jak w przypadku katastrofy pod Smoleńskiem,
maszyna roztrzaskała się, odchyliwszy się
wcześniej o 37 stopni od
właściwego toru lotu, a piloci obniżali samolot,
zachowując się tak,
jakby nie mieli świadomości, na jakiej wysokości się znajdują...".
Jednak najwazniejsze slowa
padly dnia 09
czerwca 2010 roku w tym artykule:
"Zbulwersował mnie TVN wczoraj
(dnia 07 czerwca 2010)
w wieczornych Faktach.
Wałkuje się sprawę 'nacisków', chociaż do osiągnięcia przez
nasz
rządowy samolot wysokości decyzji 100 metrów, na
której
wydarzyła się katastrofa, żadne działanie pilotów nie
wskazywało, że wykonują jakieś polecenie pod przymusem lub działają
wbrew sztuce lotniczej i woli dowódcy. ... Przebieg
lotu
był uzgodniony z dyspozytorem smoleńskiego lotniska a jego prawidłowość aż do
osiągnięcia wysokości decyzji 100 metrów była wielokrotnie
potwierdzana przez dyspozytora wieży.
Niemal co kilometr lotu dyspozytor potwierdzał, że samolot znajduje się
prawidłowo na ścieżce i nie stwierdzał żadnych rozbieżności z zadanymi
warunkami podejścia do pułapu decyzji o ewentualnym
rozpoczęciu
lądowania na wysokości 100 metrów. ...
Dowódca
samolotu bez owijania w bawełnę informował każdego zaglądającego do
kokpitu, że w Smoleńsku nie ma warunków do lądowania, że
samolot
będzie musiał odlecieć na założone wcześniej dla tego lotu lotnisko
zapasowe (Mińsk lub Witebsk), ale że zrobi próbę czy da się
zobaczyć pas do lądowania oraz, ze względu na duży zapas paliwa
ewentualnie poczeka na taką możliwość krążąc do 30 minut nad
lotniskiem. Chyba nikt nie zaprzeczy, że ta decyzja dowódcy
samolotu była w tych warunkach optymalna... O godzinie10.24.51,2
dyspozytor lotniska stwierdza, że 'warunków do lądowania nie
ma'. Dowódca tupolewa przyjmuje to do wiadomości,
ale
proponuje próbę podejścia, zastrzegając 'jeśli można'. Dyspozytor
lotniska w Smoleńsku po uzyskaniu wszystkich niezbędnych informacji o 10.35.22,6 wyraził zgodę na warunkowe lądowanie
wyznaczając pułap 100 metrów,
jako wysokość dla zbadania warunków pogodowych i podjęcia
wspólnie decyzji o lądowaniu lub odejściu na drugi krąg.
Okazało
się, że to nie Prezydent podejmował tę decyzję, ani nie
generał
Błasik... Dyspozytor i załoga samolotu dobrze się rozumieją i
wykonują wzajemnie uzgodniony program lotu. Dyspozytor wyraźnie
informuje 'pas
wolny',
czyli w przypadku podjęcia decyzji na 100 metrach będzie można na pasie
lądować... Dyspozytor o godz. 10.39.40,8 uzupełnia te dane
resztą
informacji niezbędnych pilotowi dla wykonania lądowania. Podaje
dodatkowe dane do lądowania: kierunek wiatru (azymut 120 stopni)
i prędkość wiatru (3
m/sek). ... W tym fragmencie widać trzy sprawy. Pierwsza,
że między 6 i 3 kilometrem podchodzenie do wysokości
decyzji odbywa się bez żadnej zmiany. Druga,
że dyspozytor przez cały
czas potwierdza prawidłowość schodzenia samolotu po ścieżce.
Trzecią sprawą, jest wadliwe działanie TAWSu. Major Fiszer przypuszcza,
że powodem tego jest zamieszanie między stopami i metrami. Załoga
słusznie błędne informacje TAWS ignoruje.
...".
Dzien 10 czerwca 2010,
czwartek, 2 miesiace po katastrofie lotniczej, przynosi
kolejną rewelacje o opublikowanym stenogramie:
"Wraz
z zewnetrzną radiolatarnią
(NDB) był zaistalowany Marker Beacon ... Marker miał
pinformować pilota kiedy nad nim przelatuje (w tym przypadku
również nad NDB). W stenogramie jest, że wysokość nad zewn.
markerem wynosiła 400 m, a prędkośc 300 km/h godz. Otóż,
zgodnie
z zapisam stenogramu czas sygnału zewn. markera (Marker Beacon) wynosi
7,8 sekundy. Jest to czas w jakim samolot wlatuje i wylatuje z elipsy
... Przy szybkości 300 km/h i wys. 400 m jest matematycznie
niemożliwe, aby samolot przeleciał elipsę w 7,8 sek. Są mozliwe 3
przypadki: 1. Prędkośc i czas sygnału są
prawidłowe... 2. Prędkośc i wysokość są
prawidłowe... Wówczas, zgodnie ze wzorem na
tangens,
krótsza oś elipsy powinna mieć nie 730 m, ale 1040 m. Przy
prędkości 300 km/h ( 83, 33 m/s) i wysokosci 400 m czas przelotu 1040 m
wyniesie 12,5 sekundy. 3. Czas i
wysokość są prawidłowe... Podane w
stenogramie 3 wartości wykluczają sie wzajemnie...".
Redakcja 'Newsweek'
sprawdzila "co
laczy kierujacego sledztwem Wladimira Putina z MAK, Samarą i
Smolenskiem... samolot, po remoncie w Samarze byl na
gwarancji. W przypadku stwierdzenia, ze katastrofa
byla spowodowana awaria samolotu, Rosjanie mieli wyplacic
Polsce 53 miliony zlotych rekompensaty... 1. Szefem zakladów
remontowych w Samarze jest ziec kierujacego sledztwem W.
Putina. 2. Wlascicielem tych zakladów jest pan
Potanin, sponsor partii Putina 'Jedna Rosja'. 3. Zaklady
certyfikuje MAK, który prowadzi sledztwo w sprawie
Smolenska...".
Dzien 10 czerwca poglebil chaos
informacyjny, bo
"... Jezeli od 2 maja rosyjscy specjalisci nie posuneli
sie w badaniu zawartosci czarnej skrzynki z nagraniami
rozmów ... i jezeli tresc
rozmów znana ze stenogramu w zasadniczych punktach nie
pokrywa sie z relacją dyspozytora, jest
czas najwyzszy, by strona polska zwrócila sie o
czarne skrzynki... Polska prokuratura wyslala juz w sumie piec
wniosków o pomoc prawna. W ostatnim oskarzyciele poprosili o
wypozyczenie oryginalnych czarnych skrzynek. Okazalo sie bowiem, ze
w cyfrowej kopii rejestratora rozmów z kokpitu jest blad...
Dlatego w srode do Moskwy polecial minister Miller wraz z prokuratorem
Parulskim. Wrócili w czwartek (dnia 10 czerwca 2010 roku)
z nowa kopia nagran...".
Dnia 12
czerwca 2010 "mecenas Rafał Rogalski,
pełnomocnik rodzin pięciu ofiar uważa, że Rosjanie nie przekazują
naszym prokuratorom kluczowych materiałów. ... 'Dlaczego
Rosjanie nie przekazali dokumentów
dotyczących pracy wieży na lotnisku w
Smoleńsku? Te informacje są podstawowymi w śledztwie.
Instrukcje, regulaminy, wytyczne, rozkazy i rozmowy w wieży mogłyby
wyjaśnić, czy do katastrofy nie doprowadziły błędy rosyjskiej obsługi' ...".
Nadal nikt nie odpowiedzial na zarzuty pana Strassenburg Kleciaka,
ze "... Zwłaszcza, że załoga
prawie do samego końca korzystała z autopilota,
którego powinna deaktywować (wyłączyć),
podchodząc do lądowania... Jeśli z zapisów
rozmów faktycznie jednak wynika, że piloci świadomie zeszli
na wysokość 20 m, a nie stóp (liczonych w dziesiątkach),
i zrobili to w dodatku na autopilocie, który powinien zostać
wyłączony na wysokości decyzyjnej 70 m, to albo
celowo doprowadzili do własnej śmierci, albo zapisy rejestratorów lotu zostały
sfałszowane. Innej możliwości po prostu nie ma...". Dodajmy jeszcze, ze "...
załoga
świadomie kontynuowała obniżanie wysokości do 20 m,
chociaż nie widziała płyty lotniska, a
samolot znajdował się ponad kilometr od pasa startowego, w
dodatku odchylony o ponad 40 m od jego osi.
... Pamiętajmy, że według Rosjan działanie żadnego z urządzeń
pokładowych nie było zakłócone...".
Leszek Misiak
i Grzegorz
Wierzchołowski napisali
(a oto
obszerny cytat), ze "... najbardziej
zagadkowe jest ostatnie 15 sekund lotu, gdy po komendzie drugiego
pilota Roberta Grzywny 'odchodzimy', Tu-154 gwałtownie zaczął
tracić wysokość... O
10.26, kwadrans przed katastrofą, kpt.
Arkadiusz Protasiuk mówił 'W tej chwili, w tych warunkach,
które są obecnie, nie damy rady usiąść.
Spróbujemy
podejść, zrobimy jedno zajście, ale prawdopodobnie nic z tego nie
będzie'. ... niemożliwe wydaje się, by załoga po
komendzie
'odchodzimy' zdecydowała
się na lądowanie... w zapisach
rozmów zachowałaby się jakakolwiek reakcja na
samobójcze
obniżanie przez dowódcę maszyny wbrew komendzie drugiego
pilota... według karty podejścia,
na 70 m Tu-154
powinien odebrać
sygnał bliższej radiolatarni, znajdującej się 1,1 km od pasa
lotniska
... Tymczasem sygnał ten został odebrany... poniżej 20 m,
trzy
sekundy przed pierwszym uderzeniem w drzewa... Co
więcej, niemal
do końca wieża informowała, że Tu-154 jest 'na ścieżce i
kursie'. Kontroler smoleńskiego lotniska przekazał załodze
komendę
zaprzestania zniżania '101 horyzont' dopiero
trzynaście sekund
przed katastrofą (na
wysokości 50 m!),
a gdy maszyna była na
20 m i zbliżała się do drzew, padł komunikat
nakazujący... odejście na drugi krąg. ... Jeżeli
samolot schodzi
poniżej ścieżki podejścia, operator na wieży powinien zareagować
'jesteś poniżej ścieżki
zniżania'. Takiej reakcji nie
było... zastrzeżenia do pracy Rosjan ma polska prokuratura
wojskowa. ... O tym, że na rosyjskiej wieży działy się dziwne rzeczy,
świadczy kilka tajemniczych wydarzeń: zeznania rzekomego
pracownika wieży kłamliwie oskarżającego Polaków o
nieznajomość
rosyjskiego, zniknięcie szefa kontrolerów na lotnisku i
szefa
zmiany (jeden z nich
odszedł na
emeryturę trzy dni po katastrofie, drugi rozpłynął się w powietrzu po
zabraniu go przez nieokreślonego bliżej 'mundurowego'),
brak
zgody Rosjan na przesłuchanie obsługi lotniska przez polskich
prokuratorów, a wreszcie ujawniona przez 'Fakt' obecność
na
wieży agenta rosyjskich służb specjalnych ... prawdopodobnie
FSB
lub GRU
... Zastanawiające, że pomocnik kontrolera wieży, Ryżenko
... został oddelegowany na lotnisko Smoleńsk-Siewiernyj 'do czasu zakończenia
lotów 10 kwietnia'. Tak
jest w protokołach zeznań. ... brak oświetlenia, skromna
obsada
wieży i płyty lotniska ... Z raportu rosyjskiego
Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego ... wynika, że już po 13
minutach od katastrofy ... teren wypadku został otoczony przez
180
... członków służby zarządu spraw wewnętrznych
obwodu
Smoleńskiego i Federalnej Służby Ochrony. Tuż po katastrofie na miejscu
byli też funkcjonariusze OMON ... Z wyliczeń naszych
ekspertów, dokonanych na podstawie czasów
przelotu i
wysokości ze stenogramów i raportu MAK, wynika, że tor lotu był zakłócony.
Podobne zdanie ma mjr
Waldemar Łubowski, pilot: 'Nie
ma w stenogramach prośby załogi o sposób zajścia do
lądowania,
oni zostali wyprowadzeni na styczną do kręgu o promieniu 19 km. Przy
takich warunkach to jest zdecydowanie za blisko. Wyprowadza się
samoloty dalej, na około 30 km i ustawia w osi pasa po to, by załoga
mogła zgrać wszystkie parametry i dokładnie się w niej utrzymywać...'. ... Marek Strassenburg
Kleciak, specjalista od systemów
trójwymiarowej nawigacji, mówi: 'Albo
piloci byli samobójcami, albo na 80-90 m wydarzyło się coś,
o
czym jeszcze nie wiemy. Z moich wyliczeń wynika, że samolot leciał
powyżej prawidłowej ścieżki podejścia, a poniżej punktu decyzji leciał
poniżej tej ścieżki. Wytłumaczeniem sugerowanym przez stenogram, jeśli
mu w ogóle wierzyć, jest to, że nawigator zaczął podawać
pilotowi jako wysokości wskazania wysokościomierza radiowego zamiast
wysokościomierza barometrycznego. Jest to kompletny absurd, ale z
gatunku tych wytłumaczeń, które można przedstawić laikowi
jako
przyczynę katastrofy. Nawet początkujący nawigator nie popełni takiego
błędu. Nie było żadnego powodu, by załoga miała złamać procedurę...'.
... Za pomocą
meaconingu piloci mogli zostać sprowadzeni nad jar (rozległą dolinę)
zamiast na smoleńskie lotnisko, natomiast bezpośrednią przyczyną
katastrofy mogła być awaria lub
inne zdarzenie, które
spowodowało, że piloci utracili wpływ na sterowność maszyny.
... mogło
to być np. uszkodzenie serwozaworu hydraulicznego
steru samolotu... może to było przyczyną obecności gen.
Błasika w kabinie pilotów i czytanie na głos
instrukcji. ... Tuż
przed katastrofą w Smoleńsku pojawiła się w tej okolicy gęsta mgła,
która wpłynęła na to, że piloci z opóźnieniem
zorientowali się, iż
znajdują się obok ścieżki podejścia i tuż nad ziemią.
... Gdy pilot nastroi odpowiednio urządzenia w kabinie,
samolot
sam leci, tak jak mu się wytyczy ścieżkę. Leci, kierując się na anteny.
Gdy samolot jest nastrojony na dalszą i bliższą radiolatarnię, pilot
wie, że wyjdzie idealnie na pas startowy. Gdyby przeleciał na właściwej
wysokości nad drugą, bliższą radiolatarnią, to wyleciałby
równo
na pas startowy. Nie ma innej możliwości. ... Zastosowanie fałszywej
radiolatarni miałoby uzasadnienie, gdyby została umieszczona wcześniej.
... Chyba że odebrany sygnał, odnotowany w stenogramach,
dotarł z
prawdziwej radiolatarni, która w tym momencie znajdowała się
w odległości około 40 m z prawej strony,
a około półtora kilometra
wcześniej na fałszywą ścieżkę skierował samolot marker fałszywej radiolatarni... (Ponadto)
ustawienie przesuniętych
fałszywych APM-ów, czyli specjalnego
oświetlenia naprowadzającego samolot na pas, a zarazem wygaszenie lub
usunięcie prawdziwych świateł (znane
są zdjęcia rosyjskich służb, które po katastrofie wkręcały
żarówki do lamp). Są one ustawiane na progu
pasa. Jeśli pilot zobaczyłby te światła, byłby przekonany, że widzi pas
startowy".
Poslowie dnia 12 czerwca 2010 pytali Jerzego Millera: "... Jaka byla
dokladna godzina katastrofy? (komentowali) 'prawda sie od nas oddala'...".
Jednoznacznie
podsumowano tego dnia:
"...Przedlozony przez Rosjan
stenogram rozmów z pokladu prezydenckiego Tu-154M
nie jest spójny z punktu widzenia regul matematyki. ... W ocenie doswiadczonych
lotników, na ostatnich kilometrach lotu prezydencki samolot
powinien poruszac sie z predkoscia ok. 260-280
km/h... Potwierdza
to predkosc srednia Tu-154M wyliczona na podstawie
czasów wystapienia sygnalów radiolatarni (dalszej i
blizszej), która oscyluje wokól
wartosci 270 km/h. Dlaczego komunikaty
kontrolera lotu sugerują znacznie szybsze pokonanie tego dystansu (szczególnie
miedzy 6 i 3 kilometrem)? Jak wytlumaczyc te
rozbieznosci?..."
Ponadto przypomniano
ponownie, ze "...polska
strona poprosila Rosjan, by funkcjonariusze BOR mogli wejsc na wieze w Smolensku.
Rosjanie odmówili, podobnie jak nie zgodzili sie, by na wiezy byl polski
nawigator, o co z kolei wystapil 36 Specjalny Pulk
Lotnictwa Transportowego. Odmowa Rosjan zostala przekazana 5 kwietnia - wynika
ze zlozonych w prokuraturze zeznan funkcjonariuszy
BOR, do których tresci dotarl 'Fakt'. ... agentom
BOR - grupie, która przyleciala do Smolenska
wczesniej i
czekala na przylot delegacji - Rosjanie zakazali posiadania
broni.
Pistolety mieli jedynie ci borowcy w tupolewie. Agenci czekający na
lotnisku nie mogli nawet poruszac sie w sasiedztwie wiezy. ... Borowcy
mówili mi jeszcze na lotnisku, ze gdy spadl samolot, zostali
stamtad przegonieni przez rosyjskie specsluzby...".
Dzien 13 czerwca 2010
rozpocząl sie ponowną analizą toru samolotu, z ktorej tylko podaje
kilka szczegolow:
"... Komunikat
kontrolera o przejściu 3-go kilometra, przy odczycie 250 m,
wskazywał, że są wciąż za wysoko... Na drugim kilometrze powinna była
być osiągnięta wysokość 100 m. Po
odczycie 150 m natychmiast nastąpił komunikat kontrolera - 2
km. ...
Po odczycie 150 m nachylenie powinno było być zmniejszane, ponieważ
celem był lot poziomy na wysokości 100 m, i zmiana kąta nie jest
natychmiastowa. Zamiast zmniejszenia - nachylenie zostało
zwiększone lub było utrzymane. Sygnał TAWS, który
trwał
2,6 sekundy, wskazuje raczej na pierwszą akcję...".
Dnia 14 czerwca dyskusja
krązy wokol tych samych problemow, pomijając jednak odchylenie od osi
pasa lotniska i pomijając kwestie czasu upadku samolotu: "...prędkości
pionowej ...
wartość
średnia ze 100 m na 20 m - 13,9 m/s. Wiedząc,
że Tu-154 w ostatnich 5 sek. wzniósł się o ok. 15
m, wartość ta jest absolutnie nierealna,
bowiem mając uprzednio prędkość pionową opadania rzędu 14 m/s nie
zdążyłby się wznieść ani o 1 m. W
tej sytuacji pozostaje tylko wariant, że odczyty były z
radiowysokościomierza, ale wtedy wracamy do znanej już
trajektorii także sprzecznej z prawami fizyki. Wniosek: ścieżka dźwiękowa nie jest prawdziwa (została nagrana na prawdziwych
odgłosach, aby je ukryć), albo
nieprawdziwe są odczyty (mniej prawdopodobne). Dodatkowo
ze stenogramu:
10.40.06,7
alarm 'Terrain ahead' (ziemia z przodu)
10.40.13,5
wieża uspokaja '4 na kursie i trasie'
10.40.26,6
wieża uspokaja '3 na kursie i trasie'
10.40.32,4
kontynuacja alarmu 'Terrain ahead'
10.40.38,7
wieża ponownie uspokaja '2 na kursie i trasie'
10.40.42,6
po kolejnym 'Terrain ahead' pojawia się alarm 'pull
up' (podnieś), do rozbicia pozostało 30 s
... Tu-154
rozbił się 37,2 s od pierwszego 'pull up', ponieważ Tu-154 w ostatnich
sekundach podniósł się dzięki refleksowi kapitana o ok. 15 m
i przeleciał dalsze kilkaset metrów. ... Możliwe wnioski: 1. tor
Tu-154 już przy pierwszym 'pull up' był prawdopodobnie poziomy (nie mógł
opadać, bo w samej końcówce nie
podniósłby się o 15 m), czyli
załoga została oszukana - zamiast zejść na decyzyjną Tu-154
- znalazła się ponad 100 m niżej. 2. ścieżka
dźwiękowa z odczytami wysokości nie pochodzi z tego lotu. 3. obsługa
wieży brała udział w oszustwie."
"Rosyjski
samolot transportowy Il-76, który
... próbowal ladowac przed prezydenckim Tu-154, nie
byl naprowadzony na wprost pasa i dwa razy znalazl sie na lewo od linii
lądowania", wedlug RMF FM. "... informacja
ta moze sugerowac zlą prace rosyjskich kontrolerów
lotów... 'Albo
jest jakis problem z radiolatarniami, albo jest problem związany z
niewlasciwym oswietleniem pasa albo z komunikacją z wiezą'... ", zauwazyl Piotr Schram.
Dnia 15 czerwca probowano
juz podsumowac wszystkie
hipotezy. Tutaj o geopolityce, jako przyczynie katastrofy w
Smolensku 10 kwietnia 2010 roku. Mamy tez syntezy. Obraz katastrofy coraz bardziej sie
komplikuje. Trudno wierzyc wszystkiemu.
Ale podobne hipotezy stawial juz dnia 08 czerwca 2010 Tomasz Sakiewicz: "... O
problemach z radiolatarnią informował samolot Jak-40 lądujący z
polskimi dziennikarzami... Kontroler
częściowo przyznał, że podawał nieprawdziwe dane... dla jej
dobra. ... Przyjęto założenie, że ta katastrofa naraża
ekipę Władimira Putina. Być może jakieś siły w Rosji mogłyby
pójść i na taką grę, by tę ekipę osłabić. Niedawno
zmieniono szefa
GRU, które konkurowało z ekipą
kagiebowców od Putina... Co i kogo mogło tak
zdeterminować, żeby mógł spowodować tragedię?...".
Ale wedlug 'Gazety Polskiej' "... Polskie służby posiadają
bardzo ważny dowód w śledztwie, trzecią
czarną skrzynkę.
... nie przekazały Rosji jej oryginału, choć tego
żądała
strona rosyjska. Rejestrator jest dobrze
zabezpieczony... Trzecia
skrzynka to cyfrowy rejestrator szybkiego dostępu, produkcji
warszawskiej firmy ATM PP, typu ATM-QAR/R128ENC. Ocalał on z
katastrofy... zarejestrował on o wiele więcej
parametrów,
niż pierwotnie sądziła rosyjska komisja śledcza. Stanowił niezależną
kopię głównego rejestratora pokładowego MŁP 14-5 ... 'da
się z niego odczytać wszystko to, co z rejestratora MŁP-14-5, ponieważ
QAR jest wpięty równolegle w instalacje MSRP-64
... Pochylenie, przechylenie, kurs, przyspieszenia we
wszystkich
osiach itp., a także ... wysokość decyzji, naciśnięcie
przycisku
'Uchod'-2 krąg. Wysokość z RW i baro'... W
samolocie (Jak) czeka
minister Jacek
Sasin, który chciał zaraz po katastrofie (10 kwietnia 2010)
wracać do Polski. Rosjanie nie pozwalają mu jednak ani odlecieć, ani
wyjść na zewnątrz. Tłumaczą, że Jak-40 nie może wystartować, ponieważ
na wieży nie ma kontrolera, bo jest właśnie przesłuchiwany. Dziwne, bo widzimy, że na lotnisku wciąż lądują rosyjskie
samoloty i śmigłowce. Rosjanie
pozwolili wystartować Jakowi-40 z ministrem Sasinem dopiero
po
interwencji polskich konsulów... Także pojawienie
się przed
terminem lądowania prezydenckiego Tu-154 rosyjskiego Iła-76,
który wykonał karkołomny manewr tuż nad płytą lotniska, jest
do
dziś niewyjaśnione. Rosjanie tłumaczyli, że iłem lecieli
funkcjonariusze FSB mający chronić prezydenta RP. To jednak za wielki
samolot do tego celu. Przy tym Ił-76 nie wylądował, a funkcjonariusze
FSB mimo wszystko w Smoleńsku byli... Polscy śledczy nie mogą
przeprowadzić własnej analizy fonoskopijnej oryginalnej czarnej
skrzynki, która jest w rękach rosyjskich, ponieważ gen. Anodina kategorycznie
stwierdziła, że Rosja nie zwróci ich Polsce. ...
Dlaczego FSB tak pilnie strzeże tajemnic katastrofy smoleńskiej? ...
Niedługo po katastrofie 'Rzeczpospolita'
podała, że polska Służba Kontrwywiadu
Wojskowego na bieżąco otrzymywała informacje o położeniu prezydenckiego
Tu-154 w drodze do Smoleńska.
Informacje, które wpływały do SKW, były zbliżone do tych
przesyłanych przez zwykłe urządzenia GPS. Były to dane m.in. o
położeniu maszyny, jej wysokości i prędkości. ... SKW
najprawdopodobniej już w momencie katastrofy posiadała też nagrania
m.in. rozmów pilotów samolotu z wieżą kontroli
lotów. Wojskowe służby mają bowiem tajną stację nasłuchową.
...
Jeszcze bardziej zastanawiające jest
milczenie wokół zdjęć satelitarnych,
jakie polski rząd otrzymał od National Security Agency
(NSA)... Śledczy mieli określić je jako 'bardzo ważne materiały dowodowe'...".
Dnia 17 czerwca 2010 roku
powrocono niespodziewanie do rozwazan nad czasem katastrofy: "...jak
się od 10.41 odejmie te osiem minut,
które... nagrały się na trzydziestominutowej taśmie
to wyjdzie nam godzina
10.33.
Na forum smoleńskim pierwsza informacja o tym , że coś się stało jest z
10.25. Po pięćdziesięciu stronach dyskusji admin wyjaśnia, że mieli źle
ustawiony zegar i trzeba dodać sześć minut = 10.31 lub 32...".
Powstaje wiec kolejny chaos dotyczący czasu upadku samolotu: 08.25 / 08.31
/ 08.32 / 08.33 / 08.36 / 08.37 / 08.38 / 08.39 / 08.40 / 08.41 / 08.56
/ 08.58 - ostatnia godzina z tu wymienionych pojawila sie
w rosyjskich mediach tylko jeden raz.
Tego
tez dnia
kwestia czasu jest porownywana (Nasz
Dziennik) ze stenogramem i w
kontekscie pracy autopilota:
"...
Piloci zwrócili uwagę na dwie poważne kwestie
związane ze
stenogramami: 1. Stenogramy obejmują dłuższy odcinek czasu niż
30
minut... 2. Autopilot był nastawiony na określony czas, po
upływie
którego automatycznie przełączał sterowanie na odejście na
drugi
krąg. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że do tego nie doszło, albo że
stenogramy o tym kłamią... W stenogramie rozmów
zarejestrowanych na urządzeniu MARS-BM ...roi się od błędów.
W
transkrypcji brakuje kluczowych fragmentów rozmów
i
komend, które powinny padać w kabinie. Całość nagrania trwa
aż
38 minut, przekracza to możliwości techniczne taśmy magnetycznej 70A-11
umieszczonej w rejestratorze CVR znajdującym się w
pomarańczowym
zasobniku OL4... Długość nagrania na taśmie
magnetycznej w
powyższym rejestratorze jest równa 30 minut. Głowica kasuje
poprzednie treści, nagrywając kolejne, a taśma obraca się w zamkniętym
obwodzie. ... Długość taśmy nie powinna trwać 38.16,8 minuty.
Początek zapisu: 10:02:48,6 czasu rosyjskiego, koniec
zapisu: 10.41.05,4 czasu rosyjskiego. Czas o prawie jedną
trzecią
dłuższy niż możliwości techniczne taśmy stawia pod znakiem zapytania
wiarygodność dokumentu...".
Przypomniano tez tekst z 'USA
Today' z dnia 15 kwietnia:
"... Prezydencki
Tupolew był wyposażony w urządzenie zabezpieczające, które
ostrzega
pilotów przed nadmiernym zbliżeniem się do ziemi. Ten fakt
pogłębia
tylko tajemnicę upadku i eksplozji samolotu z Lechem Kaczyńskim. Na
zagadkowość katastrofy zwrócił uwagę dwa dni temu
John Hamby,
rzecznik
Universal Avionics Systems of Tucson -
producenta urządzenia, zwanego
Terrain Awareness and Warning System (TAWS)...".
Zakonczmy dzien 17 czerwca 2010 artykulem gromadzącym dowody na
niescislosci w materialach przekazanych przez Rosjan: "...Na
dalszym markerze samolot znajdował się na właściwym kursie podejścia.
Na bliższym, kilometr od pasa, okazuje się, że samolot zszedł z osi 40 do 60 m na lewo,
jego wysokość nad ziemią wynosi 2,5 m,
tj. poniżej ścieżki zejścia, leci z prędkością ok. 280 km/h, z
przepustnicami otworzonymi do odejścia i w tym właśnie momencie uderza
w ziemię...".
Dnia 18 czerwca 2010
echem powraca artykul z
16 czerwca, ktory byl tlumaczeniem 'WW' tekstu Gene
Poteat, jaki ukazał się w
amerykańskim piśmie 'Charleston Mercury';
autor jest specjalnym korespondentem do
spraw wywiadu,
emerytowanym oficerem służb wywiadowyczych
CIA.
Zacytuje obszerne fragmenty: "... Wizyta
w Smoleńsku miała podkreślać ostateczne przyznanie się Rosji
jako
sprawcy zbrodni, po latach obciążania odpowiedzialnością
Niemców. Przyznanie, do zbrodni,
którą tak bardzo starali
się ukrywać przez 70 lat. ... Praktycznie wszyscy w Polsce i wielu na
całym świecie podejrzewali, że Rosja, a w szczególności
Putin
musieli przyłożyć do katastrofy rękę. ... TU-154M był wyposażony w
amerykański TAWS w najnowocześniejszej wersji nazywanej GPWS. Podczas
remontu zainstalowano również system telefonii satelitarnej.
Ponieważ telefony satelitarne mogą zakłócać funkcjonowanie
innych pokładowych urządzeń (co stwierdzono),
podczas instalacji wyeliminowano ten problem.
... Nadajniki systemu ILS na Smoleńskim lotnisku to rosyjska odmiana
amerykańskiego systemu. System ILS emituje dwie wiązki - pierwsza tzw. glide slope pomaga
we właściwym zniżaniu się do lądowania samolotu, druga utrzymuje
samolot w osi pasa do lądowania. W pewnych okolicznościach instalacje
naziemne mogą funkcjonować nieprawidłowo - może tak się zdarzyć np. w
sytuacji, gdy przed antenami nadajnika przebywałby w ruchu
lub
był zaparkowany jakiś pojazd. Amerykańscy piloci lądujący na ILS muszą
uzyskać od wieży kontroli lotów zapewnienie, że teren przed
antenami ILS jest czysty. ... Czterdzieści minut przed
katastrofą rosyjski JAK-40 wiozący 40 osób wylądował
bezpiecznie. Dwadzieścia minut przed
katastrofą rosyjski samolot AWAC zaledwie
dotknął kołami pasa w manewrze touch-and-go i nie
wylądowawszy odleciał z powrotem do Moskwy...
Na dalszym markerze samolot znajdował się na właściwym kursie
podejścia. Na bliższym, kilometr od pasa
okazuje się, że samolot zszedł z osi 40 do 60 m
na lewo, jego wysokość nad ziemią wynosi 2,5 m, tj.
poniżej ścieżki zejścia, leci z prędkością ok. 280 km/h, z
przepustnicami otworzonymi do odejścia i w tym
właśnie momencie uderza w ziemię. ... Edmund Klich,
szef polskiego KBWL oznajmił niedługo potem, że
kontroler prowadzący rozmowy z prezydenckim samolotem
zniknął. Rosjanie
stwierdzili, że przeszedł na emeryturę. ... Rosjanie błyskawicznie
przejęli kontrolę nad terenem katastrofy, odnaleźli 'czarne skrzynki'
oraz - takich okazji wywiad nigdy nie przepuści - ogołocili zwłoki
wszystkich 96 martwych pasażerów z rzeczy osobistych, takich
jak: bagaże, laptopy, nośniki pamięci flash, telefony, dokumenty,
wszelkie dane z nazwiskami, numerami telefonów i
korespondencją,
tajne dyplomatyczne i wojskowe kody - łup dla rosyjskiego wywiadu...
Funkcjonariusze rosyjskich służb bezpieczeństwa przesłuchiwali
członków rodzin ofiar, którzy po ciała musieli
polecieć
do Moskwy. Przesłuchania trwały nierzadko godzinami, a warunkiem
odzyskania ciał było zakończenie przesłuchań. Nie ma najmniejszych
dowodów na to, że ciała wróciły w komplecie...
rosyjskie dochodzenie łamie kilka umów - Konwencję Chicagowską,
która zarządza prowadzenie dochodzeń międzynarodowych, czy dwustronne porozumienie
z 1993 roku ... Polacy jednak widzą to wszystko jako Jałtę
II ... Polska wrze ...".
20 czerwca 2010 roku
mozna rozpocząc filozoficzną mieszanką, bo dzien ten raczej nie sprzyja
rozwazaniom o technicznej stronie katastrofy w
Smolensku w dniu 10 kwietnia 2010 roku...
Pozostaje wiec interesujący artykul z 'Nasz Dziennik',
z czwartku, 17
czerwca 2010, nr 139 podpisany przez Marte Ziarnik (wedlug
'bibula.com'):
"... Czy załoga Tu-154 M mogła
zejść poniżej pułapu decyzji ustalonej na 100 metrów? ...
wyklucza to instrukcja obsługi autopilota (system zarządzania lotem
– Flight Managing System typu Universal Avionics
UNS-1D)... Załoga ustawia (co znajduje odzwierciedlenie w
stenogramie) tzw. wysokość docelową na 100 metrów. Poniżej
tej wysokości autopilot nie zejdzie... Instrukcja obsługi
samolotu Tu-154M zakłada, że po uzyskaniu wysokości docelowej kapitan
ma 3,5 s na podjęcie decyzji o ewentualnym
lądowaniu... jedynie po tzw. zobaczeniu ziemi.
... Jeśli zaś nie, należy wcisnąć przycisk 'odejście', co
spowoduje zadanie przez autopilota startowego (maksymalnego) obrotu
silników i wzniesienie na wysokość 500 metrów.
Nie nastąpiło wyłączenie autopilota, a więc 'chęć' lądowania można
wykluczyć... załoga wykluczała lądowanie w ryzykownych
warunkach. Pilot sprawdza ilość paliwa, rozważając możliwość lądowania
na lotnisku zapasowym. ... Przeczy to opinii rosyjskich
ekspertów twierdzących, że ze względu na brak doświadczenia
piloci w ogóle nie klasyfikowali podejścia jako trudnego.
... Nawigator mówi dwie kwestie jednocześnie... ze
stenogramu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) wynika, że
nawigator Artur Ziętek mówi dwie kwestie jednocześnie.
Chodzi o końcową fazę lotu... nawigator kończy
mówić '50' ..., a już ...zaczyna mówić '40'
... Mówił dwie rzeczy naraz. To niemożliwe z
technicznego punktu widzenia... Lotnicy zwracają uwagę na
jeszcze jeden fakt: oznaczenie 'niezrozumiałość tekstu' i
'niezidentyfikowanie autora wypowiedzi' pojawia się niemal zawsze w
momencie, gdy mówić powinien kapitan Arkadiusz Protasiuk. Co
dziwne, czytelne są zaś wszystkie wypowiedzi nawigatora...
Zastanawiająca jest także podana w stenogramie, nierealna, prędkość
schodzenia maszyny. Nie dość, że jej wartość jest ekstremalna, to
jeszcze samolot po 7-sekundowym locie poziomym traci 20
metrów wysokości w 1 sekundę, podczas gdy nie powinien w tym
czasie przekraczać 4-6 metrów. To nie jest możliwe,
zwłaszcza biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu...
Nierzeczywisty jest także sam tor lotu, który wskazuje na
tzw. sterowaną oscylację... Tymczasem autopilot miał zadany
kąt zniżania 2 stopnie. Oscylacja nie jest możliwa, bo autopilot miał
kontrolę nad samolotem, w przeciwnym wypadku nie wyrównałby
na 7 sekundach. ... W przypadku normalnej ścieżki zniżania i
zdarzeń CFIT - Controlled Flight Into Terrain (sterowane zderzenie z
ziemią, dosł. kontrolowany lot w teren), tor lotu to nachylona linia
prosta lub prosta przechodząca w krzywą (w przypadku części
CFIT)... Tor lotu, który przyjął Tu-154M przed
katastrofą, wskazuje natomiast na dwie możliwości przebiegu zdarzeń:
świadome zanurkowanie pilota w jar lub przeciągnięcie (spadanie z
powodu prędkości poniżej minimalnej) z odzyskaniem zdolności do lotu
przy ziemi. ... O awarii może świadczyć fakt, iż mimo że na
radiowysokościomierzu została ustawiona wartość docelowa schodzenia na
100 m, po przekroczeniu tej granicy nie pojawił się standardowy sygnał
dźwiękowy. A przynajmniej nie ma tego w stenogramie ...
Eksperci wskazują też na dziwne zachowanie systemu ostrzegawczego TAWS.
... Piloci, ...że to nietypowa sytuacja, bo TAWS zawsze kończy
komunikat, niezależnie od okoliczności. Wiarygodność zapisu MAK podważa
brak autoryzacji identyfikacji głosów i podpisu pod
dokumentem jednego z reprezentantów strony
polskiej... MAK nie podał danych i nazwy laboratorium, w
którym nagranie zostało odtworzone i zbadane. Nie ma też
danych odnośnie do stanu technicznego badanego rejestratora, stopnia
uszkodzeń taśmy i jakości samego nagrania, co powinno być zawsze ujęte
w raporcie...
Rosyjski stenogram rozmów z kabiny załogi
obejmuje: nagranie z dwóch mikrofonów
otwartych..., nagranie z mikrofonów przy pulpitach
technika samolotu i nawigatora, nagranie rozmów z
wieżą kontroli, nagranie z pokładowego interkomu...
Wnioski z eksperckiej analizy ostatniej fazy lotu prezydenckiego
Tu-154M. Członkowie załogi znali się dobrze, byli zintegrowani
i nic nie wskazuje na ich niezgranie. ... Łączność działa
poprawnie. Komunikaty radiowe, które nie pochodzą z
mikrofonów otwartych i nie są wrażliwe na szumy, nie
wykazują treści niezrozumiałych. Prawidłowo działa
elektryka. Załoga wiedziała o złej widoczności, zanim
otrzymała taką informację od kontroli białoruskiej.
... Wszelkie sugestie dotyczące działań pilota pod przymusem
nie zyskują potwierdzenia w stenogramie. ... Załoga w
sposób poprawny posługuje się radiostacją... Po
wejściu w komunikację z wieżą w Moskwie załoga zostaje przekierowana na
częstotliwość wieży Korsaż lotniska bazy lotniczej Smoleńsk
Północny. Przebiega to sprawnie i zgodnie z przepisami
lotniczymi. ... Decyzję odnośnie do wyboru lotniska zapasowego
kapitan przekazuje Mariuszowi Kazanie... Kapitan i drugi pilot
aktywnie uczestniczą w procesie decyzyjnym przed rozpoczęciem zniżania,
prawidłowo wykonują czynności przewidziane przez
procedury... Instrukcja wyklucza ignorowanie ostrzeżeń TAWS.
Choć bardzo częsta jest opcja wyłączenia systemu, załoga Tu-154M
najwyraźniej wybrała pierwszą, bezpieczniejszą... Ignorowanie
komunikatów systemu nie wchodzi w grę i jest sprzeczne z
jego instrukcją. ...
Drugi ciekawy fragment stenogramu to komunikat w języku
rosyjskim wypowiedziany przez kogoś określonego
jako 'Bort' = 'Pokład'. Mówi on 'zrzut zakończony'.
Jest to wysoce zastanawiające i wymaga dogłębnej analizy. Komunikat
nie pochodzi raczej z pokładowego interkomu, oznaczenie go jako 'Bort'
wydaje się nieuzasadnione. ... Brak odpowiedzi kapitana na
komunikat załogi Jaka-40: 'Arek teraz widać 200' odnośnie do
pogorszenia warunków pogodowych. Odpowiedź nakazują zasady
komunikacji radiowej. Tymczasem nie
odpowiada nikt z załogi Tu-154M. Nie nagranie odpowiedzi jest wykluczone.
Komunikacja zewnętrzna tak w tym przypadku, jak zawsze w
zapisach rejestratorów MARS-BM jest w niemal 100 procentach
czytelna i poprawnie zapisana. ... Kąt zniżania nie jest
zachowany prawidłowo...
Kapitan Arkadiusz
Protasiuk, choć zniżanie kontrolował manetką, nie
mógł zejść poniżej zadanej wysokości docelowej 100 m, jak
sugerują rosyjscy eksperci i jak zdaje się przekonywać komisja MAK...".
"Przy okazji
wydarzeń związanych z katastrofą pod Smoleńskiem należy
przypomnieć sylwetkę
Marka Karpia, dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, ...".
Powrocmy dnia 21 czerwca 2010 do
interesujacej dyskusji o katastrofie
w Smolensku 10 kwietnia 2010 roku:
"... (informacje)
na temat 'katastrofy' pojawiające się jeszcze przed oficjalnym czasem,
w którym nastąpiła tragedia... Dlaczego zgodnie ze
stenogramem po komendzie 'ODCHODZIMY' samolot gwałtownie obniża pułap,
a kapitan milczy? ... odpowiedzi na to pytanie należy szukać w
zeznaniach kontrolera lotu ... Oto
wycinek z podanej rozmowy:
'... Oni
przestali słuchać waszych rozkazów? Powinni dawać
potwierdzenia, a nie dawali. Jakie
potwierdzenia? Dane o
wysokości przy podejściu do lądowania. Oni nawet nie dawali
wam
informacji o wysokości samolotu? Tak...'
... Pamiętamy również, że
kontroler lotów twierdził, iż Tu-154m Lux 'zniknął
z radarów' ... Wtedy
wydał on komendę '101 horyzont' ... A przecież samolot
przeleciał
jeszcze od miejsca, w którym miał się rozbić (zbocze jaru) około
kilometra ...
...pojawia się w stenogramie dziwaczna wypowiedź:
08.27.58 Bort (niezr.) 'Zakończyłem zrzut, zniżanie na wschód'.
08.28.04 Bort 'Pozwolili'. Czy polscy
piloci usłyszeli te dziwne słowa i zaniepokoili się widząc na radarze
tuż przed sobą inny samolot?
08.29.17 044 A... Jeszcze
jedno... AMP-y są oddalone od progu pasa jakieś 200 metrów.
08.29.24 2P Dzięki.
08.29.27 2P AMP-y rozstawili.
08.29.29 2P Od progu pasa 200
metrów.
08.29.29 KBC Spytaj, czy
Rosjanie już przylecieli.
08.29.34 2P A Rosjanie już
przylecieli?
08.29.37 A (niezr.)
08.29.40 044 Ił dwa razy
odchodził i chyba gdzieś odlecieli.
...
Kapitan i Drugi wiedzą już, że
nie są sami w powietrzu, jakiś inny samolot
jest bardzo blisko i wzbudza ich niepokój i
podejrzenia. Ale lecą dalej mając ten fakt na uwadze i obserwują
rozwój wydarzeń...
...Chwilę tą (dot.
katastrofy) ogląda Wiśniewski ze
swego hotelu.
Jak zeznał, widział nisko idący samolot, w lewym przechyle, samolot ten
lewym skrzydłem prawie orał ziemię. Czy wynika z tego, że lewe skrzydło
samolotu w tym momencie było jeszcze całe? Następnie
Wiśniewski słyszy dwa wybuchy...
... Цитата (vic-666-666 10.4.2010, 11.47) Знакомый с покровки
добирался, грит какой-то самолет
упал возле танка,
никого не пускают, все перекрыто, куча
скорых... Возле
танка? Ну вроде как ничего слышно не было ... живу то
недалеко... A friend says some plane fell down next to TANK,
nobody is allowed in, everything blocked, ton af
emergencies... next to TANK? I could not hear anything of
kind, I
live nearby...".
Gieorgij Gordin,
skomentowal z Rosji smierc Kaczyńskiego; a "... około
1300 kart rosyjskiego śledztwa: zeznania świadków, protokoły
i
dokumentacja fotograficzna z oględzin miejsca katastrofy i protokoły z
identyfikacji ciał ofiar..." dotarły do
polskiej prokuratury pocztą dyplomatyczną z Rosji.
Kwaśniewski zna przyczyny
smoleńskiej katastrofy:
"... We wczorajszym (tj. dnia 21 czerwca 2010
roku) wieczorze wyborczym powiedział... 'Można tworzyć relacje z Rosją i uznać katastrofę
smoleńską za splot niekorzystnych okoliczności albo
doszukiwać się podwójnego dna, jak Kaczyński...'."
W zwiazku z katastrofa smolenska zwrocono dnia 22 czerwca uwage
na kilka tragicznych wypadkow:
1. bp Mieczysław
Cieślar zm. 18. 04. 2010 r., zginął w godzinach
nocnych w wypadku samochodowym,
2. dr Dariusz
Ratajczak zm. 28. 05. 2010 r., zginął w bardzo
zagadkowych okolicznościach; był doktorem historii...,
3. Krzysztof Knyż
zm. 02. 06. 2010 r., operator 'Faktów', informacja
pojawiła się w serwisie tvn;
"... pracował z
W. Baterem, który pierwszego dnia
podał poprawną godzinę katastrofy; ...smierć operatora nieomal przemilczana ...
"
4. prof. Marek
Dulinicz zm. 06. 06. 2010 r., szef 'rzekomej' grupy archeo,
ktora miala wyjechac do Smolenska, zginal w wypadku samochodowym
5. Wojciech
Sumliński (przeżył)
08. 06. 2010 r., dziennikarz śledczy uderzył w Białej
Podlaskiej samochodem w mur cmentarny. W
oponie znaleziono poziomo wbity gwóźdź...
6. "...Pod
koniec ubiegłego roku też zdarzyła się dziwna historia. Grzegorz Michniewicz,
dyrektor generalny Kancelarii Premiera Tuska zmarł nagle 23.
12. 2009 r., powiesił się na kablu od odkurzacza. Nie zostawił
listu pożegnalnego...".
Dnia
23 czerwca 2010
roku "w
ocenie mecenasa
Rafała Rogalskiego, pełnomocnika rodzin kilku ofiar,
materiał dowodowy został mocno okrojony. 1300 kart rosyjskiego śledztwa w
sprawie kwietniowej katastrofy prezydenckiego tupolewa,
które zostały przekazane stronie polskiej, to mniej niż 10 procent zebranego przez Rosjan
materiału dowodowego".
W kontekscie katastrofy w Smolensku 10 kwietnia 2010 roku rozmawial
z ks. prof. dr. hab. Tadeuszem Guzem, kierownikiem
Katedry Filozofii Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana
Pawła II, pan Adam Kruczek: "... W
potocznej świadomości politycznej Polaków utarło się
- głównie pod wpływem mediów -
przekonanie, że po
1989 r. 'skończył się w Polsce komunizm' i przynajmniej ta ideologia
już nam nie zagraża. To było złudzenie? Tak,
jedną z
największych iluzji, jakiej uległa większość Polaków po roku
1989, było przekonanie, że po usunięciu zewnętrznych struktur realnego
socjalizmu PRL i po rozpadzie Związku Sowieckiego można ogłosić
również rozpad ideowy marksizmu-leninizmu. A to niestety
wymaga
... ideowego przezwyciężenia, które do chwili
obecnej w
dziejach myśli ludzkiej nie nastąpiło. ... Ideowe przemiany,
czyli
przemiany myślenia, chcenia, przeżywania i rozumienia świata, są
procesem rozłożonym na dziesiątki lat, a pewne przemiany w zakresie np.
świadomości narodowej można nawet mierzyć w wiekach ...".
Wszyscy zaczynają
byc zgodni, ze wraz z uplywem czasu i po przekazaniu Polsce kolejnych
materialow ze sledztwa powstalych w Rosji, obraz katastrofy jest
jeszcze bardziej skomplikowany i ma wiecej znakow zapytania; znalazlo
to odbicie w artykule z dnia 12 czerwca, publikowanym tez
dnia 23 czerwca 2010:
" ... Zdaniem emerytowanego pilota, kpt. Janusza Więckowskiego,
jeżeli faktycznie piloci próbowali poderwać samolot, to w
kluczowym momencie mogło dojść do awarii lub częściowego rozpadnięcia
się silnika. ... niemożliwe wydaje się, by załoga po komendzie
'odchodzimy'
zdecydowała się na lądowanie. ... Po trzecie wreszcie: według
karty podejścia, na 70 m Tu-154 powinien
odebrać sygnał bliższej radiolatarni, znajdującej się 1,1 km od pasa
lotniska (dalsza
radiolatarnia ulokowana jest w odległości 6,1 km od pasa).
Tymczasem sygnał ten został
odebrany... poniżej 20 m, trzy sekundy przed pierwszym
uderzeniem w drzewa! ... Kontroler
smoleńskiego lotniska przekazał załodze komendę zaprzestania
zniżania '101
horyzont' dopiero trzynaście sekund przed
katastrofą (na wysokości
50 m!), a gdy maszyna była na 20 m i zbliżała się do
drzew, padł komunikat nakazujący odejście na drugi krąg. ...W
ujawnionych stenogramach dziwi wysoki stopień zaszumienia taśm. Na
niektórych stronach dokumentu wyrażenia
'niezrozumiałe' stanowią 20 - 30 proc. zapisu
... Jakby tego było mało, głos należący według Rosjan do szefa
protokołu MSZ
Mariusza Kazany
... mógł być głosem
zupełnie innej osoby... poinformowała rzeczniczka MSWiA Małgorzata Woźniak.
...
Być może lecieli według GPS, który im fałszywie pokazywał
odległość do pasa. ... Marek Strassenburg Kleciak,
... mówi:
'Albo
piloci byli samobójcami, albo na 80 - 90 m wydarzyło się
coś, o czym jeszcze nie wiemy. Z moich wyliczeń wynika, że samolot
leciał powyżej prawidłowej ścieżki podejścia, a poniżej punktu decyzji
leciał poniżej tej ścieżki'...
Jedna z teorii utraty sterowności po minięciu dalszej radiolatarni (6,1 km od pasa)
mówi, że mogło to być np. uszkodzenie serwozaworu
hydraulicznego steru samolotu. ... Problem sterowności samolotu
mógł zacząć się już na wysokości poniżej 400 m.
... Tuż przed katastrofą w Smoleńsku pojawiła się w tej
okolicy gęsta mgła, która wpłynęła na to, że piloci z
opóźnieniem zorientowali się, iż znajdują się obok ścieżki
podejścia i tuż nad ziemią. ...
Jeśli w przypadku prezydenckiego Tu-154M miało miejsce celowe
zakłócenie sygnału GPS, tzw. meaconing, to
... musiałyby być zakłócone również dane
wysokości i odległości od pasa, lub wydarzyć się awaria. Pilot korzysta
ze wskazań GPS, lecz jeśli sygnał GPS został zakłócony bez
zastosowania fałszywych radiolatarni, to w odległości 6,1 km, na
wysokości dalszej radiolatarni, pilot zorientowałby się, że znajduje
się w złym położeniu. ... W przypadku zastosowania fałszywych
radiolatarni szanse na uratowanie się maleją niemal do zera. ...
To wszystko dowodzi, że samolot był na fałszywym kursie...
Przy nalocie na radiolatarnię pilot obserwuje radiokompas. Lot obok
linii osi pasa powoduje wychylenie wskaźnika tego urządzenia. Pilot zna
wysokość położenia każdej radiolatarni i jej odległość od pasa, wie
też, na jakiej wysokości powinien przelecieć nad każdą z nich. Piloci
już przed startem przygotowują parametry ścieżki podejścia. ...
... zarówno dalsza, jak i bliższa radiolatarnia zostały
przez urządzenia pokładowe wykryte. Podejrzewam, że radiolatarnie miały
znaczenie pomocnicze, bo on mógł się kierować wskazaniami
GPS, wykorzystując możliwości, jakie miał samolot
- mówi ... Krzysztof
Zalewski z magazynu 'Lotnictwo'...
Czy jednak sprowadzenie prezydenckiego Tu-154 z właściwej ścieżki
podejścia w dolinę, obok pasa, poprzez sygnał z fałszywej
bliższej radiolatarni, było w przypadku tej katastrofy
prawdopodobne? Samolot odebrał go, będąc poniżej 20 m nad ziemią.
Zastosowanie fałszywej radiolatarni miałoby uzasadnienie, gdyby została
umieszczona wcześniej. Odebranie jej sygnału tuż nad ziemią, czyli
zaledwie 9 sekund przed katastrofą i poniżej 20 m od ziemi, a nie 70,
jak nakazują procedury, nie ma sensu. ...".
Dnia 25
czerwca powrocono
do dawnego (tlumaczyl
Leonardas
Vilkas ze strony 'Tiesa
apie antrąją Katynę sukeltų Trečiąjį pasaulinį karą'), a wielce dyskusyjnego tekstu: "...
Prawda
o 'Drugim
Katyniu'
wywołałaby Trzecią Wojnę Światową. ... W
samolocie, który spadł
z wysokości kilku metrów, nie pozostało ani jednej żyjącej,
rannej osoby lub przynajmniej niezmasakrowanych zwłok (tymczasem ze statystyki wynika,
że w takich
okolicznościach przeżywa około 80 proc. pasażerów i
członków załogi). Ziemia na miejscu katastrofy
nie była wypalona, choć powinno tak się stać, gdy spadnie samolot
napełniony paliwem...
Agencja 'Polskaweb News'
podała, że na początku szef Sztabu Generalnego WP i inni wysocy
oficerowie do Katynia mieli lecieć samolotem Casa C-295M, ale
niespodziewanie w urządzeniach tego samolotu wykryto 'usterki techniczne'...
Prezydent USA
Franklin Delano Roosevelt kiedyś powiedział: 'W polityce nic nie zdarza się
przypadkowo. Jeśli jednak się zdarzy, bądźcie pewni, że tak
zostało zaplanowane'."
Dzien 30 czerwca 2010 przyniosl
sensacje ('Gazeta Polska' 29 czerwca): "... Wieża
w Smoleńsku podała pilotom Tu-154, ... 'zejdźcie do 50
metrów'... Tak wynika z zeznań pilota Jaka-40, porucznika Artura Wosztyla,
złożonych w prokuraturze (karta1165)... Porucznik
Wosztyl słyszał słowa kontrolera wieży wydawane po rosyjsku pilotom
Tu-154 w radiostacji pokładowej Jaka-40... Rosyjski kontroler
wypowiedział je, gdy drugi pilot Tu-154, Robert Grzywna,
podał na wysokości 80 - 70
metrów komendę 'odchodzimy'... To dowodzi, że wieża
kontrolna w Smoleńsku kierowała prezydencką
maszynę do zderzenia z ziemią.
Kontrolerzy na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj
wiedzieli, że
polski samolot był na fałszywej ścieżce schodzenia
- był
kierowany wprost w dolinę, głęboką na 60
metrów... Jak zeznał Wosztyl,
rosyjski kontroler powiedział do pilotów prezydenckiego
tupolewa: 'jak
na wysokości 50 metrów nie zobaczycie pasa,
odlatujcie'... Wieża wiedziała, że widoczność w pionie w
rejonie lotniska wynosiła wówczas zaledwie 30 metrów. Zejście
polskiego Tu-154 do poziomu 50 metrów
oznaczało nieuchronne zderzenie ze zboczem kończącej się
doliny...".
Dnia 02
lipca 2010 roku, trzy dni po upublicznieniu
przez 'Gazetę Polską'
zeznań por.
Wosztyla (potwierdzonych przez Remigiusza Musia)
"do Prokuratury Okręgowej w
Warszawie przekazano materiały w sprawie
publicznego rozpowszechniania bez zezwolenia wiadomości ze
śledztwa dotyczącego katastrofy prezydenckiego samolotu", wedlug rzecznika
Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk. Zbigniewa Rzepy.
Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że "chodzi o upowszechnianą
w mediach treść zeznań Wiktora Ryżenki, kontrolera
lotów smoleńskiego lotniska i Artura Wosztyla,
pilota samolotu Jak-40 ...".
Dnia 04 lipca nadeszla
oczekiwana przez wszystkich Polakow informacja ze Stanow Zjednoczonych: "... Wkrótce
po aresztowaniu przez FBI grupy osób podejrzewanych o
szpiegostwo na
rzecz Rosji, przed komisją zagraniczną
Izby Reprezentantów pojawił się
znany republikański kongresmen Peter T. King. Polityk
przedstawił
komisji projekt rezolucji dotyczącej śledztwa w sprawie katastrofy
smoleńskiej ... Temat niezależnego międzynarodowego śledztwa
podejmuje amerykański Kongres za sprawą republikańskiego kongresmena
Petera
T. Kinga, który 30 czerwca
złożył w Kongresie USA projekt (sygn.
H.RES.1489) rezolucji wzywającej do
przeprowadzenia niezależnego
międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej...".
Dnia 06 lipca 2010
roku sprawa katastrofy w Smolensku dnia 10 kwietnia 2010, spowodowala
spor miedzy zalogą Jaka 40, a slawnym juz Edmundem Klichem.
Jednoczesnie 04 lipca przypomniano
Kodeks Karny, Art. 129: "Kto,
będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w
stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa
na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności
od roku do lat 10."
Ponadto Remigiusz Muś, "technik pokładowy Jaka 40,
który wylądował 10 kwietnia w Smoleńsku, potwierdził w
rozmowie z TVN24,
że kontroler z wieży w Smoleńsku zalecił załodze
prezydenckiego Tupolewa zejście do wysokości 50 m.
Informację o zeznaniach
pilota Jaka, który ujawnił treść komendy, podała 'Gazeta Polska'.
Muś
twierdzi, że słyszał, jak
wieża podała pilotom liczbę '50'
jako wysokość bezpiecznego zejścia samolotu.
... rosyjski kontroler wypowiedział komendę o 50 metrach, gdy
drugi pilot Tu-154, Robert
Grzywna, podał na wysokości 80 - 70 metrów
komendę: 'odchodzimy'.
To dowodzi, że wieża kontrolna w Smoleńsku kierowała
prezydencką maszynę do zderzenia z ziemią. ...
komendy słyszanej przez
Remigiusza Musia nie ma w stenogramach! W
zapisie rozmów z kokpitu wieża mówi nie
o 50, a 100 metrach. Oznaczałoby to, że
stenogramy zostały sfałszowane. Pośrednio
potwierdza to sam Muś w rozmowie z TVN24 ... Moze ona (tj. sprawa GPS)
świadczyć o prawdziwości hipotezy
celowego zakłócania sygnału
nawigacyjnego na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj. ...'GPS wyprowadzał nas w
lewo, a radiolatarnie w prawo. No więc lecieliśmy wypadkową. Gdy
zobaczyliśmy światła APM-ów, tak jak mówiłem,
trzeba było 'dogiąć' w prawo. Ostatnio
usłyszałem sugestię, że nasze karty podejścia nie są najaktualniejsze,
że istnieją nowsze. Jeśli nawet tak jest, to nie otrzymaliśmy ich i
lądowaliśmy - tak jak Tupolew - według kart, które
mieliśmy w Pułku. Opatrzone są one datą '2006
r.' Przed
kwietniowymi lotami pytaliśmy stronę rosyjską - przez nasze MSZ
- czy są uaktualnienia. Otrzymaliśmy odpowiedź, że nic się
nie zmieniło ... Dlaczego zatem GPS wszystkich wyprowadzał na lewo?
Przecież TU-154 też schodziło na lewą stronę. Ił dwukrotnie tak samo' - powiedział technik Jaka...", wedlug Niezależna.pl.
"Żadne dokumenty na to nie wskazują -
tak Edmund Klich,
polski przedstawiciel przy Międzypaństwowej Komisji Lotniczej (MAK),
komentuje dla PAP
słowa członka załogi polskiego Jaka-40, który
miał słyszeć, jak kontroler pozwala Tu-154 zejść na 50 metrów". Klich
przyznał, że 'w analizie' jest "kwestia
rozbieżności w zeznaniach kontrolera lotu ze Smoleńska co do tego, czy 'prowadząc' polski
samolot do lądowania rzeczywiście go
widział - bo raz
mówił, że widział, a innym razem, że nie".
Remigiusz
Muś w wywiadzie twierdzi (podano 06 lipca 2010
roku), że "już po
wylądowaniu Jaka-40, pozostając w kabinie, słyszał przez radio rozmowę
między załogą Tu-154 i kontrolerem i słyszał wyraźnie, że kontroler
miał zezwolić na zejście do 'wysokości
decyzji' 50 m, na której załoga miała
zdecydować, czy wyląduje. Według Musia, również załoga Jaka
dostała zgodę na zejście do 50 m, podobnie jak załoga rosyjskiego Iła z
funkcjonariuszami ochrony, który po nieudanej
próbie lądowania odleciał na inne lotnisko...".
Dnia 09 lipca 2010
roku, po 3 miesiącach od katastrofy w Smolensku polskiego samolotu
rządowego,
"... polska
prokuratura poprosiła USA o pomoc prawną w śledztwie dotyczącym
katastrofy smoleńskiej. ...
Amerykanie mieli przechwycić i nagrać rozmowy toczące się na pokładzie
samolotu lecącego na uroczystości w Katyniu, m.
in. były to rozmowy prowadzone przez telefon satelitarny...".
Juz dwa dni wczesniej
"... prokuratura wojskowa zwróciła się o
pomoc do Departamentu Sprawiedliwości USA... Prokuratorzy
proszą m.in. o sprawdzenie, czy istnieją naukowe i techniczne
możliwości wygenerowania sztucznej mgły."
"Na stronie 388 (notatki z
akt śledztwa) znajduje się notatka
mówiąca o możliwości
rozpylenia środka chemicznego przez rosyjskiego Iła-76,
który znalazł się w Smoleńsku niedługo przed Tu-154. Środek
ten miał spowodować wystąpienie sztucznej mgły".
Portal niezalezna.pl, skomentowal to tak: "... sztucznie
wytworzona mgła ułatwiłaby przeprowadzenie zamachu poprzez
zakłócenie nawigacji samolotu i zniszczenie
maszyny w
wyniku eksplozji bomby paliwowo-powietrznej
... Ta teoria
tłumaczyłaby, dlaczego samolot TU 154 znalazł się tak nisko nad ziemią
i dlaczego był tak bardzo zniszczony...".
'Nasz
Dziennik' pisze o rozbieżności w materiałach ze
śledztwa: "... to
Ił-76 mógł uszkodzić linię energetyczną doprowadzającą prąd
do
lotniska Siewiernyj. Tymczasem z rosyjskich akt wynika, że zrobił to
prezydencki tupolew, gdy ścinał wierzchołki drzew. ... w
protokole
rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego ... nie
ma nawet
śladu informacji o utracie skrzydła?... ".
Dnia 10 lipca 2010
roku, po trzech miesiącach od katastrofy w Smolensku polskiego samolotu
prezydenckiego w dniu 10 kwietnia 2010 roku, sytuacja wokol sledztwa
jest bardziej zagmatwana niz poprzednio, co sugeruje zaplanowane kroki
dezinformacyjne i to z paru kierunkow jednoczesnie.
Wobec tego poproszono strone amerykanską, ktora posiada system
ECHELON, o pomoc w sledztwie polskim. Wypowiedzial sie o tym Duncan
Campbell, wspólpracujacy z BBC
brytyjski dziennikarzy sledczy specjalizujący sie w systemach
szpiegowania:
"... Poprzez globalny system monitoringu Echelon
Agencja Bezpieczenstwa Narodowego USA (NSA) sledzi rozmowy
przywódców panstw... (ktore są)
rutynowo nagrywane". NSA
ma siedzibe w Fort Meade w stanie Maryland. "Przechwytuje
informacje przesylane drogą radiowa, siecią komórkowa czy
przez internet ... (zródla) emisji
fal elektromagnetycznych. ...Amerykanie mogą rejestrowac takie rozmowy
na podstawie pakietu
ustaw przeciwdzialajacych terroryzmowi
... Zdaniem Campbella od czasu katastrofy w Smolensku
Amerykanie odsluchali juz nagrane rozmowy ...", wedlug
Macieja Dudy.
Ponadto ("Rzeczpospolita")
przypomniano, ze:
"... w Polsce jest tzw.
rejestrator eksploatacyjny Tu-154M (także na
nim zapisywane są wszystkie ważne parametry lotu).
Informacje z tego rejestratora, który Rosjanie przekazali
nam niedługo po katastrofie, nie zostały ujawnione opinii publicznej.
...
Rosyjscy kontrolerzy lotu
Paweł Waleriewicz Plusnin i Wiktor Anatoliewicz
Ryżenko to jedni z głównych
bohaterów... Plusnin w zeznaniach złożonych tuż po
katastrofie przyznał, że świadomie podawał
załodze Tu-154 nieprawdziwe dane o pogodzie. Kilkanaście minut przed
wypadkiem zaniżał widoczność. Mówił lotnikom, że wynosi 400
metrów, podczas gdy widać było na 800 metrów. ... Gdy
maszyna nadlatywała do Smoleńska, Plusnin nawiązał kontakt z Moskwą, z
dyżurnym 'Logiki'. Co
oznacza ten kryptonim? ... Zaraz po tragedii Plusnin udzielił
wywiadu portalowi
LifeNews.ru. Twierdził, że proponował załodze, by leciała
na lotnisko zapasowe, ale Polacy mieli odmówić. Śladu takiej
propozycji i ewentualnej odmowy nie ma w opublikowanych stenogramach.
Wątpliwości budzą też działania Ryżenki,
który sprowadzał tupolewa na pas. Posługując się wskazaniami
radaru, podawał
kpt. Protasiukowi informacje, że samolot jest na
właściwej wysokości. ... Na przykład 4 km
od pasa samolot powinien być 200 metrów nad ziemią.
Tymczasem z meldunków nawigatora wynika, że był na 300
metrach. Mimo tego Ryżenko mówił, że są na kursie
i ścieżce podejścia. ... Podał załodze, że są 2 km od pasa i dopiero 13 sekund
później wezwał Protasiuka do wyrównania lotu.
Wtedy wypadek był już nieunikniony. Ryżenko powinien zareagować
szybciej. ... prócz niego i Plusnina w dyspozytorni
była trzecia osoba o nazwisku
Krasnokutski. ... Trzeba wyjaśnić np. działanie
radaru RSP-10MN, za pomocą którego Plusnin i Ryżenko
sprowadzali tupolewa na ziemię. W
kluczowych momentach Rosjanie nie korygowali wysokości samolotu,
który był ponad ścieżką podejścia... Według
technika z jaka-40 kontroler wydał
pozwolenie na zejście do wysokości 50 m. Ryżenko zeznał,
że na 2 km przed lądowiskiem kreska oznaczająca Tu-154 mrugnęła mu na
monitorze radaru, choć samolot był wtedy na prawidłowej wysokości. ...
czy aparat lub kamera były zamontowane w dyspozytorni? ...
Ważnym dowodem z Siewiernego są taśmy dokumentujące pracę
kontrolerów. ... Zarejestrowana jest komunikacja
kontrolerów z nadlatującym samolotem. Nagrane powinny być
też rozmowy
Plusnina z moskiewską 'Logiką'... Kolejna rzecz
to radiolatarnie, które naprowadzają maszynę na pas
lądowiska. Z fragmentów zeznań Artura Wosztyla ...,
wynika, że sygnał bliższej radiolatarni przerywał. ...
... wynika, że odległość między lotniskowymi radiolatarniami była inna,
niż oznaczono to w dokumentacji, którą dysponowały załogi
polskich samolotów. Według rosyjskich danych z 2006 r. ta
odległość wynosiła
5,15 km. Lotnik twierdzi, że w rzeczywistości była o 650 metrów mniejsza.
...
... Chorąży
Remigiusz Muś, technik pokładowy jaka-40, udzielił TVN 24 ważnego
wywiadu ... Twierdził, że jego samolot miał od wieży w
Smoleńsku zgodę na lądowanie. Przeczy to wcześniejszym informacjom,
które
8 czerwca podała TVN 24 (powołując się na zeznania
rosyjskich kontrolerów), że załoga wylądowała,
bez zgody kontrolerów. ... Według jego relacji
kontroler lotów ze Smoleńska wydawał podchodzącym do
lądowania samolotom pozwolenie na zejście do wysokości 50
metrów. ...
Czy są dowody, które potwierdzą, że chorąży Muś
mówi prawdę? Komunikacja wieży z samolotem ił-76 została
nagrana na magnetofon w jaku-40. Taśmę ma prokuratura. ...
Są też świadkowie: polecenie musieli słyszeć pierwszy i drugi pilot
jaka ... przyznał w rozmowie z 'Rzeczpospolita' płk Jerzy Artymiuk z
Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Największy kłopot jest z poleceniem 50 metrów,
które wieża miała wydać Tu-154. Inni członkowie załogi jaka
jej nie słyszeli ... a magnetofon był wyłączony
... Komenda powinna nagrać się na czarnej skrzynce tupolewa -
jednak jej tam nie ma. ... Sprawę może wyjaśnić nagranie z magnetofonu,
który był w wieży...
Zapis rozmów pilotów Tu-154 z wieżą w Smoleńsku
... dlaczego Rosjanie przysłali kopię, a nie oryginał?
Przekazali nam pierwszą wersję stenogramów ... Czy
mogli zmanipulować zapis? ...
chorąży Muś,
który jako pierwszy ze świadków pod nazwiskiem,
publicznie podważył wiarygodność stenogramów. Według niego
nigdy nie padła komenda o pozwoleniu na zejście na 100
metrów zapisana w stenogramach ... Według Musia w
tym czasie kontroler miał wydać zupełnie inne polecenie...
...spekulowano, że mogą je mieć np. Amerykanie...
Co ważniejsze, załoga - choć pułk o to prosił - nie dostała nowych kart
podejścia, schematów lotniska i łączności na Siewiernym!
Poleciano według starych danych z 2009 r., które nadeszły z
polskich ataszatów faksem! ...
... Piloci 36 pułku latali z otwartymi drzwiami do
kokpitu - do kabiny często wchodzili pasażerowie. ...
... Rosjanie przekazali nam 1300 kart śledztwa ... Polska
prokuratura wciąż nie ma wielu istotnych dla sprawy
materiałów: nie wie, jakie dokładnie urządzenia nawigacyjne
były na lotnisku, nie ma zapisów rozmów
kontrolerów ani oryginałów czarnych skrzynek. ...
rosyjski wicepremier
Siergiej Iwanow oświadczył, że wszystkie materiały
zostały już przekazane. Nie bardzo wiadomo, jak to tłumaczyć
... W tej chwili w Rosji nie ma ani jednego polskiego
prokuratora!
...".
Dnia 10 lipca przypomnijmy
program TVN, 'Kropka
nad i' z
08 lipca 2010, gdzie gosc Moniki
Olejnik, Prokurator Generalny
Andrzej Seremet powiedział: "... Broń
konwencjonalna nie została użyta... wątek
zamachu terrorystycznego przy użyciu innego rodzaju broni
niekonwencjonalnej jest nadal badany...
możliwość użycia elektronicznych
środków o charakterze
niekonwencjonalnym wpływających na możliwość
zakłócenia
nawigacji samolotu rzeczywiście została postawiona
we
wniosku, który 30 czerwca tego
roku Prokuratura skierowała do strony amerykańskiej...
strona Polska wystąpiła o możliwość przesłuchania członków
załogi IL-76 oraz kontrolerów lotu... strona Polska
zwróciła się do Rosji z prośbą o wydanie wraku samolotu ...
... film i materiał fotograficzny wykonany
według wszelkiego prawdopodobieństwa przez obywatela Białorusi - w
tym zakresie prokuratorzy zwrócili się z odrębnym wnioskiem
do
Białorusi, wskazując pewne informacje, które pozwalają
zidentyfikować te osoby, z prośbą o dokonanie szczegółowego
przesłuchania tej osoby...
... do tej pory dysponujemy jedynie sekcją zwłok ciała pana Prezydenta.
Lekarze polscy byli obecni w Rosji, ale w nie wszystkich
czynnościach sekcyjnych uczestniczyli, jeśli chodzi o obecność
Prokuratorów polskich to jedynie prokurator Parulski uczestniczył
w czynnościach sekcyjnych dotyczących ciała pana Prezydenta...".
Dnia 11
lipca 2010 roku
celnie podsumowano zacieranie sladow (na
przyklad w powyzej cytowanym artykule z "Rzeczpospolitej":
"...
Największy kłopot jest z poleceniem 50 metrów,
które
wieża miała wydać Tu-154. Inni członkowie załogi jaka jej [komendy]
nie
słyszeli
... a magnetofon był wyłączony ...") wokol katastrofy
w Smolensku z dnia 10 kwietnia 2010 roku:
"... W okresie 3
miesięcy pojawiło się wiele różnych informacji dotyczących katastrofy, niestety
wśród informacji można znaleźć
fałszerstwa wyssane z palca mające
na celu podbić poczytność danej strony czy gazety. ... W sprawie
katastrofy smoleńskiej ilość
fałszerstw jest przerażająca, często gdy w jednym dniu
pojawiała się jakaś informacja, już następnego dnia była dementowana. ... Polska strona wciąż nie ma
podstawowych
informacji na temat pracy kontrolerów z lotniska Siewiernyj
w dniu katastrofy.
Dlaczego kontroler Wiktor Ryżenko podaje
załodze Tu-154, że samolot jest na ścieżce podejścia do
lądowania, skoro na niej nie jest? Z jakiego powodu tak późno
reaguje na gwałtowne zniżanie się maszyny? Niejasności rosną po ujawnieniu przez media
zeznań pilota jaka-40, który lądował przed tupolewem, por. Artura Wosztyla i
sensacyjnym wywiadzie, którego udzielił portalowi Tvn24.pl technik
maszyny Remigiusz
Muś. Obaj twierdzą,
że rosyjski kontroler sprowadzał
samoloty, w tym jaka-40 i Tu-154M, na wysokość 50 metrów, co
byłoby złamaniem
zasad bezpieczeństwa. Słowa lotników stoją też
w sprzeczności z tym, co wiemy z opublikowanych
stenogramów rozmów wieży z tupolewem. ...".
Polskie
prawo w takim przypadku mowi:
"Ustawa z dnia 6
czerwca 1997 r. - kodeks karny (Dz.
U. Nr 88, poz. 553 z późniejszymi zmianami),
która weszła w życie w dniu 1 września 1998 r. w artykule 177 § 1
kk określa: 'kto, naruszając chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu
lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje wypadek, w którym inna
osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1 kk, podlega karze pozbawienia
wolności do lat 3.' W przypadku, kiedy
skutkiem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej
zdrowiu, zagrożenie karą pozbawienia wolności wynosi od 6 miesięcy do
lat 8 (art.177&
2 kk). ... przez sprawcę będącego pod
wpływem alkoholu lub środka odurzającego. Art. 178 kk., przewidujący
zagrożenie do górnej granicy ustawowego zagrożenia
zwiększonego o połowę czyli maksymalnie do
12 lat w przypadku śmierci lub ciężkiego uszczerbku na
zdrowiu dotyczy również sprawców
wypadków naruszających zasady bezpieczeństwa w ruchu
powietrznym...".
Trzy miesiace po
katastrofie w Smolensku dnia 10 kwietnia 2010 roku, z Witoldem Waszczykowskim,
byłym zastępcą Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego,
rozmawia Paulina Jarosińska (dnia 10 lipca 2010 roku):
"... Strona polska nie
wykazuje w ogóle woli, by doprowadzić do
wyjaśnienia sprawy. Cały czas przekaz był
taki, że uspokajano Polaków, mówiąc, że mamy
niezależną prokuraturę, a potem nagle okazało się, że trzeba powołać
komisję rządową pod nadzorem ministra spraw wewnętrznych... Po
trzech miesiącach wciąż nie widzę woli, a wręcz przeciwnie:
widzę skandaliczne próby zrzucania winy na śp. prezydenta.
Padają bulwersujące oskarżenia, że właściwie sam na siebie zrobił
zamach. Takie słowa wypowiedzieli ostatnio Janusz Palikot i Kazimierz Kutz.
... Jako Biuro Bezpieczeństwa
Narodowego jesteśmy kompletnie odcięci od śledztwa, nie mamy żadnych
nowych informacji oprócz tych, które otrzymujemy
za pośrednictwem mediów. ...".
Dnia 13 lipca 2010
pan Jaroslaw
Kaczynski udzielil wywiadu, (bedąc calkowicie zdeterminowanym)
w ktorym m.in. powiedzial:
"Jednak jest sprawą zupełnie oczywistą, że państwo polskie
nie może przejść do porządku nad tą niespotykaną wprost tragedią. Uczynię wszystko, by wyjaśnić
przyczyny katastrofy samolotu rządowego. To jest dziś dla mnie
najważniejsze i osobiście, i politycznie.
Będę zabiegał o wyciągnięcie
konsekwencji nie tylko prawnych wobec
tych, którzy mogli przyczynić się do tego zdarzenia,
ale także
politycznych i moralnych. Ustalenie osób
odpowiedzialnych politycznie za katastrofę smoleńską nie wymaga
śledztwa. Ale to trzeba powiedzieć w odpowiednim momencie tak, by
usłyszała o tym cała Polska i cały świat."
Wobec tego jego przeciwnicy w dniu nastepnym 14 lipca
dostarczyli kolejną wersje
stenogramow, doskonalej odczytanych, a zapewne nie ostatnią wersje: tym razem kapitan samolotu
rządowego mial powiedziec na kilkadziesiąt sekund przed uderzeniem w
ziemie, ze "go zabiją jesli nie
wyląduje...". Tym razem "wersje" są
dostarczane juz z Polski a nie z Rosji, ale na bazie rosyjskich
materialow, o ktorych wartosci dowodowej powiedzial dnia 18 maja pan Bogdan Święczkowski, były szef Agencji
Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokurator Prokuratury Krajowej
w stanie spoczynku:
"... Poza tym
jako były
szef ABW wiem, jak służby
specjalne mogą próbować wpływać na
różnego rodzaju urządzenia, chcąc nawet zmienić treść
zapisów. Dlatego
istnieje pewna
obawa, że osoby
nieuprawnione z kręgu jakichś służb specjalnych mogłyby
próbować
wpływać na zawartość tych urządzeń. ... za dotychczasowe
działania
Naczelnej Prokuratury Wojskowej, które mogły doprowadzić do
znacznego utrudnienia śledztwa, ponosi odpowiedzialność ... jej obecny
zwierzchnik, pułkownik
Krzysztof Parulski". Podobna jest wersja TVN24: "Jak nie wyląduję(my), to
mnie zabije(ą)". Lub to samo w aranzacji 'Gazety Wyborczej': "Jeśli
nie wyląduję, będę miał
przechlapane (przewalone)...".
Dnia 14 lipca 2010
roku ten pojedynek konczy artykul:
"... W
protokole z
dochodzenia w sprawie odłączenia linii wysokiego napięcia jest
informacja, że przerwanie dostaw energii ze stacji elektroenergetycznej
Siewiernaja nastąpiło w godzinach
10.39.35 - 10.41.11. Tymczasem ze
stenogramów MAK wynika, iż polski samolot rządowy był
wówczas
na wysokości około 300 - 400 metrów.
... w odległości 6 km od tej linii. ... Nie zgadzają
się
nawet czasy. ... W protokole czytamy, że przerwanie dostaw
nastąpiło 'przypuszczalnie
z powodu upadku samolotu'. W
odległości 10 metrów znajdowały się szczątki samolotu.
... Rosjanie początkowo oficjalnie oświadczyli, że znaleźli na
miejscu zerwania linii części polskiego samolotu. Później
jednak
przyznali, iż znaleźli jedynie kawałek
skrzydła Tu-154M.
... linia jest odległa zaledwie kilkaset metrów od
ogrodzenia lotniska. Polski Tu-154M 101 był wtedy 5 - 6 km od
niej. ... Najwcześniejszy moment oderwania tej części skrzydła
to
godzina
10.40.9, w stenogramie 'odgłos zderzenia z masywem leśnym'.
... straż pożarna przybyła tam o 10.44,
samochód Ministerstwa do spraw Sytuacji
Nadzwyczajnych około
10.50. ... dlaczego rosyjski minister do spraw sytuacji
nadzwyczajnych podawał bardzo długo 10.56 jako
godzinę katastrofy. ... Prawdopodobnie
linię uszkodził zupełnie inny samolot, o którym jeszcze nie
wiemy. Jeśli by tak było w rzeczywistości, to cała sprawa katastrofy
naszego samolotu rządowego jeszcze bardziej by się skomplikowała. ... Ił-76 może być kluczowy w całej tej
sprawie. ...".
Dnia 17 lipca 2010
roku powrocmy do niedawnej oficjalnej konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego: "Nie może
być tak, że w Polsce demokracja
jest po prostu cieniutką, przezroczystą fasadą, za którą
kryją się zupełnie inne mechanizmy. W
każdym demokratycznym kraju ludzie, którzy choćby po części
w niewielkim stopniu odpowiadaliby za największą tragedię po 1945 roku
... musieliby zejść ze sceny politycznej...".
Wiemy juz dnia 17
lipca 2010 roku, ze będzie biała księga w sprawie
katastrofy smoleńskiej już na jesieni. Zasięg białej księgi ma być
międzynarodowy. J.
Kaczynski bedzie dążyc "... do
ujawnienia prawdy o katastrofie rządowej
maszyny... katastrofy, o której mówił 'dziwna'...".
Według Małgorzaty
Kidawy-Błońskiej wystąpienie prezesa PiS stoi w
sprzeczności z jego deklaracjami z kampanii wyborczej. "Nie godzę
się na to, by Jarosław Kaczyński ferował moralne wyroki", mówi Ryszard Kalisz.
Dnia 18 lipca 2010 roku posel Ryszard
Czarnecki pyta: "Czy
Komisja Europejska zamierza zapytać władze Federacji Rosyjskiej o
postępy śledztwa ws. katastrofy samolotu TU-154, w
którym 10 kwietnia 2010 r. tragicznie zginął prezydent
Rzeczpospolitej Polskiej Lech Kaczyński, dowódcy
wszystkich rodzajów sił zbrojnych, prezes banku centralnego,
Rzecznik Praw Obywatelskich, wielu liderów partii
politycznych, a także przedstawiciele stowarzyszeń
upamiętniających mord na polskich oficerach dokonany przez Związek
Sowiecki w 1940 roku - w sumie 96 polskich obywateli? Rosyjscy prokuratorzy opóźniają
przekazanie dokumentów w tej sprawie prokuraturze polskiej. Duża
część opinii publicznej w Polsce uważa, że
strona rosyjska śledztwo to prowadzi opieszale i wręcz
ma coś do ukrycia."
"Dochodzenie
w sprawie kwietniowej katastrofy pod Smoleńskiem, w której
zginął między innymi prezydent Polski, zostało przedłużone do października" - poinformował
rosyjski minister sprawiedliwości Aleksandr Konowałow.
W tym czasie w Polsce zostanie wydana biala ksiega o katastrofie w
Smolensku z dnia 10 kwietnia 2010 roku. Odpowiedz Komisji Europejskiej
na zapytanie o katastrofie ma byc we wrzesnia 2010
roku.
Dnia 19 lipca 2010
roku zwrócono uwagę, że to, "co
uchodzi za skrzydło tupolewa pozostawione
przez niego po uderzeniu w brzozę, skrzydłem tupolewa nie jest. Gdyby
okazało się to prawdą, to mielibyśmy pierwszy poważny
dowód na to, że 10 kwietnia dokonano przestępstwa,
a następnie fałszerstwa na światową skalę.
Jeśli ten kawałek jest fragmentem innego samolotu, to
świadczyłoby to, że przed smoleńskim lotniskiem doszło do jakiejś
kolizji, tzn., że równocześnie z polskim tupolewem
rozbiła się inna, lekka maszyna ... Ta ostatnia
nie musiała być pilotowana, lecz zdalnie sterowana. To, czy zderzyła
się z polską ... to rzecz jeszcze do ustalenia. ... z
tego, co słyszeliśmy wiele z tych drzew po prostu ścięto po
katastrofie...".
Wiemy tez, że
"samolotowi lecącemu do Smoleńska paliwa może przybywać w trakcie
przelotu: 10.10.14,9 'Około 11 ton do lądowania' (drugi pilot),
10.18.24,7 'Mamy około 13-12,5 tony' (drugi pilot), 10.23.55,0
'Pozostało 11 ton' (kapitan), 10.33.25,1 'Aktualnie mamy 12
ton' (inżynier pokładowy)".
Oczywiście, te
"nagłe skoki w ilości paliwa można tłumaczyć ...
przeklejaniem (w
trakcie montażu 'materiału dowodowego')
nagranych wypowiedzi członków polskiej załogi z
różnych chwil (jeśli nie z różnych
lotów 'debesciakow') ... Jest to zarazem ewidentny
dowód fałszowania
oficjalnych dokumentów dostarczanych Polsce przez
Rosjan. Nie zmienia to jednak faktu, że Rosjanie
traktują stenogramy jako całkowicie wiarygodne...".
Na temat miedzynarodowych powiazan finansowych w kontekscie
katastrofy w Smolensku dnia 10 kwietnia 2010 roku ponownie
napisano dyskusyjny artykul dnia 19 lipca 2010
roku. Zas tego dnia pan
Wałęsa opisał
wyjątkowo dokladnie "całą
sekwencję wydarzeń, która - w jego opinii -
wiarygodnie składałaby się na scenariusz tragedii z 10 kwietnia. 'Prezydent
wysłał szefa protokółu do pilotów z poleceniem
lądowania, piloci odmówili. Prezydent wezwał i wysłał
Generała, piloci odmówili. Generał po żołniersku załatwił
lądowanie. Tak moim zdaniem wyglądało to
lądowanie'."
W dniu 20 lipca 2010
roku w dyskusje o katastrofie w Smolensku zaangazowal sie portal
litewski. Portal litewski przytacza
analizy austriackiej analityk Jane
Bürgermeister oraz niemieckiego
dziennikarza
Gerharda Wisnewskiego. Litewska strona
zwraca uwage po ponad stu dniach od katastrofy, ze "... zgodnie z
wersja dominującą w Rosji, Tu-154M mial spasc dlatego, ze 'jego
piloci nie zastosowali sie do zalecen wiezy kontrolnej lotniska
wojskowego w Smolensku i usilowali wyladowac w nieodpowiednich
warunkach pogodowych, gdy pas startowy byl pokryty gesta mglą'." Zdaniem
Litwinów,
"dziwne jest to, ze katastrofy nie przezyla ani jedna
osoba
badz ze nie znaleziono przynajmniej jednych niezmasakrowanych zwlok...
dlaczego ziemia na miejscu katastrofy nie byla
wypalona, choc powinno tak sie stac, gdy spadnie samolot napelniony
paliwem...
Porównuje smierc prezydenta Lecha Kaczynskiego do
niewyjasnionej do tej
pory katastrofy na Gibraltarze, w której zginal gen. Wladyslaw Sikorski".
Jednoczesnie amerykanski
portal Prison Planet
podaje opinie ekspertow, ze "... nagrane
przez swiadków filmy z miejsca katastrofy oraz dane
meteorologiczne z tej godziny zaprzeczają twierdzeniom, jakoby to mgla
miala przeszkodzic pilotowi zorientowac sie... mgla - o ile
nie
jest wytwarzana sztucznie - powstaje, gdy wilgotnosc powietrza zblizona
jest do 100 procent. Tymczasem dane meteorologiczne wskazują, ze 10
kwietnia pod Smolenskiem wynosila ona mniej niz 60 procent
... do
tej pory nikt nie zanegowal autentycznosci opublikowanego w internecie
amatorskiego filmiku, na którym slychac glosy w jezyku
polskim
... 'Nie
zabijajcie nas'... a nastepnie odglosy
strzalów.
...".
Dzien wczesniej, ukazal sie
komunikat rosyjskiego MAK: "19 Lipca 2010
... zakończono
analizę warunków meteorologicznych, warunki na lotnisku o
godzinie 10.41: wiatr
przy gruncie 110-130 stopni, prędkość wiatru 2 m/s, widoczność 300-500 m, mgła, zachmurzenie
sięgające 10 stopni, warstwowe, dolna granica 40-50
m, temperatura powietrza +1, +2 stopni, warunki atmosferyczne na
lotnisku Smoleńsk Sewiernyj nie spełniały wymogów lądowania, piloci byli o
tym poinformowani, samolot wyleciał z
Warszawy nie uzyskawszy prognozy i faktycznego stanu pogody na lotnisku docelowym,
... Załoga prezydenckiego samolotu
była źle przygotowana do lotu...
".
Polska
"Gazeta
Wyborcza" dnia
21 lipca wyjasnila do konca sprawy pogodowe przytaczając
wiarygodną wersje
stenogramu: "... Ze
znanych już zapisów czarnych skrzynek wiemy, że o godz. 8.04 anonimowy
głos w kokpicie mówi 'To
będzie... makabra będzie. Nic nie będzie widać'. Siedem
minut później drugi pilot dodaje 'Nie, no ziemię
widać... Coś tam widać... Może nie będzie tragedii...'. W
tym momencie załoga przygotowywała się już do procedury podejścia do
lądowania...".
Dnia 22 lipca 2010
roku rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa podkresla oficjalnie,
ze: "... Nadal
nie wykluczono żadnej z czterech hipotez dotyczących przyczyny
katastrofy smoleńskiej... Każda z tych wersji jest ważna
... są to cztery wersje śledcze: awaria
samolotu, skutek działań ludzkich ... po stronie
polskiej, ewentualnie po stronie rosyjskiej, działanie
osób trzecich ... m.in.
zamach terrorystyczny..." oraz
czwarta wersja - organizacja lotu. "... Pytany,
czy udało się ustalić, czy nie wykorzystano jakiejś supertajnej broni do strącenia tupolewa,
powiedział, że jest za wcześnie, by to ustalić.
... oprócz protokołów z sekcji zwłok
ofiar katastrofy, prokuratura oczekuje od strony rosyjskiej
dokumentów, aktów prawnych, które
regulowały w dniu katastrofy ... kwestie ruchu lotniczego w
Rosji. ... chodzi o dokumenty wewnętrzne, które nie
są ogólnodostępne... protokoły zeznań
świadków, między innymi naocznych świadków
katastrofy i przesłuchania osób, które podczas
katastrofy były w wieży kontrolnej w Smoleńsku. Zeznania
kontrolerów są już w dyspozycji prokuratury
... Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapowiadał
w tym tygodniu po swojej wizycie w Rosji, że dokumenty, na
które oczekuje prokuratura, mają trafić do Polski w sierpniu...".
Dnia
22 lipca dowiadujemy sie, ze "... Szef
parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz
... zwrócił się w środę do premiera Donalda Tuska z
pytaniem, czy również on został 'wprowadzony w błąd' przez
minister zdrowia
Ewę Kopacz w sprawie pracy polskich
patomorfologów w Rosji. ... Rzepa pytany
tam, czy polscy prokuratorzy i patomorfolodzy uczestniczyli w sekcjach
zwłok ofiar smoleńskiej katastrofy, odpowiedział, że nie.
... nie było prokuratorów i nie było
patomorfologów przy sekcji zwłok ofiar 'smolenskich'. To
rzeczywiście jest samo w sobie szokujące, ale trzeba do tego jeszcze
dodać, że przecież my wszyscy, na posiedzeniu Sejmu, przez panią
minister Kopacz, która robiła to na polecenie pana premiera
Tuska, byliśmy zapewniani, że właśnie byli
- prokuratorzy i zwłaszcza patomorfolodzy... - 29 kwietnia
podczas dyskusji nad informacją rządu o śledztwie w sprawie katastrofy
smoleńskiej. ... 'Z
wielką uwagą obserwowałam pracę
naszych patomorfologów przez pierwsze godziny...'."
Dnia 24 lipca 2010
odchodzą do kosza slawne zdjecia autorstwa Sergeja Amelina, bowiem
czesc z nich jest falszerstwem - "... zostały
sfotografowane aparatem wbudowanym w komórkę Sony Ericsson
W810i ... (takze)
kilka zdjęć, które zostały upublicznione na stronie Yandex
przez użytkownika BBC77 ... (autor
zdjec) dezinformuje. Wpierw
hipoteza dotycząca obrotu Tupolewa, później mix
kilku fotografii w jednym zdjęciu ... Autor lub autorzy fałszujący to zdjęcie mieli zaledwie 24
godziny na wykonanie oraz dostarczenie fałszerstwa Amelinowi.
Przy dobrej organizacji wykonanie takiego fałszerstwa jest możliwe w
krótkim czasie, ale po pierwsze autor fałszerstwa musi być
przynajmniej średnio zaawansowanym grafikiem, po drugie musi mieć
materiały źródłowe, a po trzecie musi mieć czas na wykonanie
zdjęć modelu strażaka
...".
Znowu dnia 26 lipca 2010
roku dyskusja powraca do czasu katastrofy w Smolensku polskiego
samolotu z Prezydentem RP na pokladzie. "Zegarek
gen. Błasika zatrzymał się na godz. 8.38 ... ".
"... Czas? ... w
okolicach 8.20 - 8.25 (poszlaki takie jak połączenia z
telefonu satelitarnego i wpis z motoryzacyjnego forum w Smoleńsku)
... by zostać rozbitym w okolicach
8.36, przy czym zdarzenie to zostało
zagłuszone drugim przelotem IŁa nad lotniskiem i Yakiem ... Około 8.50 - 8.53
Wiśniewski widzi 'mały,
sportowy samolot, może wojskowy', który
orząc ziemię lewym skrzydłem rozbija się w miejscu, gdzie od kilkunastu
minut leżą resztki Tupoleva ... Około 8.56 wpada z
komórką autor filmu ... i nagrywa widoczną przez
chwilę sylwetkę śmigłowca ... Wiśniewski na miejscu jest
koło 9.00 -
i zastaje już błogi spokój ... Straż pożarna
... już dojechała
...".
Przypomnijmy
jeszcze dnia 26
lipca 2010 roku, ze juz dnia 10 kwietnia
"Gazeta
Wspolczesna" o 09.49 podaje o katastrofie, a o godz. 13.12 dodaje,
ze 3 osoby
moze sie uratowaly. Teraz 26 lipca do
sprawy powrocono:
"... Co
najmniej jedna z ofiar
katastrofy smoleńskiej zmarła od 10 do 19 minut po zderzeniu
tupolewa z ziemią. ...wynika z formalnej rosyjskiej
dokumentacji medycznej. W akcie zgonu co najmniej jednego z
pasażerów, do którego dotarł 'Nasz Dziennik', widnieje godzina 8.50
- 9.00 czasu polskiego... Ze
stenogramu moskiewskiego MAK wynika, że katastrofa polskiego tupolewa
na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj, w której nikt nie przeżył,
nastąpiła o 8.41 czasu polskiego. Odgłos zderzenia z masywem leśnym
stenogram MAK określa na
8.40, cały zapis urywa się o 8.41.05,4.
Z raportu komitetu wynika, że sekundę
później nastąpiło rozerwanie kadłuba polskiego
Tu-154M z 96 najważniejszymi osobami w państwie.
... to znaczy, że pasażer przeżył zderzenie z ziemią i zmarł
po 19 minutach ... Ewa
Błasik, żona gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił
Powietrznych RP, powiedziała w rozmowie z 'Naszym Dziennikiem',
że czas na zegarku jej męża zatrzymał się
na godz. 8.38",
wedlug Anny
Ambroziak.
Dnia 30 lipca 2010 obraz katastrofy w Smolensku jest
bardziej zagmatwany niz kilka dni temu i mozna go porownac
do katastrofy w
Gibraltarze 1943:
"... Lekarz badający zwłoki (generala Wladyslawa
Sikorskiego) stwierdził 'Badania wykazały u wszystkich
ofiar wypadku wielokrotne obrażenia ciała oraz rany na głowie'. Łubieński
i Quale stwierdzili, że ciała były 'zmasakrowane' lub
stanowiły 'jedną
ranę'. Cazalet i nie tylko on miał tak
zmasakrowaną twarz, że został zidentyfikowany po bucie. A więc wszyscy,
niezależnie od miejsca w samolocie, otaczających ich
przedmiotów i przyjętej pozycji ciała zostali potraktowani
tak samo, a pilot tylko 'skręcił
nogę w kostce'. Zdumiewające i nieprawdopodobne.
Ślady takie absolutnie nie wskazują na katastrofę komunikacyjną, bo w
wyniku jednego uderzenia nie można mieć 'wielokrotnych
obrażeń'. Wszak samolot nie koziołkował jak i nie odbijał
się od band. Z tych samych przyczyn nie powinny występować powszechnie 'rany' na głowie
tylko raczej rana na głowie, jedna rana od uderzenia się raz o coś
... Na uwagę zasługuje jeszcze jeden fakt. Na powierzchni wody
znaleziono jedynie zwłoki Sikorskiego (nie licząc żywego jeszcze przez
chwilę Whiteleya) i nastąpiło to niemal natychmiast po
zdarzeniu. Co za niebywały zbieg okoliczności - z 14 potencjalnych
ciał, pod ręką ratownika, na powierzchni wody pośród szeregu
klamotów, znajduje się tylko to jedno, to właściwe -
Sikorskiego! Zleceniodawcom zabójstwa zależało więc przede
wszystkim na tym, aby natychmiast po
incydencie było dla wszystkich jasne, że Sikorski nie
żyje. Jego legenda musiała się zakończyć nagle, odpowiednio
dramatycznie i bez żadnych niedomówień. Reszta
osób, dokumentów, bagażu i co tam
jeszcze mogła zaginąć, a Sikorski nie ... Na koniec rzecz
znamienna. 'Katastrofa', śmierć głowy państwa, a w dokumentacji nie ma ani
jednego zdjęcia. W ogóle nie ma zdjęć innych niż odległe
plany. A ponoć fotografowane były wyłowione detale. Ponoć
zrobiono zdjęcie popiersia zwłok Sikorskiego ...".
PAP podaje
juz dnia 29
lipca 2010 roku, ze
"... Prokuratura bada wszystkie hipotezy
katastrofy, łącznie z zamachem... Seremet
zapewnił jednocześnie, że prokuratura cały czas bada wszystkie hipotezy
katastrofy, łącznie z zamachem, choć ta 'wydaje
się nieco mniej uprawniona niż pozostałe'... W
śledztwie dotyczącym katastrofy w Smoleńsku możliwe jest postawienie 'określonym
osobom zarzutów' dotyczących organizacji
prezydenckiej wizyty...".
Dnia
30 lipca wnosi nieco do faktografii katastrofy w Smolensku
2010 rozmowa z
Siergiejem Amielinem, docentem z Katedry Elektroniki i
Technik Mikroprocesowych smoleńskiego oddziału Moskiewskiego Instytutu
Energetyki:
"... Słyszał Pan od naocznych
świadków, jak wyglądała katastrofa? Rozmawiałem z
właścicielem działki rolnej, na której znajduje się brzoza.
Właśnie o nią samolot złamał skrzydło. Ten człowiek odmówił
podania imienia i nazwiska. Mogę powiedzieć tylko tyle, że jest
emerytem i 10 kwietnia był na swojej działce letniskowej.
Opowiadał mi, że tego dnia była tak silna mgła, iż źle widział nawet
wierzchołek brzozy. Nie dostrzegł też
zbliżającego się samolotu, słyszał jedynie jego dźwięk. Powiedział, że
samolot przeleciał bardzo nisko i że to działo się tak szybko, iż nie
zdążył nawet zorientować się, o co chodzi. Strumień powietrza zwalił go
z nóg i odrzucił na bok. Mężczyzna usłyszał tylko uderzenie
o drzewo i widział, jak brzoza się połamała. Kiedy już zdołał się
podnieść, pobiegł w stronę miejsca, gdzie roztrzaskał się samolot.
Myślał, że może pasażerowie będą potrzebować pomocy. Ale od jego
działki do miejsca upadku samolotu jest dość daleko, bo ponad 500 m po prostej, a drogą
jeszcze dalej. Dlatego znalazł się na miejscu jednocześnie ze
strażakami, którzy go tam nie wpuścili. Ten człowiek
powiedział mi też, że na jego
działce znajdowały się niewielkie szczątki skrzydła, a ziemia
była zalana jakimś płynem. Myślę, że pochodził on z układu
hydraulicznego. Przy uderzeniu w brzozę nie tylko odłamała się część
skrzydła, być może został uszkodzony układ hydrauliczny. Dodatkowo
sterowanie częściowo lub całkowicie odmówiło posłuszeństwa
... Minister Siergiej Szojgu mówił, że samolot był
przełamany na dwie części. Jak już mówiłem,
szczątki samolotu widziałem z daleka. Ale uważnie przestudiowałem
wszystkie fotografie i materiały wideo, jakie udało mi się zrobić
osobiście bądź dostać od innych osób, a na
których wyraźnie widać, że
samolot rozpadł się nie na dwie, ale na kilka części! Duże
szczątki to ogon samolotu, dwa kawałki skrzydeł z podwoziem i fragment
kadłuba. Cała reszta rozpadła
się na drobne kawałeczki. Nie
widziałem kokpitu. ...".
Dnia 30 lipca skomentowano glosy krytyki
dotyczące wniosku polskiej
prokuratury do USA o pomoc w sprawie sztucznej
mgły.
Wniosek ten został
"przez część komentatorów wyśmiany i
potraktowany jako uleganie 'oszołomom'... Tymczasem
dotarliśmy do informacji, że urządzenie produkujące sztuczną mgłę
powstanie wkrótce przy jednej z niemieckich
elektrowni atomowych... Już w głośnym tekście, jaki na początku maja 2010 r. ukazał
się w tygodniku 'Polityka',
hipoteza o sztucznej mgle ... posłużyła autorowi jako pretekst
do wyszydzenia wszelkich 'teorii spiskowych' na temat
katastrofy w Smoleńsku. Gdy polska prokuratura złożyła do Departamentu
Sprawiedliwości USA wniosek o pomoc prawną - także w sprawie możliwości
wytworzenia sztucznej mgły - internet wręcz zaroił się od seryjnie
wypisywanych szyderstw o Polsce ... Czy Ił-76 mógł
więc przyczynić się do pogorszenia warunków
pogodowych w Smoleńsku? Techniczną możliwość takiego zabiegu
potwierdził w rozmowie z nami ... polski fizyk: 'Środki
wiążące fizycznie lub chemicznie tlen w atmosferze, a także środek
wytwarzający sztuczną mgłę, mogły zostać rozpylone przez Iła w
dwóch warstwach w osi pasa'... Aby jednak
stwierdzić takie działanie, należałoby m.in. przeprowadzić analizę
biochemiczną próbek gruntu ze Smoleńska ...
Jako przykład można podać niemieckojęzyczną depeszę agencji prasowej AFP z 22 lipca 2010 r.,
do której dotarliśmy. Według tekstu informacji, w
Niemczech powstanie wkrótce urządzenie produkujące sztuczną
mgłę, a zgodę na jego budowę wydało Ministerstwo Ochrony Środowiska
Badenii-Wirtembergii. Wyrzutnie granatów mgielnych staną
wokół elektrowni atomowej w Philippsburgu, aby w chwili, gdy
jakiś samolot zejdzie z kursu i skieruje się w stronę reaktora, pociski zostana wystrzelone, utrudniając terrorystom precyzyjne przeprowadzenie ataku... ".
I jeszcze jedna zaskakująca informacja z 29 / 30 lipca:
"'Gazeta
Polska' podała, że
funkcjonariusz BOR przeżył katastrofę i zaraz po
rozbiciu się
prezydenckiego tupolewa w Smoleńsku wykonał lub próbował
wykonać połączenie telefoniczne. A dopiero potem
zmarł w wyniku
odniesionych ran... Sprawę połączeń
telefonicznych
pasażerów Tu-154 z osobami spoza samolotu zajmuje się
Agencja
Bezpieczeństwa Wewnętrznego... Nadal nie wiadomo, o
której
tak naprawdę doszło do wypadku. Najpierw podawano godzinę
8.56, potem
8.41. Zegarek generała Błasika zatrzymał się o godzinie 8.38 ...".
Dnia 30 lipca 2010
wiemy juz, ze 'Rzeczpospolita'
podala:
"prokuratura
dysponuje
2-minutowym filmem, nakręconym tuż przed startem prezydenckiego
samolotu w Warszawie ... szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej
w
Warszawie
Ireneusz Szeląg przyznał, że prokuratura ma w posiadaniu 2-minutowy film, nakręcony tuż przed
startem prezydenckiego samolotu. Co więcej, jak powiedział
Szeląg, zdjęcia nakręcone 10 minut po starcie samolotu,
nie pokazują żadnych niepokojących
sygnałów...".
Dnia 31 lipca nadal
pojawiają sie (trudne
do zweryfikowania!) zaskakujące informacje,
jak na przyklad w najnowszym numerze 'Najwyższego Czasu' artykuł
Leszka
Szymowskiego 'Dowody
matactwa': "... ujawniający
zupełnie nowe dane ... Autor pisze: 'W
ręce dziennikarza 'Najwyższego
Czasu' wpadło ponad 100 zdjęć wykonanych w
miejscu katastrofy przez funkcjonariusza FSB. Zdjęcia te zdobył polski
wywiad, a naszej redakcji przekazał je znajomy funkcjonariusz Agencji
Wywiadu... Najważniejsze zdjęcie zostało
wykonane o godz. 12.52 czasu polskiego. Przedstawia zwłoki Lecha
Kaczyńskiego leżące wsród szczątków rozbitego
samolotu. Poza oderwaną nogą, zwłoki są w stanie zbliżonym do
nienaruszonego'... Okazuje
się więc, że po pierwsze zostały one zidentyfikowane wcześniej niż
twierdzili Rosjanie, a po drugie zostały póżniej celowo
zmasakrowane ... Ekspert - pirotechnik,
który ogladał omawiane zdjęcia twierdzi, że przeczą one
wersji MAK o przebiegu katastrofy. Silniki TU154 są na nich
nie zniszczone i ... nie pracowały w momencie
wypadku. Błoto na podwoziu świadczy o tym, że samolot uderzył
kołami o miękki grunt i przekoziolkował... Polski wywiad
sprawdził też zeznania
Pawlenki, szefa dochodzeniowców smoleńskiego
OMON-u, Wbrew temu co zeznawał, jedyny tego dnia telefon otrzymał on o
godz 8.31, a więc wtedy, gdy samolot z Lechem
Kaczyńskim na pokładzie był jeszcze w powietrzu...".
Ktos inny dnia 31
lipca przypomina: "... niedawno
słyszałem nigdzie niepublikowane nagranie Wiśniewskiego, gdy
kategorycznie twierdził, że na
miejscu katastrofy nie widział żadnych
ofiar. ... Podobne tezy są w reportażu Jane Burgermeister z 18 kwietnia 2010
roku...".
Sobota dnia 31 lipca: "... Jeszcze 8 kwietnia lotnisko
Siewiernyj nie miało wszystkich danych o przylocie prezydenckiego
samolotu... Rzecznik MSZ potwierdził ..., że resort
wiedział,
iż 8 kwietnia lotnisko Siewiernyj nie miało jeszcze numeru zgody na
przelot i lądowanie prezydenckiego tupolewa...".
'Nasz
Dziennik' z dnia 31 lipca - 01
sierpnia 2010 roku informuje, ze: "...
W pierwszej połowie lipca prokuratura zwróciła się do szefa
Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego o
przekazanie wyników analizy danych z tzw. rejestratora
szybkiego
dostępu (ATM), który znajdował się na pokładzie Tu-154M i
był
badany w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych w Warszawie. Śledczy
nie ujawniają, czy wniosek został już zrealizowany... Prokuratura
pytana o to, czy w zapisach rejestratorów
parametrów lotu
znajdują się kluczowe dla analizy ostatniej fazy lotu dane (jak wskazania wariometru,
prędkościomierza, stan wychylenia lotek, steru wysokości, steru
kierunku czy obroty turbin), podkreśla, że 'nie ma wiedzy'
w zakresie parametrów wskazanych przez 'Nasz
Dziennik'... Jak wiemy, oryginały czarnych
skrzynek wciąż znajdują
się w Rosji...".
Dnia 02 sierpnia 2010
roku powracamy do sprawy mgly na lotnisku w Smolensku dnia
10 kwietnia 2010 roku rano.
"... Komunikat z godz. 07.00 (05.00 czasu polskiego)
pokazywał, że widzialność wynosi 4 kilometry.
Stacje meteo uaktualniają komunikaty co 3 godziny i taki uaktualniony
komunikat z godz. 10.00 (08.00
czasu polskiego) dotarł do polskich służb o godzinie
10.25 (08.25 czasu polskiego)
... 7.00
AM widzialnośc 4 kilometrów WsPdWs 7.2
km/h ... zamglenia... A teraz proszę spojrzeć na
dane z dnia 09. 04. 2010, a więc dzień przed katastrofą ... 7.00 AM widzialnośc 0.5
kilometrów wschodni 7.2 km/h ... mgła gęsta mgła...
Jak
widać widzialność 0.5 km o godz. 07.00 (06.00 czasu białoruskiego)
była ale dzień wcześniej czyli 09. 04. 2010...".
Dnia 02 sierpnia 2010
roku tygodnik 'Wprost'
ustalił, "kim
jest tajemnicza trzecia osoba,
która 10 kwietnia znajdowała się w wieży w Smoleńsku. Dopiero dwa miesiące po
katastrofie pod Smoleńskiem polscy śledczy wystąpili do Rosjan o zapis
rozmów prowadzonych 10 kwietnia między kontrolerami lotu
oraz między kontrolerami a moskiewską 'Logiką'... Płk Zbigniew Rzepa,
rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej przekazał także 'Wprost'
informacje na temat tajemniczej trzeciej osoby, która 10
kwietnia znajdowała się w wieży. ... o nazwisku
Krasnokutski. Okazuje się, że chodzi o rosyjskiego pułkownika, zastępcę
dowódcy Jednostki Wojskowej nr 21350 w Twerze ... Według 'Rzeczpospolitej'
jeden z pracowników wieży był
przesłuchiwany dwukrotnie i za każdym razem mówił
co innego. Drugi zeznał z kolei, że
świadomie podawał pilotom prezydenckiego Tu-154 nieprawdziwe
dane o pogodzie... Wojskowa Prokuratura
Okręgowa w Warszawie zwróciła się do Prokuratury Rosyjskiej
z wnioskiem o pomoc prawną z dnia 9 czerwca 2010 roku o
przekazanie zapisu wszystkich rozmów prowadzonych w dniu 10
kwietnia 2010 roku w wieży kontroli lotów na lotnisku w
Smoleńsku, w tym także z Logiką
... to kryptonim Dyżurnego Operacyjnego Sztabu Kierowania
Lotnictwem Wojskowo-Transportowym Sił Powietrznych Federacji Rosyjskiej
w Moskwie...".
I najwazniejszy artykul pod tytulem 'Dowody matactwa'
pana Leszka Szymowskiego,
zostal opublikowany w formie zdjecia.
Dnia 02
sierpnia 2010 roku
docierają do opinii publicznej oswiadczenia: B'nai B'rith
- "B'nai B'rith International
(hebr. Synowie Przymierza)
opłakuje
tragiczną stratę polskiego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego żony,
Marii i blisko 100 liderów rządowych, wojskowych i
kościelnych,
w tragicznym wypadku samolotu 10 kwietnia. Grupa była w drodze na
uroczystości upamiętniające 20 tys. oficerów polskich
pomordowanych w sowieckiej masakrze w czasie II wojny światowej. Kaczyński
był niezawodnym przyjacielem społeczności żydowskiej,
wspierającym edukację i pamięć o Holocauście. Jako
prezydent Warszawy przyczynił się do położenia
fundamentów
pod budowę Muzeum Historii Żydów Polskich, które
zostanie
otwarte w roku 2012. W czasie swej prezydentury odwiedził Izrael z
okazji obchodów 60 rocznicy państwa żydowskiego, a
także,
na początku tego roku, przemawiał w Auschwitz w czasie
ceremonii
65 rocznicy wyzwolenia nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Jako
zagorzały przeciwnik komunizmu, Kaczyński stał się zdecydowanym
zwolennikiem partnerstwa transatlantyckiego ... Prezydent
Kaczyński także osobiście okazał się być bliskim i zaufanym
sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i Izraela".
Oraz oswiadczenie wolnomularzy Wielkiego Wschodu Polski: "... składają
kondolencje rodzinom i bliskim osób, które
zginęły w
katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku. ... Każda Ofiara tej trudnej do przyjęcia i zrozumienia
tragedii zasługuje
na szczególne oraz godne potraktowanie i uczczenie. Ruch
wolnomularski stoi zawsze na straży demokracji i wynikającego z
niej porządku politycznego i społecznego w swoim kraju. Tym
boleśniej odczuwamy fakt, iż w gronie nieżyjących jest tak wielu
znaczących i oddanych Polsce przedstawicieli struktur i organizacji
odpowiedzialnych za
funkcjonowanie państwa i pozycję naszej Ojczyzny w świecie - z
Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim na czele...".
Dnia 02 sierpnia 2010
roku premier
Donald Tusk, pan
Edmund Klich i nawet "Gazeta Wyborcza"
zmieniają front w sprawie katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku w
Smolensku:
"Szef
rządu poinformował, że to jego inicjatywą było, aby akredytowany przez
Polskę przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK) Edmund Klich zwrócił
się w tej sprawie do szefowej MAK Tatiany Anodiny.
... Tusk: 'jeśli trzeba, sam
porozmawiam... Problemy są tej skali...'.
O podobny list do MAK premier zwrócił się też
do ministra
Millera ... 'w
sposób bardziej formalny do szefowej MAK z precyzyjną
informacją i kategorycznym oczekiwaniem'...
'Rzadko
kiedy spotykamy się z kategorycznymi odmowami, natomiast
niektórych dokumentów jak nie ma, tak nie ma i
dlatego
Edmund Klich zdecydował się na tę korespondencję...' ...".
"Rosja
opóźnia udzielanie polskiej prokuraturze i komisji badania
wypadków lotniczych informacji dotyczących przyczyn
katastrofy
smoleńskiej..."
wedlug 'Gazety
Wyborczej', a dalej "Edmund
Klich, przedstawiciel Polski przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym
w Moskwie, zażądał od Rosjan informacji w sprawie wypadku oraz pełnej
otwartości i poszanowania zasad międzynarodowej
współpracy...
Zaczęły się schody. Rosjanie nie chcą udostępniać materiałów
-
powiedział nam kilka dni temu
Edmund Klich...".
Dnia 06 sierpnia sledztwo
w sprawie katastrofy smolenskiej z dnia 10 kwietnia 2010 roku nie
posuwa sie do przodu, a staje sie obszarem walk politycznych w Polsce.
Mamy publikacje fragmentow stenogramu:
10:35:14,4
D "1-0-1,wykonujcie trzeci,
radialna 19"
10:35:15,1 KWS
"Dziękuję"
10:35:19,9 KWS
"Wykonaliśmy trzeci, polski 101"
10:35:21,6
A "3-3-0 (prędkość 330 km/h ?)"
10:35:22,6
D "Polski 101, i do 100 metrow
być gotowym do odejścia na drugi krąg"
10:35:29,5 KWS "Tak
jest"
10:35:59,2 SzT "0,7
mil od osi"
10:36:25,4 SzT "0-1"
10:36:34,1
A "Klapy"
10:36:35,3
2P "Klapy 28"
10:36:48,0
A "(???)"
10:36:56,0
A "(???)"
10:37:01,0 KWS
"Klapy"
10:37:01,3
044 "Arek, teraz widać 200"
10:37:01,4 KWS "Klapy"
10:37:03,0
2P "(???)"
10:37:04,0 KWS
"Dziękuję"
10:37:18,0
2P "(???)"
10:37:23,1 KWS
"Wykonujemy czwarty, polski 101"
10:37:26,2
D "101, wykonujcie czwarty"
10:37:38,0
2P "(???)"
10:37;01,0 044 "Arek, teraz widać 200" |
10:38:00,4
A "Wkurzy się, jeśli ???"
10:38:02,0
2P "(???)"
10:38:20,0 SzT
"Pół mili nam zostało"
10:38:37,0
2P "I redukuję 300"
10:38:49,0
2P "I klapy 36, mamy 2-8-0"
10:38:35,9 KWS "Klapy
3-6"
10:39:04,2 KWS
"Dziękuję"
10:39:08,7
D "101-y odległość 10, wejście
na ścieżkę"
10:39:20,6 KWS
"Włączone i wypuszczone"
10:39:22,4 B/I
"Wypuszczone"
10:39:22,0 SzT
"Podwozie"
10:39:23,1
A "(niezrozumiałe) (Głos w tle
czytania karty)"
10:39:23,8 SzT
"Wentylatory kół"
10:39:24,6 B/I
"Włączone"
10:39:25,5 SzT "I
sterowanie przednim podwoziem"
10:39:26,0 KWS
"Włączone na 10"
10:39:28,3 SzT
"Dziękuję, karta zakończona"
10:39:30,1
D "8 na kursie i śnieżce"
10:39:33,6 KWS
"Podwozie, klapy wypuszczone
10:39:37,3
D "Pas wolny"
10:39:39,0
A "(???)"
10:39:40,8
D "Lądowanie dodatkowo 120-3
metry"
10:39:41,4
A "???"
10:39:45,6 KWS
"Dziękuję" |
10:39:49,9
D "Podchodzicie do dalszej, na
kursie i ścieżce, odleglość 6"
10:39:50,2 X "Sygnał dźwiękowy, F=845Hz
dalsza prowadząca"
10:39:52,2
A "Dalsza"
10:39:54,1 KWS "???"
10:39:54,1 KWS
"(niezr)"
10:39:57,1
A "400 metrów" |
Podano,
ze "...
Wojciech Gawkowski,
pełnomocnik prawny bliskich ofiar katastrofy smoleńskiej, złożył dziś w
Wojskowej Prokuraturze Okręgowej wniosek o ... dopuszczenie dowodu z
zeznań ... sześciu Rosjan: Władimira Putina (premiera Rosji),
Siergieja Ławrowa (ministra
spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej), gen. Siergieja
Szojgu (ministra
ds. sytuacji nadzwyczajnych), Gieorgija
Połtawczenko (pełnomocnika
prezydenta Federacji Rosyjskiej), Władimira Titowa (wiceministra spraw zagranicznych
Rosji) i Siergieja Antufjewa (gubernatora obwodu smoleńskiego)... Na
okoliczność wizyt przedstawicieli władz RP na terenie Federacji
Rosyjskiej 7 i 10 kwietnia 2010 r. oraz na okoliczność działań
podjętych po katastrofie polskiego Tu-154 dnia 10 kwietnia 2010 r. ...".
W piątek, 6
sierpnia 2010, jedna z gazet informuje, ze : "... Wdowa po Przemysławie Gosiewskim oznajmiła,
że nie wie, w co zostało ubrane ciało jej męża ... nie
pozwolono
rodzinom ofiar po powrocie trumien z Rosji na ich otworzenie
... Gosiewska podkreśliła, że padały nawet takie uzasadnienia,
iż
Rosjanie tego sobie życzyli ... Towarzyszący wdowie mecenas
Rafał
Rogalski powiedział, że otwarcie trumien jest możliwe w sytuacjach
nadzwyczajnych, m.in. kiedy zachodzą wątpliwości co do osoby złożonej w
trumnie ... ".
Dnia 09 sierpnia 2010
roku ukazaly sie rownolegle dwa teksty o
awionice tupolewa rzadowego, tekst "fachowca"
rosyjskiego i artykul polski. Odpowiedziano na nie podając dane o tejze
awionice: "... UNS-1D
(zdublowany) ... TAWS, radar pogodowy RDR-4B i wyświetlacz
wielofunkcyjny MFD - 640 ... TAWS działał a
piloci właściwie reagowali na jego komendy."
Juz 25 maja podano: "Rządowy
Tu-154M wyposażony był w radiokompasy ARK-15M, radiowysokościomierze
RW-5M, systemy nawigacji lądowania Kurs-MP-70, radiodalmierze SD-75, a
także w odbiornik nawigacyjny GPS Bendix/King KLN-89. Najbardziej
rozbudowanym urządzeniem nawigacyjnym był system FMS UNS-1D firmy
Universal Avionics. Sercem tego systemu był komputer nawigacyjny NCU. Z
systemem UNS-1D współpracowały: system sterowania samolotem
ABSU-154-2, system kursowy TKS-P2, system antykolizyjny TAWS, radar
pogodowy RDR-4B i wyświetlacz wielofunkcyjny MFD-640. W dziobowej
części kadłuba zainstalowano stację radiolokacyjną Bedix/King RDR-4B
przeznaczoną do wykrywania niebezpiecznych zjawisk pogodowych i
obrazowania powierzchni ziemi podczas lotów w trudnych
warunkach atmosferycznych" (wedlug "bibula.com").
Zwrocono tez uwage, ze:
"... stan w jakim zachowala sie odziez
niektórych ofiar smolenskiej katastrofy, diametralnie
odbiega od zakresu obrazen, jakich doznali jej
wlasciciele. Wciaz tez nie wiadomo, co stalo sie z kamizelkami
kuloodpornymi oficerów BOR, które mialy byc
przedmiotem badan polskich prokuratorów ... Jak
wynika z relacji rodzin ofiar smolenskiej katastrofy, mundury
niektórych tragicznie zmarlych pasazerów Tu-154M
przetrwaly wypadek w dobrym stanie, podczas gdy ciala osób,
które powinny je miec na sobie, zostaly bardzo powaznie
uszkodzone. Sprawe bedzie szczególowo badal
Parlamentarny Zespól do spraw Wyjasnienia Katastrofy
Smolenskiej, który wstepnie przyjal, iz o
stanie cial ofiar decydowalo miejsce, jakie zajmowaly w samolocie w
chwili katastrofy ... niektóre mundury powrócily
z oderwanymi pagonami
...".
Dnia 10 sierpnia 2010
roku, cztery miesiące po katastrofie w Smolensku polskiego samolotu
rządowego z Prezydentem RP na pokladzie w dniu 10 kwietnia 2010 roku, najwazniejszy artykul pod tytulem 'Dowody matactwa'
pana Leszka Szymowskiego,
zostal opublikowany w formie tekstowej w Internecie. A oto obszerne
cytaty:
"... Działania rosyjskiej
prokuratury nie mają faktycznie na celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy
tupolewa, lecz uwiarygodnienie wersji o błędzie pilotów.
... strona rosyjska dochowała wszelkich procedur od samego
początku. Już po kilku minutach po tragedii na miejscu pojawiła się
bowiem rosyjska ekipa ratunkowa, której niestety nie udało
się nikomu pomóc, bowiem żaden z pasażerów nie
przeżył ... 'Najwyższy
CZAS!' zdobył dowody, że wersja strony rosyjskiej w całości rozmija się z prawdą. I co
ciekawe, są to dowody wytworzone przez stronę rosyjską. ...
... ponad 100 zdjęć wykonanych w miejscu
katastrofy przez funkcjonariusza Federalnej Służby
Bezpieczeństwa. Zdjęcia te zdobył polski wywiad, a naszej redakcji
przekazał je znajomy oficer Agencji Wywiadu. Najważniejsze zdjęcie
zostało wykonane o
godzinie 14.52 czasu moskiewskiego czyli o 12.52 czasu polskiego.
Przedstawia zwłoki Lecha Kaczyńskiego leżące wśród
szczątków rozbitego samolotu. Zwłoki są w stanie zbliżonym
do nienaruszonego. Gdyby nie oderwana noga, Lech Kaczyński wygląda,
jakby spał. ... dowodzi, że
zwłoki prezydenta zostały zidentyfikowane znacznie wcześniej, niż
ogłosili to oficjalnie Rosjanie. Bowiem dopiero
kilkanaście minut po godzinie
16.00 gubernator obwodu smoleńskiego poinformował opinię
publiczną o odnalezieniu zwłok Kaczyńskiego. Omawiane zdjęcie nie
pasuje do wersji, którą przedstawili później Maks
Kraczkowski i Joachim Brudziński ... Zwłoki prezydenta były
zmasakrowane. Noga i ręka były oderwane od korpusu - wspominał
jeden z posłów, odmawiając podania do publicznej wiadomości
dalszych szczegółów.
... zwłoki Lecha Kaczyńskiego najpierw przez ponad 4 godziny
leżały nie pilnowane obok wraku samolotu, a później zostały celowo zmasakrowane przez
Rosjan! I w takim stanie zobaczyli je dopiero wieczorem posłowie PiS z
Jarosławem Kaczyńskim na czele ...
Zdjęcie zwłok prezydenta dowodzi również tego, że na miejscu
nie ma ani polskich ochroniarzy z BOR, ani nikogo z Rosjan, kto
pilnowałby ciała Kaczyńskiego. ...
... Na omawianych zdjęciach bardzo dobrze widać poszczególne
fragmenty rozbitego Tupolewa. Bardzo dobrze widać
silniki i wirniki, które zachowały się w stanie niemal
nienaruszonym. ... przeczą one wersji MAK o
przebiegu katastrofy. W ostatnich sekundach lotu kapitan Arkadiusz
Protasiuk otworzył całkowicie przepustnicę i zwiększył ciąg do
maksymalnego. Nie zdążył jednak podnieść samolotu. ... Jeśli o
ziemię uderzy silnik pracujący z taką prędkością, wirniki i części
turbiny muszą rozpaść się na drobne kawałki, które można
znaleźć w odległości kilku kilometrów ... Tymczasem
silniki Tupolewa zachowały się prawie niezniszczone ...
... może to świadczyć tylko o tym, że w momencie uderzenia
silnik nie pracował ... ślady
barwy popielatej, które zachowały się na wraku silnika, to ślady materiału grafitowego,
który zablokował pracę turbiny i
wirników, powodując najpierw gwałtowne zejście
samolotu, a później uderzenie o ziemię. Zatrzymane silniki,
które nie pracowały w momencie uderzenia, nie wybuchły i
dlatego pozostały całe. ...
Tej wersji przeczą zdjęcia, na których widać koła i golenie
samolotu ... Są wyraźnie zabrudzone błotem. Jak to się stało,
że koła i golenie samolotu wybrudziły się
błotem, skoro maszyna uderzyła o ziemię
odwrócona? ...
Wersji lansowanej przez MAK i rosyjską prokuraturę najbardziej przeczy
amatorski film nagrany telefonem komórkowym tuż po
katastrofie. Widać na nim sylwetki biegających ludzi i słychać
odgłosy strzałów. ... Do jego wykonania przyznał
się Władimir Iwanow ... Iwanow stwierdził, że na miejscu nie
widział żadnych osób, a źródłem
strzałów były wybuchy amunicji z magazynków
należących do funkcjonariuszy BOR towarzyszących prezydentowi
... Aparat telefoniczny, którym, jak twierdził,
wykonał film, nie posiada kamery ani funkcji nagrywania!
Później okazało się, że Iwanow kłamał jeszcze jeden raz.
Źródłem odgłosu strzałów nie mogła być amunicja
należąca do funkcjonariuszy BOR. Znalezione przy nich magazynki były
bowiem pełne i nie wybuchły po katastrofie...
Faktycznym autorem filmu był niejaki Andriej Mendierej ... 14
kwietnia 2010 roku spotkał się z nim oficer Agencji Wywiadu podający
się za pracownika śledczego polskiej prokuratury
... Następnego dnia został zasztyletowany w Kijowie i kilka
godzin później zmarł.
Zabezpieczony w internecie film trafił do technika pracującego dla AW i
ABW. Po kilku tygodniach ekspert oczyścił film z szumów. Po
oczyszczeniu słychać komendy: strielaj, strielaj i rosyjskie zdanie:
eta żenszczina żywiot ('ta
kobieta żyje'). Słychać po polsku prośbę: 'Nie dobijajcie nas'
... widać mężczyznę w garniturze, który wyczołguje się spod
wraku samolotu ...
Nagranie kończy się chwilę po tym, jak na lotnisku włączone zostały
syreny alarmowe. Chwilę później na miejscu zjawiły się ekipy
ratunkowe, dochodzeniowcy ... Wśród nich był
pułkownik Nikita
Siergiejewicz Pawlenko ... OMON-u. Następnego
dnia, w rozmowie z prokuratorem, Pawlenko zeznał, że w sobotę 10
kwietnia miał zaplanowany urlop, ale został wezwany nagłym telefonem
przez szefa ... Zaskoczenie śledczych wzbudziło to, że z
drugiego końca miasta pułkownik przyjechał samochodem w ciągu kilku
minut. Polski wywiad postanowił zweryfikować tę relację poprzez biling telefoniczny oficera. Okazało się, że
jedyny tego dnia telefon pułkownik Pawlenko otrzymał o
godzinie 8.31,
a więc wtedy, gdy samolot z Lechem Kaczyńskim na pokładzie był jeszcze
w powietrzu ...".
Dnia 11 sierpnia 2010
roku krytycznie kontynuowano powyzsze wątki:
"... Biegli powołani przez prokuraturę
zbadają, czy silniki Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia
br. pod Smoleńskiem, działały w chwili uderzenia o ziemię. Ich znikome
zniszczenia świadczą o tym, że piloci
odcięli dopływ paliwa tuż przed katastrofą. Załoga
próbowała w ten sposób zminimalizować ryzyko
wybuchu i pożaru ... Wprawdzie załoga usiłowała
jeszcze wyciągnąć samolot, ale widząc, że niesterowna maszyna zmierza
ku ziemi, zdecydowali się wyłączyć silniki
... tłumaczyłoby to
wielkość zniszczeń silników samolotu, które po
katastrofie pozostały w stosunkowo dobrym stanie...
Jest
to oczywiste, bo dodatkowy pożar, poza straszną śmiercią
pasażerów i załogi w płomieniach, praktycznie wyklucza
szansę uratowania się kogokolwiek... podkreślił dr inż. Ryszard Drozdowicz,
pilot, specjalista ds. aerodynamiki lotnictwa. Jak zauważył, takie
działanie nie mogło być przyczyną
anormalnej konfiguracji samolotu i jego trajektorii w krytycznej fazie
lotu, a odpowiedź na pytanie, co się stało wcześniej, może
przynieść jedynie analiza wraku samolotu oraz oryginalnych i
kompletnych zapisów rejestratorów...
O
informacje na temat szczegółów tych działań
poprosiliśmy
rzecznika Dowództwa Sił Powietrznych... odcięcie
paliwa od silnika lecącego samolotu takiego jak Tu-154M jest możliwe
tylko w sytuacjach awaryjnych, jak np.
pożar maszyny. Kiedy zaś katastrofa jest nieunikniona,
instrukcja przewiduje odcięcie paliwa od zbiorników i od
silników.
Jak
powiedział 'Naszemu
Dziennikowi' płk
Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej,
sprawy techniczne są obecnie przedmiotem analiz komisji badających
okoliczności katastrofy smoleńskiej ... Jeśli rejestrator ATM-QAR udało
się odczytać w całości, informacje o pracy silników powinny
się tam znajdować.
Czy jednak możliwe jest,
że wszystkie silniki odmówiły posłuszeństwa? Śladem ma być
obecność materiału grafitowego,
który rzekomo je uszkodził. Jak tłumaczy gen. bryg.
rez. Jan
Baraniecki, były zastępca dowódcy Wojsk
Lotniczych i Obrony Powietrznej, który ma doświadczenie w
wyjaśnianiu przyczyn katastrof lotniczych, istotne informacje na temat
pracy silników znajdują się w rejestratorach pokładowych ...
Jego zdaniem, prawdopodobieństwo
zatrzymania trzech silników jest znikome, chyba żeby
dopuścić możliwość przeprowadzenia zamachu ...
Silniki przy uderzeniu w ziemię na ogół się nie rozsypują.
One są bardzo ciężkie, więc zwykle się urywają i lecą do przodu. By
silnik się rozpadł, samolot musiałby lecieć z bardzo dużą prędkością,
to raczej zdarza się przy samolotach naddźwiękowych
... Baraniecki, pytany o ślady grafitu na silnikach,
zaznaczył, że w jednostkach napędowych
samolotów znajdują się elementy wykonane z tego materiału,
które odpowiadają za szczelność ... Także według prof. dr.
hab. inż. Piotra
Wolańskiego, kierownika Zakładu Silników
Lotniczych Politechniki Warszawskiej, jednoczesne zatrzymanie
wszystkich silników samolotu jest mało realne ...
Choć
wypadki zatrzymania silników występowały, to piloci oceniają
ich prawdopodobieństwo jako bardzo niskie ...
Zdaniem
dr. inż. Ryszarda
Drozdowicza, zarówno awaria, jak i zamierzone
wyłączenie jednocześnie trzech silników w powietrzu są
możliwe ... z samolotem zaczęło się coś dziać na podejściu od wysokości ok. 200 metrów.
Przy wypuszczonych klapach wyporowych oraz podwoziu,
które dają duży opór aerodynamiczny, i minimalnej
prędkości niewiele większej od prędkości przeciągnięcia, nagły zanik
ciągu musiałby spowodować prawie natychmiastowe gwałtowne spadanie
samolotu ... Jednak, jak zauważył, cząstkowy stenogram z
rejestratora głosu takich sygnałów od pilotów nie
zarejestrował, a samolot musiał uderzyć w
ziemię 'płasko'. ...
Dla
pilotów dyskusyjny pozostaje także sposób, w jaki
samolot uderzył w ziemię. Jak zauważyli, publikowane fotografie z
miejsca tragedii mogą wskazywać, że
maszyna była mocno przechylona i niekoniecznie lądowała
bezpośrednio na grzbiecie. Wątpliwości pozostawia też to, w jaki
sposób doszło do uszkodzenia skrzydła ... skrzydło
ucierpiało raczej na skutek kontaktu z ziemią ... Poza
tym w opublikowanych stenogramach MAK nie znajdziemy informacji o
reakcji załogi, która potwierdzałaby uderzenie w pojedyncze
drzewo. Pilotów zastanawia też relacja Siergieja Amielina,
który w 'Naszym
Dzienniku' potwierdził, że na działce, na
której rosła feralna brzoza, pozostały ślady cieczy i nie
było to paliwo. Jeśli był to płyn z hydraulicznego układu przeniesienia
sterowania, to należałoby dokładnie ustalić, czy jego
wyciek nastąpił po kolizji z drzewem, czy też jego ślady można odnaleźć
wcześniej ... ", wedlug Marcina Austyna.
Dzien 12 sierpnia 2010
roku, to jak poprzednia dyskusja o
silnikach, gra prawd i falszow. Zacytujmy swietne porownanie: "... Być
może pojawią się cudownie znalezione na jakimś Chińskim
serwerze zdjęcia satelitarne
przedstawiające rejon katastrofy TU-154M, tak
jak to miało miejsce, gdy Polacy zaczęli dopytywać się o ciała ofiar katastrofy, których
nie widział ani
Wiśniewski, ani
Bahr. W tym przypadku pojawiła się paczka
sfałszowanych zdjęć na stronie yandex.ru (użytkownik BBC-77)
...
...być może okaże się że
Cichocki miał na myśli zdjęcia satelitarne, ale te mniej
dokładne ... pogodowe ... 29 kwietnia
2010 '... Polska otrzymała od Stanów
Zjednoczonych zdjęcia satelitarne miejsca katastrofy pod
Smoleńskiem. Poinformował o tym sekretarz Kolegium do
spraw Służb Specjalnych,
Jacek Cichocki. Cichocki odpowiadał w Sejmie na
pytania posłów po informacji premiera na temat działań rządu
po katastrofie. Cichocki powiedział, że strona polska
zwróciła się o udostępnienie zdjęć do jednego z państw NATO,
które ma odpowiednie satelity. Jacek Cichocki uściślił, że to Stany Zjednoczone były adresatem prośby.
Dodał, że jeśli komisja lub prokuratura, prowadzące śledztwo ws.
wypadku, zwrócą się o te zdjęcia, to zostaną im przekazane ...'
... źródło: Polskie Radio ... 12
sierpnia (06.29)
' ... Prokuratura
badająca katastrofę prezydenckiego samolotu nie ma fotografii
satelitarnych zrobionych 10 kwietnia nad Smoleńskiem ...
- informuje 'Gazeta
Wyborcza' - ... zaraz po tragedii, zebrało się Centrum
Antyterrorystyczne ABW. Jego analitycy zebrali informacje
... Dane przekazali prokuraturze. Mamy fotografie
satelitarne z 5 i 12 kwietnia. Z 10 - nie
- mówi 'Gazecie
Wyborczej' płk Zbigniew Rzepa,
rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Prowadzący
śledztwo mają z dnia katastrofy tylko fotografie zrobione przez
znacznie mniej dokładne satelity meteorologiczne...'
... źródło: RMF... ".
Ale wszyscy jakby
zapomnieli, dlaczego rosyjski minister do spraw sytuacji
nadzwyczajnych podawał bardzo długo 10.56 jako
godzinę katastrofy.
Ale wszyscy jakby
zapomnieli, dlaczego rosyjski
kontroler sprowadzał samoloty, w tym
jaka-40 i Tu-154M, na wysokość 50 metrów, co byłoby złamaniem
zasad bezpieczeństwa.
Pamietajmy jednak, ze kluczem
jest informacja podana przez Jarosława Kowalika
juz dnia 03
czerwca, ze "... ślad
katastrofy samolotu jest odchylony
na kilometr od pasa o 30 stopni od
jego osi. Gdyby służby prawidłowo
prowadziły tupolewa, to nawet w razie wielkiego nieszczęścia, byłby on
w osi pasa startowego...".
Konferencja Jerzego Millera - kopia z dnia 18 stycznia 2011 roku.